Jak nas oszukują w knajpach w miejscowościach turystycznych i przy głownych drogach? (Wyniki kontroli)

Czytaj dalej
Alicja Zboińska

Jak nas oszukują w knajpach w miejscowościach turystycznych i przy głownych drogach? (Wyniki kontroli)

Alicja Zboińska

Kebab z baraniną bez baraniny, wyroby seropodobne zamiast serów dojrzewających oraz nektary zamiast prawdziwych soków - tak najczęściej oszukują nas właściciele restauracji i punktów gastronomicznych w miejscowościach turystycznych i przy głównych drogach w kraju.

Kontrolujący dotarli łącznie do 160 restauracji, barów, smażalni ryb, gospód, pizzerii i punktów gastronomicznych w kraju, także w województwie łódzkim. Okazało się, że aż w 127 z nich stwierdzili różne nieprawidłowości. Oznacza to, że zastrzeżenia mieli do ponad 79 proc. skontrolowanych miejsc.

Inspektorzy handlowi sprawdzali m.in. czy w lokalach widoczne są ceny potraw i produktów, skontrolowali kilka tysięcy partii żywności i artykułów przeznaczonych do kontaktu z żywnością. W 156 lokalach kupili wybrane dania i napoje, a następnie je przebadali. W co trzeciej knajpie stwierdzili nieprawidłowości.

- Kontrola wykazała, że jakość potraw i rzetelność obsługi w restauracjach w miejscowościach wypoczynkowych pozostawiają dużo do życzenia - mówi Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Zdarza się, że turyści są tam wręcz oszukiwani. Dostają tańsze mięso, ryby lub sery niż obiecano im to w menu, a porcje bywają niedoważone.

W kebabie z baraniny zabrakło baraniny, a w szaszłyku z mięsa cielęcego nie stwierdzono cielęciny. Pierogi z farszem jagnięco-wołowym zawierały jedynie wołowinę. Nie wiele lepiej było z serami, zwłaszcza fetą i oscypkiem. Ich miejsce w potrawach zajęły tańsze ser sałatkowy Favita a także rolada ustrzycka. Najdroższe sery dojrzewające były zastępowane wyrobami seropodobnymi, a osoby, które zamówiły bitą śmietanę dostały tak naprawdę tłuszcze roślinne. Niewiele lepiej było z gorącą czekoladą, w jej miejsce serwowano napój w proszku o smaku czekoladowym.

Klienci jedli też zbyt małe porcje. Placek po zbójnicku z wołowiną miał zawierać 120 gram mięsa, tymczasem w jednej porcji było go zaledwie 43 gramy, a w drugiej 49 gram. Klienci płacili też za 200 gram okonia, a jedli zaledwie 137 gram ryby. W 20 lokalach serwowano przeterminowane jedzenie, a w kolejnych 10 panował brud.

Inspektorzy nałożyli mandaty o łącznej wartości 36,7 tys. zł, skierowali też 13 spraw do sądu o ukaranie. Podpowiadają też turystom, na co zwracać uwagę w knajpie. Należy dokładnie zapoznać się z cennikiem, z wykazem składników, które są stosowane w potrawach, a także zwrócić uwagę na czystość i zapach. Inspektorzy podkreślają, że w kuchni jest najpewniej gorzej niż w jadalni.

Alicja Zboińska

Jestem dziennikarką Dziennika Łódzkiego, zajmuje się głownie sprawami konsumenckimi, pomocą naszym czytelnikom w rozwiązywaniu codziennych problemów.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.