Zgierska Manufaktura w dawnej fabryce ZETA

Czytaj dalej
Fot. Joanna Woźniak
Joanna Woźniak

Zgierska Manufaktura w dawnej fabryce ZETA

Joanna Woźniak

Po fabryce ZETA, w wyniku wyburzeń, zostały tylko dwa budynki. Kolejne będą dobudowane i powstanie tam centrum handlowe

Słynne, szyjące garnitury zakłady ZETA u zbiegu ul. 1 Maja i ul. Dubois w centrum Zgierza były jedną z wizytówek przemysłowych tego miasta. To już przeszłość, bowiem zostały po nich tylko dwa obiekty: budynek pofabryczny oraz dawna willa, w której były biura i biblioteka. Oba budynki zostaną wkomponowane w centrum handlowe, które ma powstać w tym miejscu na działce o powierzchni 1,5 hektara. Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, autorami projektu centrum są architekci francuscy.

Rozmach inwestycji sprawia, że już teraz centrum handlowe nazywane jest „zgierską Manufakturą”. Inwestorem jest firma z Łodzi, której przedstawiciele na razie nie ujawniają swych planów. Niemniej zapewniają, że wyburzenia na terenie dawnej ZETY i jeszcze dawniejszej fabryki Zachertów z XIX wieku odbyły się zgodnie z planem, co potwierdzają służby konserwatorskie.

CZYTAJ TEŻ: Zgierz chce mieć swoją Manufakturę

- Budynki nie miały dużej wartości. Stąd nasza zgoda na wyburzenia. Zostały jedynie dwa obiekty przy ul. 1 Maja, przy której zabytkowy jest układ urbanistyczno-architektoniczny. W dawnej willi ma być biuro, w budynku pofabry-cznym powstanie dom handlowy, zaś równolegle do ul. Dubois pojawi się nowa zabudowa. W ten sposób powstanie centrum handlowe - wyjaśnia Ewa Szelągowska z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Łodzi.

Z odnowieniem budynku pofabrycznego nie będzie problemów. Gorzej wygląda sytuacja nawiązującej do renesansu willi, jako że w czasie PRL na jej fasadzie zostały skute gzymsy, sztukaterie i opaski wokół okien. Dlatego dziś ten zapuszczony i bezstylowy budynek nie przypomina rezydencji fabrykanckiej. Niemniej zostanie zrekonstruowany w oparciu o dawny widok.

- W czasach świetności, gdy mieliśmy też żłobek i ośrodek kolonijny w Kolumnie, pracowało u nas ponad dwa tysiące osób. W centrali szyliśmy garnitury, zaś w oddziale przy placu Kilińskiego, gdzie dzisiaj jest bank, bieliznę pościelową. Nasze wyroby trafiały m.in. do Niemiec, Holandii i Związku Radzieckiego. Załamanie przyszło w latach 80. XX wieku. Produkcja coraz bardziej kulała. Z czasem wprowadzono zarząd komisaryczny, który nie uzdrowił sytuacji i zakład upadł. Budynki stały i niszczały. Dlatego dobrze oceniam pomysł na centrum handlowe, dzięki któremu miejsce to znów ożyje - mówi Janina K. (nazwisko znane redakcji), która w fabryce ZETA przepracowała 30 lat będąc m.in. kierownikiem działu gospodarczego.

CZYTAJ TEŻ: Inwestycje za 120 milionów w Zgierzu

Joanna Woźniak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.