Ze stetoskopem: Klinika, która cierpi na niepłodność

Czytaj dalej
Agnieszka Jędrzejczak

Ze stetoskopem: Klinika, która cierpi na niepłodność

Agnieszka Jędrzejczak

Dlaczego zazwyczaj jest tak, że z im większą pompą organizowane jest wydarzenie otwarcia czegoś, tym więcej za uszami mają ci, którzy przecinają symboliczną czerwoną wstęgę? Klinika leczenia niepłodności w Łodzi miała być hitem, przełomem na skalę kraju.

Ze stetoskopem: Klinika, która cierpi na niepłodność
Grzegorz Gałasiński

Miała też być wzorem dla pozostałych piętnastu takich ośrodków, które planuje otworzyć w naszym kraju minister zdrowia. Miała, bo dziś po 22 grudnia 2016 roku (wtedy było otwarcie kliniki w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki) pozostał tylko kurz. I to dosłownie. Przez szybę prowadzących do kliniki drzwi, z mroków wyłania się opustoszały korytarz, pościel na dwudziestu łóżkach w salach chorych ułożona pod kant, a dwie sale operacyjne jakby zapomniane.

Kiedy klinika widmo ożyje? Trudno powiedzieć. W grudniu zapowiadano, że w kwietniu, w kwietniu ministerstwo zapowiada drugą połowę 2017 roku. Dlaczego ministerstwo? Bo to rządowy program, który z rządowych pieniędzy (między innymi) ma być finansowany. Szpital pieniędzy na klinikę nie ma, więc gorliwie czeka na te obiecane przez ministra. Dyrektor szpitala zapowiadał jeszcze podczas otwarcia, że w razie konieczności przyjęcia kogoś do kliniki, będzie chciał przesunąć pieniądze na leczenie z innego swojego oddziału, który finansowany jest przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Ale i po tych zapowiedziach niewiele zostało, bo NFZ nic o tym nie wie. Wie za to, że płaci za diagnostykę w poradniach, które niby razem z kliniką zostały otwarte, choć tak naprawdę działały już wcześniej, stąd ich umowa z Funduszem. Dziś mają ponad 300 pacjentek, które są diagnozowane i pewnie już leczone, nawet bez osławionej kliniki widmo. Ale i w niej leczone by nie były, bo minister ma zapłacić jedynie za kompleksową diagnostykę, czyli badania, testy i drobne zabiegi. Po diagnozie, pacjenci mają być wysyłani na leczenie do miejsc, w których sfinansuje to NFZ. I co by nie mówić o resorcie zdrowia, public relations to oni mają opanowany do perfekcji.

Agnieszka Jędrzejczak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.