Piotr Piesik

Wygrał maraton na Antarktydzie, teraz innych zachęca do biegania

Wygrał maraton na Antarktydzie, teraz innych zachęca do biegania Fot. Biegaj z Bartkiem/facebook
Piotr Piesik

Bartosz Mazerski, nadal czynny zawodnik, lecz również trener lekkoatletyki w klubie Zantyr Sztum, postanowił namówić jak najwięcej młodych ludzi do biegania. Spotyka się z nimi na nowoczesnym stadionie, lecz wyrusza także na zajęcia po malowniczych powiślańskich lasach. Sam biega, bo to lubi - w jego ślady ruszają inni.

Blisko szesnaście lat temu, 30 września 2001 roku, Bartosz Mazerski po raz pierwszy stanął na starcie biegu maratońskiego. Był to Maraton Warszawski. Mało tego, sztumianin bieg ten wygrał z czasem 2.24,45. Pięć lat później we francuskim La Rochelle ustanowił swój rekord życiowy - 2.18,24. Na swoim koncie ma dziś 32 maratony, w tym 8 zwycięstw. Ostatnia wygrana to sukces w biegu maratońskim po zamarzniętej tafli jeziora Bajkał na dalekiej Syberii, wcześniej triumfował też w maratonie na Antarktydzie. Biegał nawet w Korei Północnej.

Teraz podjął się zadania, by jak najwięcej młodych ludzi zachęcić do aktywnego stylu życia - poprzez bieganie. Właściwie robi to już od wielu lat, nie tylko pokazując kibicom przy biegowych trasach i na stadionach, jak wiele znaczy ambicja, dobre przygotowanie i wytrwałość. Pracuje zawodowo jako nauczyciel wychowania fizycznego w sztumskiej Szkole Podstawowej nr 2, trenuje też lekkoatletów w macierzystym klubie sportowym Zantyr. Jego podopieczny Andrzej Rogiewicz ma w dorobku medale mistrzostw Polski juniorów oraz starty w reprezentacji kraju. Mazerski postanowił włączyć się do ogólnopolskiej akcji „Biegam Bo Lubię”.

Ponieważ najlepiej działa osobisty przykład, sztumianin wykorzystał okazję, jaką było ukończenie modernizacji miejskiego stadionu. Teraz to nowoczesny obiekt lekkoatletyczno - piłkarski z bieżnią o sztucznej nawierzchni, skoczniami, rzutniami, pełnym zapleczem. Na pierwsze spotkanie przyszło ponad dwadzieścia osób, na każdym kolejnym jest więcej uczestników. Do współpracy Mazerski namówił Agnieszkę Borowską, znakomitą lekkoatletkę Zantyra, która boryka się ze skutkami kontuzji kręgosłupa. Taki duet przyciąga.

- Dziękuję wszystkim za udział! Jesteście super! Widzimy się za tydzień - napisał Bartosz Mazerski na swoim profilu na Facebooku. Media społecznościowe zresztą chętnie wykorzystuje - założył oddzielny profil dla akcji „Biegaj z Bartkiem”, gdzie przekazuje konkretne informacje o spotkaniach, o planach konkretnych ćwiczeń, o technice biegu. Kiedy uczestniczył w projekcie firmy Idee Caffee, dzięki któremu wystartował w maratonie na Antarktydzie, używał żartobliwego hasła „Wyślij Bartka na Antarktydę”.

- Każdy bieg ma swój początek, wyznaczoną trasę i mniej lub bardziej odległą metę - mówi Bartosz Mazerski. - Życie sportowca też. Zacząłem biegać, kiedy miałem 10 lat, trenowałem pod czujnym okiem mojego taty. Nigdy nie byłem wielkim talentem, ale pokochałem bieganie. Od tego momentu minęło trzydzieści lat. Setki zgrupowań sportowych, setki tysięcy kilometrów na treningu, kilkaset biegów. Poprzez ciężką pracę, wytrwałość, systematyczność odniosłem sukces. Teraz chciałbym podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z biegaczami na wszystkich poziomach zaawansowania. Stąd akcja „Biegaj z Bartkiem” i włączenie się do programu „Biegam Bo Lubię”.

Zawodnik przekonuje, że zacząć swoją przygodę z bieganiem można właściwie w każdej chwili. Oczywiście warto wcześniej skonsultować się z lekarzem (dotyczy to zwłaszcza dojrzałych już ludzi, którzy długo nie mieli do czynienia z wysiłkiem fizycznym), powoli zwiększać obciążenia, realnie podchodzić do własnych możliwości. Jeśli ktoś oczekuje, że po miesiącu biegania może ruszyć na trasę maratonu, czeka go dotkliwe rozczarowanie. Dlatego właśnie cenne są wskazówki tak doświadczonych zawodników jak Mazerski.

Najbardziej lubi, gdy ktoś kogo zachęcał do biegania, dochodzi do etapu, kiedy sprawia to coraz większą przyjemność, kiedy trudno sobie wyobrazić dzień bez aktywności fizycznej. Trenera i nauczyciela cieszy, gdy jego młodzi podopieczni zamiast ślęczenia przed komputerem wybierają bieżnię lub leśne dukty, pokonywane biegiem. Tych adeptów sportu jest coraz więcej.

Piotr Piesik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.