Wszędzie dobrze, ale w Łodzi najlepiej [ROZMOWA]

Czytaj dalej
Fot. Paweł Łacheta/archiwum Dziennika Łódzkiego
Anna Gronczewska

Wszędzie dobrze, ale w Łodzi najlepiej [ROZMOWA]

Anna Gronczewska

Rozmowa z Dariuszem Raczyńskim, trenerem grających w ekstraklasie koszykarek Widzewa Łódź.

W swojej karierze trenerskiej przemierzył Pan kawał Polski. Mieszkał w różnych częściach kraju. Skąd więc Pan tak naprawdę pochodzi?
Urodziłem się w Łodzi, od lat jestem związany z tym miastem. Rzeczywiście, ze względu na pracę, jaką wykonuję trochę Polski zwiedziłem.

W których miastach Pan mieszkał?
Pracowałem w Gdyni, Lesznie, także w Krakowie. Pracowałem też w miastach w okolicy Łodzi, a więc Pabianicach, Aleksandrowie Łódzkim. Taki mam zawód.

Teraz jest Pan trenerem koszykarek Widzewa. To pierwszy łódzki klub w Pana karierze?
Nie. Swoją pracę trenerską zacząłem w 1985 roku, zaraz po skończeniu studiów. Rozpocząłem wtedy pracę z najmłodszymi koszykarzami Łódzkiego Klubu Sportowego. Dość długo, bo aż do 1999 roku pracowałem z chłopakami, nie dziewczynami. Pracowałem nie tylko w ŁKS-ie, ale i w Społem, w Starcie. Potem dostałem propozycję od Wojciecha Smacznego, nieżyjącego już kierownika drużyny koszykarek ŁKS-u. Zaproponował mi pracę przy budowie zespołu ekstraklasowego w tym klubie. Od tego momentu współpracuję z koszykarkami.

Po tych wojażach po Polsce z przyjemnością wracał Pan Łodzi?
Zawsze się dobrze wraca do rodzinnego miasta. Po drodze przez kilkanaście lat pracowałem przy różnych reprezentacjach Polski. Przez trzy lata współpracowałem z trenerem pierwszej reprezentacji Polski w koszykówce kobiet.

W jakim rejonie Łodzi się Pan wychowywał?
Głównie na Śródmieściu i Polesiu, w rejonie ulic Żeromskiego i Zamenhofa. Stamtąd się wywodzę. Tam spędziłem najwspanialsze, młodzieńcze lata.

Upływały z piłką?
Na pewno. Ja i moi rówieśnicy mniej mieliśmy różnych pokus, typu smartfony, komputery. Wolny czas spędzało się więc na powietrzu, grając w piłkę.

Miejsca Pana dzieciństwa bardzo się zmieniły?
Oczywiście! Wystarczy spojrzeć na Park imienia Poniatowskiego i jego okolice. Za moich czasów nie było trasy łączącej wschodnią i zachodnią część Łodzi. W tej niecce w parku, tam gdzie biegnie trasa, było boisko piłkarskie. Razem z kolegami ze Szkoły Podstawowej numer 150 spędzaliśmy tam każdą wolną chwilę. Zaczynałem naukę w SP 150, ale przeszedłem do chyba najbardziej usportowionej wtedy podstawówki w Łodzi. To Szkoła Podstawowa numer 36 przy ulicy Więckowskiego. Miała profil koszykarski. Tam zdobywałem swoje szlify sportowe.

Dlaczego zdecydował się Pan na koszykówkę?
Środowisko, w którym się przebywało decydowało o zajęciach, w których brało się udział. W moim przypadku była to koszykówka. Zaszczepił mi ją nauczyciel wychowania fizycznego ze Szkoły Podstawowej numer 150. Potem była SP 36, XIII LO i Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie.

Podoba się Panu współczesna Łódź?
Bardzo. Cieszę się, że zmienia się na korzyść. Chciałbym jednak, by w pełni wróciła na sportową mapę Polski. Powróciła do tradycji, które miała. A więc z silną drużyną koszykarzy, którzy zdobywali brązowy medal Mistrzostw Polski. Koszykarki były mistrzyniami kraju. Podobnie siatkarki. Także piłkarze byli mistrzami Polski. Tak więc Łódź ma tradycje sportowe. Potrzeba tylko środków finansowych. Takie są czasy, kto ma pieniądze to rozdaje karty.

Koszykarki Widzewa grają w ekstraklasie...
Zbudowany został zespół na miarę możliwości. W lidze występy nie były najlepsze. Graliśmy tylko młodzieżowym składem. Przez moment tylko z Olą Pawlak. Dwie Amerykanki, które były w zespole też są młodymi dziewczynami. Średnia wieku zespołu wynosiła 19 lat. Dlatego drużyna nie mogła sobie za bardzo poradzić w ekstraklasie. Jednak z drugiej strony ta sama drużyna zdobyła mistrzostwo Polski do lat 22. Rok wcześniej były wicemistrzami.

Czego by Pan życzył swemu rodzinnemu miastu?
Dalszego rozwoju i większego zainteresowania, inwestowania w sport wyczynowy. Łodzianie chcą wypełniać stadiony, hale sportowe. By tak się stało muszą być tu zespoły, które zaczną odnosić sukcesy.

Anna Gronczewska

Jestem łodzianką więc Kocham Łódź. Piszę o historii mojego miasta, historii regionu, sprawach społecznych, związanych z religią i Kościołem. Lubię wyjeżdżać w teren i rozmawiać z ludźmi. Interesuje się szeroko pojmowanym show biznesem, wywiady z gwiazdami, teksty o nich.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.