Widzę Łódź: Syty głodnego wciąż nie rozumie [FELIETON]

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Zgiet
Dariusz Pawłowski

Widzę Łódź: Syty głodnego wciąż nie rozumie [FELIETON]

Dariusz Pawłowski

Gdy już przestał rosnąć w ustach przedszkolny ryż z mlekiem, w podstawówce podczas dużej przerwy dobrze było szybko dopchać się w stołówce do pań kucharek wydających obiady, jeszcze szybciej zjeść i prysnąć na szkolne boisko, by choć chwilę pograć w piłkę lub czegoś dynamicznego dokonać przed dzwonkiem na lekcję (wiem, wiem, w dobie smartfonów to bajka o żelaznym wilku).

W latach licealnych można było zjeść wszystko i w każdej ilości, zatem obiad w stołówce był doskonałym paliwem na dużą część dnia. Studenckie posiłki w uczelnianej jadłodajni zaś to już celebracja i nawiązywanie towarzyskich stosunków. A potem niejeden wszystko zapomina. W Łodzi zapomniano nawet o tym, co obiecywano w ubiegłym roku - nie tak znowu liczna armia uczniów łódzkich podstawówek (około 40 tys.) miała od września jeść darmowe obiady w szkołach. Zanim się rozwarczą głosiciele poglądu, iż społeczność, do której należą (nawet, gdy są przeświadczeni o swojej nad nią wyższości) nie jest do niczego zobowiązana, i nikomu nic nigdy „dawać” nie należy, warto przyjąć mniej osobliwą postawę i uświadomić sobie, że oto zrezygnowaliśmy nie z kosztów, ale z inwestycji. A także w tworzenie tego typu relacji w klasie, by niespełnionych emocjonalnie egocentryków wyrastało jak najmniej. Jak na Łódź przystało, radni zadecydowali, że program nie zostanie wprowadzony do czasu, gdy analiza (za 400 tys. zł) wykaże koszt dostosowania stołówek, aby mogły wydawać posiłki wszystkim uczniom.

Takie dane Urząd Miasta powinien posiadać od dawna, większość składowych analizy może zresztą własnymi siłami wydłubać z dokumentacji, którą posiada w swoich zasobach, a i dałoby się jej dokonać przy pomocy zeszytu i ołówka. Podejrzewam, że mogłoby to zrobić kilku uczniów po dobrym obiedzie. I nawet jeśli w gronie niewspartych posiłkiem będzie tylko jeden dzieciak, który na skutek niedożywienia i wstydu z nim związanego potknie się na edukacji, jest to porażką miasta. Nie mówiąc o tym, że obietnice zbyt często bywają w Łodzi jedynie „przekazem”.

Dariusz Pawłowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.