Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Widzę Łódź: Hulajże, cały dzień po Łodzi [FELIETON]

Czytaj dalej
Fot. Fot. Tomasz Ho£Od / Polska Press
Dariusz Pawłowski

Widzę Łódź: Hulajże, cały dzień po Łodzi [FELIETON]

Dariusz Pawłowski

Hulnąć sobie przez miasto na hulajnodze! Oczywiście elektrycznej, bo na tym polega gadżetomoda, żeby do tradycyjnej formy, która wiąże się być może i z lekkim „obciachem”, a na pewno wysiłkiem, dodać element współczesności, „bajeru”, i już można budować wokół tego społeczność.

Elektryczna hulajnoga to gadżet z gatunku pozytywnych, sprawiający dużą frajdę i pozostaje cieszyć się, że - niczym rower miejski kilka lat temu - wzbogacił krajobraz Łodzi (w liczbie 150). Jeżeli ktoś nie ma kłopotów z łapaniem równowagi, szybko „załapie”, jak się na takiej hulajnodze poruszać. Rzecz jasna, trzeba mieć za uszami wszelkie kłopoty, które się z taką innowacją wiążą: a to, że bezmyślny użytkownik może spowodować kolizję z pieszym, a to, że to pojazd cichy, więc niesłyszalny za plecami, a to, że co „kulturalniejsi” będą hulajnogi porzucać gdziekolwiek (nawet jeżeli tylko w wytyczonej strefie), co może być niebezpieczne np. dla osób z chorobami oczu. Z niepokojem myślę również o tych, którzy mając w czubie zapragną się przemieścić rozbawioną Piotrkowską. Lecz wszystko w rękach i nogach (a głównie głowach) mieszkańców, Łódź zaś jedynie może sobie powiedzieć: jakich ich sobie wychowałam, takich ich mam. Pewnie też cena, jaką zaproponował operator, łatwa dla łodzian nie jest (dwa złote za wypożyczenie i 50 groszy za każdą przejechaną minutę), ale to głównie jego problem. Dobrze jednak, że miasto udostępnia siebie takim przedsięwzięciom, daje „twarz” na starcie, bo popieranie przedsiębiorczych to jedna z jego ról.

Hulajmy zatem, byle z klasą, rozsądkiem i świadomością, że nie jesteśmy sami na świecie. Hulajnogi, jak miejskie i prywatne rowery, ryksze oraz inne tego typu pomysły wpływają na życzliwe postrzeganie miasta, a i mogą nieco umilić przemieszczanie się po Łodzi uduszonej spalinami aut używanych nawet do przejechania kilkuset metrów. Gdyby miasto jeszcze poradziło sobie z usprawnieniem komunikacji miejskiej (a widać, że sobie nie poradzi) na polu przesiadania się w ułatwiające relacje z Łodzią środki transportu odniosłoby sukces.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Łódzkiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Łódzkiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Łódzkiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Dariusz Pawłowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.