Widzę Łódź: Czas wspomnień, czas zatrzymań FELIETON

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Gałasiński
Dariusz Pawłowski

Widzę Łódź: Czas wspomnień, czas zatrzymań FELIETON

Dariusz Pawłowski

Święto zmarłych. Czyli płacz żywych. Z początkiem listopada wspominamy tych, którzy odchodzili przez wszystkie lata naszego życia, tulimy serca wciąż rozpaczliwie krwawiące po tych, którzy jeszcze przed chwilą z nami byli, przynosimy na groby symbole pamięci, bo przecież prawdziwa miłość nie zapomina i pozostajemy z nią boleśnie bezradni wobec tego, co nieuniknione.

W weekend (jak wielkimi literami owo „END” wybrzmiewa) cmentarze rozświetlą się płonącymi zniczami, rozpachną kwiatami, których nie braknie, mimo mody na „roślinne” wyroby z tworzyw sztucznych. Będą bezgłośną przeciwwagą dla plastiku wygłaszania, iż liczy się tylko namacalna rozkosz „Ja”, tu i teraz. Czasem się uśmiechniemy przywołując dobrą twarz kogoś, kogo tak bardzo brakuje przy domowym stole, za moment posmutniejemy wsłuchując się w ciszę, która jest odpowiedzią na nasze wezwania.

Wartość tego czasu polega i nam tym, że nie trzeba powstrzymywać emocji - bo to nie jest tak, iż wystarczy uznać oczywistość umierania i po prostu pójść dalej. Każde pożegnanie powoduje, że nic już nie będzie takie, jakie było, a wędrówka staje się mniej lekkomyślna. Prawdą jest natomiast to, że wędrówki przerywać nie wolno, bo nic innego poza nią i tymi, którzy z nami na szlaku nie mamy. Specjaliści od naszego psychicznego zdrowia (ciekawe, czy to naprawdę możliwy stan) mówią, by nie „walczyć” z żałobą, poradzić sobie z nią we własny sposób, nie sugerować się jakimś jedynym słusznym jej przebiegiem, w razie czego poszukać pomocy fachowca. To chwile na bezwstyd lamentu, ożywczy - paradoksalnie - wpływ melancholii. I właśnie po to, między innymi, jest listopadowe święto, nawet, gdy jako święta go nie uznajemy. Popłaczmy sobie w te dni spokojnie - sam, jak i moi najbliżsi, pewnie tego doznamy w tym roku szczególnie.

To być może jedyny czas w roku, kiedy tak głęboko i szczerze, bez oglądania się na kogokolwiek, możemy otworzyć się sami przed sobą. By podjąć siłę na resztę miesięcy. I choć przez jeden weekend odłączyć się od tych, którzy z ekranów nieustannie nam sączą, jak być powinno.

Dariusz Pawłowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.