Widzę Łódź: Czarne piątki Piotrkowskiej [FELIETON]

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Kaczanowski/archiwum Polska Press
Dariusz Pawłowski

Widzę Łódź: Czarne piątki Piotrkowskiej [FELIETON]

Dariusz Pawłowski

Spekulują naszymi przyzwyczajeniami, słabościami i konsumpcyjnymi natręctwami duże i małe centra handlowe.

W czasach, gdy kupowanie i pokonywanie przestrzenieni pomiędzy sklepami stało się sposobem spędzania wolnego czasu, a nawet zabawą towarzyską, by wyzwolić potrzebę nabywania tego, co jeszcze dzień wcześniej było nam niepotrzebne, wystarczy ogłosić hasło ułatwiające komunikację z klientami i wprawiające ich w poczucie wspólnotowego spotkania pod dachami sklepowych kompleksów. A że niezmiennie uważamy, iż wszystko, co najlepsze, przychodzi z Ameryki, ich Black Friday zaadaptowaliśmy błyskawicznie. Czarny Piątek nieobeznanym z tematem (są jeszcze tacy?) w pierwszym odruchu może się kojarzyć cokolwiek drastycznie, ale to nic innego jak wytworzenie wrażenia kupowania taniej tego, co i tak jest za drogie. To początek sezonu przedświątecznych promocji (w dobie, kiedy już nawet książki w dniu premiery wyprzedawane są z rabatami), z zarazem koniec okresu zdrowego rozsądku. W naszym klimacie, jak się okazało, moc zakupowego szaleństwa przejęły przede wszystkim jasne i ciepłe galerie handlowe, a na promocjach najbardziej potknęły się handlowe ulice, jak nasza wymęczona Piotrkowska. Na rozmaity sposób próbowano (i wciąż się próbuje) tchnąć w najważniejszą ulicę życie, ale prawdziwy handel jest już na niej tylko wspomnieniem.

Jej dzisiejsze „życie” to intensywne, często całonocne przygotowania do porannego jęczącego narzekania na istnienie z ręką wyciągniętą po aspirynę. Trudno tego nie żałować, bo przez dekady handel budował charakter Piotrkowskiej i do dzisiaj jako ulica handlowa jest ona klasyfikowana (lecz niestety w ogonie krajowym i europejskim). Teraz opuszczają ją nawet ci, którzy byli związani z nią przez lata, schludność i klasa to ostatnie określenia, którymi można ją obdarzyć. Dziś światła w witrynach - jeżeli placówka nie oferuje śledzia i wódki - gasną tutaj niemalże wraz z nastaniem zmroku. Na takiej Piotrkowskiej nie tylko piątek jest czarny...

Dariusz Pawłowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.