Widzę Łódź: Budżet urzędowo obywatelski [FELIETON]

Czytaj dalej
Fot. brak
Dariusz Pawłowski

Widzę Łódź: Budżet urzędowo obywatelski [FELIETON]

Dariusz Pawłowski

Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej (optymistycznie nie przyjmujmy tym razem wersji, iż lepsze jest wrogiem dobrego).

Łódzki Budżet Obywatelski stanowi przykład przedsięwzięcia, nad którym nie tylko warto, ale należy pracować, nie upajając się jedynie jego sukcesem. Siłę BO da się zawrzeć w liczbach. W tym roku do głosowania dopuszczono 1043 projekty, z których na zwycięskie (261) przeznaczono 50 mln zł. Swój głos oddało 162.658 osób. Jeszcze ważniejszy jest efekt niewymierny, ale mający wpływ na budowanie lokalnej społeczności, czyli uświadamianie, iż możemy oddziaływać na dystrybucję pieniędzy, które wspólnie przeznaczamy na zadania w przestrzeni publicznej. Nawet, jeżeli BO w rękach decydentów stał się dla nich odrzuceniem części odpowiedzialności, a nawet przykrywką dla braku decyzyjności. Bo Budżet Obywatelski nie powinien wyręczać już wyznaczonych budżetów na oświatę, infrastrukturę, instytucje itd. Istotą BO, jak sądzę, winno być raczej pobudzanie aktywności mieszkańców, zachęcanie ich do konsolidowania się w grupy, które mają istotny cel prospołeczny, kulturotwórczy, wnoszący do miasta nową jakość. Wybudowanie chodnika lub zakup książek dla biblioteki to nie BO, tylko obowiązek samorządu. Który w dodatku należy od urzędów egzekwować, ponieważ już raz w podatkach fundusze na ten cel przeznaczyliśmy. Wyodrębnienie z publicznej kasy Budżetu Obywatelskiego oznacza realizację pomysłów, które wykraczają poza standardowe zadania magistratu. Przychylność dla „załatwiania” tą drogą spraw, dla których przewidziana jest inna procedura, to jednak nie nauka obywatelskości, ale po prostu cwaniactwa.

Oczywiście, zdanie się na swoistą ekstrawagancję niesie ze sobą przegłosowanie przedsięwzięć w rodzaju nieszczęsnego jednorożca, na widok którego przyjeżdżający za jakiś czas do Łodzi goście będą z zadziwieniem pytać: o co chodzi? Ale może i takie potknięcia to ścieżka do tego, by nie dawać się urzędnikom wpuszczać w ich pracę, a odkrywać to, co naprawdę doda miastu przyjemności.

Dariusz Pawłowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.