Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Turcji bliżej do Moskwy niż do Brukseli

Czytaj dalej
„The Times”

Turcji bliżej do Moskwy niż do Brukseli

„The Times”

Unia Europejska i NATO są coraz bardziej zaniepokojone polityką prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana. Polityka, który dąży do coraz większej władzy, wyraźnie ciągnie do Kremla i prezydenta Rosji Władimira Putina.

Coraz wyraźniej już widać, że tureckiemu prezydentowi Erdoganowi jest coraz bliżej do Putina niż do Zachodu. Pokazały to między innymi wydarzenia sprzed tygodnia, kiedy doszło do ostrego konfliktu na linii Turcja-Holandia. Do Rotterdamu nie zostało wpuszczonych dwóch tureckich ministrów, którzy mieli agitować Turków mieszkających w Holandii, aby wzięli udział w referendum, w wyniku którego Recep Tayyip Erdogan może uzyskać jeszcze większą władzę. Zdaniem Holandii oraz innych europejskich krajów, w których miały odbyć się podobne wiece, Europa to nie miejsce na polityczną agitację i propagandę Erdogana. Ten jednak zareagował wrogością, a jego słowa, w których raz po raz nazywał Holendrów (a wcześniej Niemców) nazistami, budowały coraz większy mur na granicy Turcja - Unia Europejska.

Do tego, jak informował portal Russia Today, z powodu konfliktu niektórzy posłowie w Niemczech chcą aby wycofać niemieckie oddziały z bazy lotniczej w Incirlik w południowej Turcji, niedaleko granicy z Syrią. Stacjonują tam oddziały kilku krajów NATO, w tym również USA. - W obliczu tej coraz bardziej gorącej atmosfery mamy coraz mniejszą pewność, że turecki rząd może, a także chce zapewnić bezpieczeństwo naszym żołnierzom w Incirlik - mówił Florian Hahn z Unii Chrześcijańsko-Społecznej w Bawarii (CSU) w gazecie „Bild am Sonntag”. Takich ruch byłby olbrzymim ciosem w turecko-europejską relację.

Wszystko to zbliża do siebie Turcję i Rosję, mimo że jeszcze w listopadzie 2015 r., kiedy turecki samolot myśliwski F-16 zestrzelił rosyjski bombowiec Su-24M, który miał naruszyć przestrzeń powietrzną Turcji, wydawało się, że to koniec dobrych stosunków obu krajów. Z kolei w grudniu ub.r. ambasador Rosji w Ankarze Andriej Karłow został zastrzelony w Turcji. Wszystko to jednak rozeszło się po kościach.

Erdogan odwraca się od niechętnej [mu] Europy i zwraca się na wschód - ku Władimirowi Putinowi, m.in. dlatego, że wie, że w regionie już za chwilę zasady gry mogą zostać rozpisane na nowo. Turcja, Rosja i Iran nawet jeśli nie są najlepszymi przyjaciółmi, to są potęgami, które w przyszłości mogą podzielić Syrię [na strefy wpływów]. - Od czasu ofensywy w Aleppo atmosfera staje się jeszcze bardziej gorączkowa. Mieszkańcy niepokoją się, co będzie, ale przywódcy zrozumieli, że powstałe komplikacje trzeba przekształcić w okazję do działania - mówi pragnący zachować anonimowość turecki historyk. Przez ostatnie sześć lat Erdogan wspierał syryjskich rebeliantów w ich walce z Baszarem al-Asadem, a Rosja i Iran walczyły o utrzymanie go u władzy. Dziś przyszłość syryjskiego dyktatora stanowi dla prezydenta Turcji sprawę mniej priorytetową. Priorytetem jest zagwarantować, że turecko-syryjska granica nie stanie się terytorium kurdyjskich Powszechnych Jednostek Ochrony (YPG), które pragną powstania oddzielnego Kurdystanu.

Zakulisowe kontakty między Ankarą a Moskwą doprowadziły do kompromisów na froncie walki. Rosja przymknęła oko na tureckie wojska walczące z Kurdami na północy prowincji Aleppo, a Turcja bez mrugnięcia powieką porzuciła oddziały Wolnej Armii Syryjskiej walczące w samym Aleppo. Wyrachowane wycofanie się prezydenta Erdogana ze wspierania syryjskich powstańców tylko jeszcze bardziej uwypukliło ich tragiczne położenie. Arabia Saudyjska koncentruje się na wojnie z Jemenem, a Katar nie może w istocie funkcjonować bez tureckiego wsparcia.

W obliczu tej coraz bardziej gorącej atmosfery mamy coraz mniejszą pewność, że turecki rząd może, a także chce zapewnić bezpieczeństwo naszym żołnierzom w Incirlik - mówił Florian Hahn z Unii Chrześcijańsko-Społecznej w Bawarii (CSU) w gazecie „Bild am Sonntag”

Erdogan nie ukrywa swoich prorosyjskich sympatii, jednak cały czas stara się o przyjęcie do Unii Europejskiej. Dał jednak już do zrozumienia, że jest gotów dołączyć do Szanghajskiej Organizacji Współpracy - regionalnej organizacji międzynarodowej powołanej w 2001 przez Rosję, Chiny, Kazachstan, Kirgistan i Tadżykistan. Rok później do tej grupy dołączył Uzbekistan. Ten klub proponuje w istocie alternatywę antyamerykańską i antyzachodnią i sprzeciwia się dominacji USA. Turcja będzie ważnym nabytkiem. Wszak chodzi o członka NATO i kandydata do członkostwa w UE. Członkostwo Turcji w SOW może być dla niej alternatywą wejścia do Unii Europejskiej. Negocjacje bowiem przeciągają się coraz bardziej, mimo że Turcja pomaga Wspólnocie w zażegnaniu kryzysu imigracyjnego.

Erdogan może blefować, aby przyciągnąć uwagę administracji Donalda Trumpa. Ale może też zabezpieczać się i kluczyć redukując stosunki z Zachodem do minimum - utrzymywać więzi z USA tylko poprzez NATO, a z UE poprzez wspomniane porozumienie w sprawie uchodźców, które zgodnie z własnym widzimisię będzie wstrzymywał lub uruchamiał. Tymczasem większość stawki postawi na kartę Putina.

Prezydent Turcji może niebawem dokonać wyboru. W strategicznym partnerstwie z Moskwą dostrzega coś z natury pociągającego. Te kraje łączy coś więcej niż historia wielu wojen między imperiami osmańskim i rosyjskim. Na Placu Taksim w Istambule stoi pomnik pierwszego posła Rosji Radzieckiej w Turcji Siemiona Arałowa. To symbol tego jak bolszewicy i tureccy nacjonaliści - zawsze podejrzliwi wobec Zachodu i mający własne programy modernizacyjne, potrafili ze sobą współpracować.

Donald Trump już zadeklarował swój szacunek do Erdogana. Zupełnie jednak nie wiadomo czy będzie w stanie spełnić jedyną rzecz, której turecki rząd oczekuje od Stanów Zjednoczonych - doprowadzić do ekstradycji wroga Erdogana, czyli żyjącego w Ameryce na wygnaniu duchownego Fethullaha Gulena. Turecki przywódca chce go postawić przed sądem za rzekome kierowanie nieudanym lipcowym puczem. Erodgan przeprowadził obejmujące jedną trzecią kadry dowódczej czystki w wojsku. Po takim posunięciu jego pozycja w Pentagonie nie jest już tak silna jak kiedyś.

Erdogan odwraca się od niechętnej [mu] Europy i zwraca się na wschód - ku Władimirowi Putinowi, m.in. dlatego, że wie, że w regionie już za chwilę zasady gry mogą zostać rozpisane na nowo. Turcja, Rosja i Iran nawet jeśli nie są najlepszymi przyjaciółmi, to są potęgami, które w przyszłości mogą podzielić Syrię

Postępowanie UE stanowi nieustanne źródło frustracji Ankary. Bruksela wstrzymała przekazanie obiecanych Turcji pieniędzy z powodu łamania przez nią praw człowieka oraz skupiania w swoim ręku coraz większej autokratycznej władzy przez samego Erdogana. Ten odpowiada, że przywróci karę śmierci, co w istocie oznaczałoby zerwanie wszelkich więzi z Unią. I dodaje niby mimochodem, że w jego kraju przebywają dwa miliony Syryjczyków, którzy wprost nie mogą się już doczekać przekroczenia granic UE. Na to jednak Bruksela nie może sobie pozwolić. Erdogan ma więc asa w rękawie.

Donald Trump nie chce nikomu narzucać wizji liberalnego porządku świata. USA będą dobijać targów z dyktatorami, gdy będzie leżało w to w obopólnym interesie. Taka strategia odpowiada także Putinowi. I on, i Erdgonan wolą więc liczyć na siebie, zwłaszcza, że mogą pozostać u władzy nawet do 2024 roku. To okres wystarczająco długi, by na nowo ukształtować oblicze Bliskiego Wschodu i pozbawić Zachodu wpływów w regionie.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Łódzkiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Łódzkiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Łódzkiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
„The Times”

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.