Łukasz Kłos

W Sejmie został przygotowany projekt zmian w prawie ochrony środowiska

Ochrona środowiska administrowana centralnie Fot. freeimages.com Ochrona środowiska administrowana centralnie
Łukasz Kłos

Gdyby zapytać przechodniów na ulicy: „Czym zajmuje się NFOŚiGW wraz z szesnastoma WFOŚiGW?” - pewnie niewielu byłoby w stanie odpowiedzieć. Bo i niewielu Polakom cokolwiek mówią te skróty. Tymczasem za niezrozumiałymi akronimami kryją się instytucje obecne w polskim systemie od 1989 roku. W dodatku obracające pokaźną sumą pieniędzy. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wraz z wojewódzkimi odpowiednikami dysponują rocznie miliardami złotych.

Rok temu minister środowiska Jan Szyszko wymienił zarząd Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Teraz partia rządząca jest na najlepszej ścieżce do przejęcia pełnej kontroli nad pozostałymi 16 wojewódzkimi odpowiednikami funduszu. W grudniu grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości złożyła w Sejmie projekt zmiany w prawie ochrony środowiska, na którego mocy działają wspomniane WFOŚiGW. Pod koniec lutego zajęła się nim sejmowa Komisja Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Na jednym z najbliższych posiedzeń Sejmu ma się odbyć jego drugie czytanie.

Projekt nowelizacji autorstwa posłów PiS jest krótki jak na standardy legislacyjne. Zawiera tylko cztery artykuły. Wszystkie dotyczą kształtu władz wojewódzkich funduszy oraz trybu ich wyboru.

Dzisiaj o składzie władz funduszy decydują sejmiki wojewódzkie. Wybierają siedmioosobowe rady nadzorcze. One zaś powołują zarządy. W radach większość mają przedstawiciele samorządów. Po jednym przedstawicielu mają też organizacje ekologiczne i lokalny samorząd gospodarczy. Jeśli projekt zostanie uchwalony, oba wymienione środowiska stracą swoich przedstawicieli. Rady wojewódzkich funduszy mają liczyć tylko pięć osób. Czterech z nich wskaże administracja centralna.

- Proponowane zmiany są bardzo niebezpieczne. Skutki w ten sposób podejmowanych decyzji mogliśmy obserwować na przykładzie Krakowa i Małopolski, gdy Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, nadzorowany przez ministra Jana Szyszkę, odmówił wsparcia programu poprawy jakości powietrza w tym regionie - przypomina dr hab. Zbigniew Karaczun, prof. SGGW, działacz Polskiego Klubu Ekologicznego. - Rocznie ponad 45 tysięcy Polaków przedwcześnie umiera z powodu zanieczyszczenia powietrza, a Ministerstwo Środowiska uznało, że są inne priorytety.

Posłowie PiS argumentują, że potrzebne jest odchudzenie organów (względy oszczędnościowe) oraz uproszczenie procedury wyboru. To uproszczenie będzie się przejawiać w tym, że w przypadku nieterminowego wyznaczenia przedstawiciela samorządu wojewódzkiego wakat zapełni nominat ministra środowiska. Projektowane przepisy miałyby wejść w życie dwa tygodnie po ich uchwaleniu. Z tą chwilą swoje mandaty stracą wszyscy obecni członkowie rad nadzorczych wojewódzkich funduszy.

Skąd jednak zainteresowanie PiS wojewódzkimi funduszami? Środowiska pozarządowe mają swoje podejrzenia. - Wojewódzkie fundusze współpracują z kilkudziesięcioma organizacjami pozarządowymi w swoich regionach - tłumaczy nam jeden z rozmówców, działacz ekologiczny. - Nieraz bywa tak, że jedna taka organizacja z pojedynczego projektu żyje przez rok czy dwa. A można przecież wymienić współpracujące podmioty. Zbuduje się nową elitę, da pieniądze na „właściwsze” działania, a przy okazji uzyska efekt propagandowy.

W październiku ubiegłego roku tygodnik „Newsweek” oraz serwis OKOpress.pl opisały przypadek Fundacji „Niezależne Media”. Organizacja ta ma otrzymać 6 mln złotych dofinansowania z puli Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska na uruchomienie portalu puszcza.tv. W radzie Fundacji „Niezależne Media” zasiadają m.in. wicenaczelna „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” Katarzyna Hejke oraz naczelny obu tytułów Tomasz Sakiewicz. Prezesem fundacji jest Joanna Jenerowicz, asystentka Sakiewicza w „GP”. Do czerwca ubiegłego roku w radzie fundacji zasiadał też Michał Rachoń (prywatnie partner życiowy Hejke). Wówczas to jednak zastąpił go Grzegorz Tomaszewski. To krewny Jarosława Kaczyńskiego, a zarazem rodzony brat Konrada, szefa Lasów Państwowych.

Prowadzony przez Sakiewicza serwis internetowy niezalezna.pl tak zachwalał projekt fundacji i decyzję NFOŚiGW: „Powołanie do życia nowego medium jest również szansą na wprowadzenie do debaty o ochronie polskiego dziedzictwa naturalnego głosu spoza tzw. środowisk ekologicznych związanych z organizacjami lewicowymi, finansowanymi - o czym niejednokrotnie pisała prasa - m. in. przez firmy rosyjskie. Prawdopodobnie ten aspekt spowodował, iż media sympatyzujące z tymi organizacjami w trakcie trwania konkursu zaatakowały NFOŚiGW i komisję oceniającą projekty za dopuszczenie FNM do ubiegania się o dofinansowanie”.

- Ktoś musi przekonywać ludzi do pomysłów nowej władzy. Nowa ekipa potrzebuje zaplecza propagandowego. A teraz wszystko jest polityczne: wycinka drzew, przekop przez Mierzeję Wiślaną - kontynuuje nasz wspomniany rozmówca. - To, że dalej za pieniądze z funduszu będą dofinansowane oczyszczalnie ścieków czy remonty wałów przeciwpowodziowych, wydaje się pewne. Pytanie, kogo ustawi się do przecięcia wstęgi. Tymczasem wybory samorządowe tuż tuż.

Łukasz Kłos

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.