W grobie na cmentarzu pod Kutnem pogrzebano dwie osoby, a odkryto szczątki sześciu

Czytaj dalej
Fot. Jarosław Kosmatka
Jarosław Kosmatka

W grobie na cmentarzu pod Kutnem pogrzebano dwie osoby, a odkryto szczątki sześciu

Jarosław Kosmatka

Laboratorium kryminalistyczne musi znaleźć odpowiedź na pytanie: do kogo należały kości. Czy uda rozwiązać się zagadkę, którą przez lata skrywał parafialny cmentarz niedaleko Kutna.

Łódzcy kryminolodzy badają, do kogo należą szczątki czterech osób pochowanych w grobie na cmentarzu w Głogowcu koło Kutna. Zgodnie z księgą parafialną, powinny tam być pochowane dwie osoby. Tymczasem tuż pod ziemią były szczątki czterech kolejnych...

Pracownicy firmy pogrzebowej z Kutna odkryli to w ostatni poniedziałek czerwca. Dostali zlecenie na renowację grobu, którym zarządza mężczyzna mieszkający w Warszawie.

- Przekazano nam, że w grobie pochowane są dwie osoby. Pogrzeb ostatniej z nich odbył się w latach 60. XX wieku - mówi właścicielka firmy.

Gdy tylko jej pracownicy zaczęli rozkopywać piaszczysty grób, ich oczom ukazały się ludzkie kości. Pierwsze znaleźli 30 cm pod powierzchnią ziemi, kolejne nieco głębiej. Łącznie wykopali szczątki sześciu osób.

Zaskoczeni skontaktowali się z dysponentem grobu i opowiedzieli o znalezisku. - Zostaliśmy poproszeni o zakopanie ponowne szczątków na dnie grobu, pod przygotowywaną tzw. betonową piwnicą - mówi właścicielka firmy pogrzebowej.

Tak też zrobili. Zarządzający grobem mężczyzna próbował dowiedzieć się, czy ktokolwiek z jego rodziny wiedział o innych osobach pochowanych w tym miejscu, bo od ostatniego pogrzebu minęło ponad pół wieku. Również w księgach parafialnych sanktuarium w Głogowcu odpowiedzi nie znalazł. Postanowił więc poinformować o znalezisku policję.

Policjanci wraz z pracownikami firmy pogrzebowej przyjechali do Głogowca ponownie w sobotę, 5 lipca. - Na miejscu zabezpieczyli szczątki ludzkie. Zostali przesłuchani również pracownicy firmy pogrzebowej oraz kościelny, który pełni funkcję grabarza - mówi Joanna Kącka.

Proboszcz parafii w Głogowcu nie chciał odpowiadać na szczegółowe pytania, zasłaniając się dobrem rodziny zmarłych. Jednocześnie podkreśla, że nie dochowano zasad obowiązujących na nekropolii. - Zgodnie z regulaminem cmentarza w takiej sytuacji pracownicy firmy kamieniarskiej powinni powiadomić przede wszystkim mnie. Na pewno od razu wezwałbym odpowiednie służby na miejsce - mówi ks. Piotr Kalisiak. - O sprawie dowiedziałem się telefonicznie od policji - dodaje ks. Kalisiak.

Skąd zatem szczątki pozostałych czterech osób? Na cmentarzach, a w szczególności tych starych, grabarze podczas wykopywania grobów regularnie natrafiają na kości i pamiątki po zmarłych.

- Zwyczajowo są one zakopywane na samym dnie nowego grobu. Ale nigdy nie robimy tego zaraz pod powierzchnią i nigdy nad dopiero co pochowanymi osobami - mówi jeden z łódzkich grabarzy.

Wszystko wskazuje na to, że ktoś zakopał szczątki (ciała?) czterech osób już po pogrzebie w latach 60. XX wieku i w dodatku bardzo płytko. Ponadto w grobie znaleziono pozostałości damskiej odzieży. Ciężko zakładać, że przez ponad 50 lat nie uległa ona rozłożeniu.

Mało prawdopodobne jest, by w grobie zostały pochowane jakieś osoby bez adnotacji w dokumentacji parafialnej, która jest prowadzona drobiazgowo. Czy znalezione szczątki należały do ofiary przestępców? - Musimy poszerzyć dotychczasowe ustalenia i ustalić okoliczności, w których mogło dojść do złożenia tych szczątków w grobie - mówi Krzysztof Kopania z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Jarosław Kosmatka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.