TOP of the TOP Festival Sopot 2017. Niech wróci Słowik

Czytaj dalej
Fot. Piotrhukalo
Ryszarda Wojciechowska

TOP of the TOP Festival Sopot 2017. Niech wróci Słowik

Ryszarda Wojciechowska

Trzy dni zabawy i 50 wykonawców - w niedzielę zakończył się TOP of the TOP Festival Sopot 2017.

„Akcja-reanimacja” sopockiego festiwalu piosenki za nami. I sądząc po reakcji widowni w Operze Leśnej, można ją uznać za całkiem udaną. Sopocka publiczność tańczyła i śpiewała stare, dobre przeboje aż do zdarcia gardeł. Królową sceny pierwszego dnia TOP of the TOP Festival Sopot 2017 okazała się „Królowa łez” czyli Agnieszka Chylińska, której zgotowano owację na stojąco.

Drugiego dnia scena należała do Kayah, a jej „Prawy do lewego” wywołał taką euforię na widowni, aż się Opera lekko zatrzęsła.
Przez ponad 40 lat sierpień był miesiącem festiwalu piosenki w Sopocie z zagranicznymi wykonawcami i z nieodłącznym przedmiotem pożądania Bursztynowym Słowikiem. Ale w ostatnich latach idea festiwalu zgasła. Nie było ani pomysłu, ani chętnego na organizację. Ze wskrzeszeniem tej legendarnej imprezy postanowił wziąć się za bary Marcin Perzyna z Festival Group. Co prawda w tym roku jeszcze bez międzynarodowych wykonawców i bez Bursztynowego Słowika, ale za rok ma być już inaczej.

Podczas tego trzydniowego festiwalu (ostatni dzień należał do gwiazd kabaretu) wystąpiło około pięćdziesięciu gwiazd. Ale wszystkie przebiła jedna gwiazda... scenografia. Takiej Opera Leśna jeszcze nie widziała. Nawet starzy bywalcy festiwalu cmokali z zachwytu.

Każdy z dwóch dni muzycznych miał swój temat przewodni. Pierwszego dnia królowała miłość. I chwilami, jak to w miłości, było energetycznie, a chwilami romantycznie. Ale na pewno od początku do końca sentymentalnie, bo wszystkie piosenki, które usłyszeliśmy, dobrze znamy od lat. A na festiwalach, wiadomo, lubimy usłyszeć to, co już znamy.

Tego dnia poza Agnieszką Chylińską wystąpiła też Edyta Górniak. Co prawda zaśpiewała dwie nie swoje piosenki i po angielsku, ale za to jak to zrobiła. Zwłaszcza słynny przebój „Without You” (najbardziej znany z wykonania Mariah Carey) wykonała tak, że niektórzy - jak mówili po koncercie - mieli ciarki na skórze.

Koncert „#ilove... Największe przeboje o miłości” otworzył jednak zespół Feel, który na scenie w Operze Leśnej zadebiutował przed laty, zdobywając od razu Bursztynowego Słowika. A publiczność pokazała, że ich wielki hit „Jest już ciemno” nadal doskonale pamięta.

Potem wystąpili niezwykle wystylizowani Margaret oraz Michał Szpak. Z tym ostatnim publiczność najpierw śpiewała „Color of your life”, a potem fragment jego nowej piosenki ze słowami „byle być sobą”.

Zespół Pectus przy piosence „To co chciałbym ci dać”, a przed przebojem „Barcelona” poprosił publiczność w sopockiej Operze o podniesienie w górę podświetlonych telefonów komórkowych na znak solidarności z Katalończykami po ostatnich atakach terrorystycznych, jakie ich spotkały. Widok morza światełek na widowni wzruszający.

Podczas pierwszego dnia festiwalu mogliśmy też posłuchać m.in. zespołów Oddział Zamknięty i De Mono, Izabeli Trojanowskiej, z którą publiczność wykonała śpiewająco „Wszystko czego dziś chcę”, Gabriela Fleszara, Natalii Szroeder, Varius Manx i Kasi Stankiewicz, a także dwóch trójmiejskich grup: Kancelarya, która wykonała swój największy przebój „Zabiorę cię”, śpiewany od 25 lat i ciągle pojawiający się na różnych listach przebojów, z 40 milionami wyświetleń na koncie i Farba, której piosenka „Wszystko wokół się zmienia” często zamawiana jest na weselach.

Koncert drugiego dnia nazwano „#idance...Morze przebojów”. Miało być tanecznie i było. Tańczono w rzędach i między rzędami. W przerwie pokazywał jak to robić do utworu „Despacito” Agustin Egurrola. I było w tym dużo dobrej zabawy. Podczas koncertu falowanie zamieniało się w podrygiwanie, a przy niektórych przebojach nawet w podskakiwanie. Na początek publiczność poderwał z miejsc zespół Kombii i jego „Słodkiego miłego życia”. Potem widownia rytmicznie bujała się przy przeboju Anny Wyszkoni „Czy ten pan i pani”, a przy piosenkach Wandy i Bandy: „Nie będę Julią” i „Hi-Fi” już podskakiwała.

W świetnej formie muzycznej była Kayah, której błyszczący, kolorowy strój upodabniał ją do ptaka. Oczywiście nie obyło się bez jej wielkiego przeboju „Prawy do lewego”. Po starciu muzycznym między prawą, a lewą stroną widowni (chodziło o to, która strona głośniej zaśpiewa refren) artystka powiedziała, że wygrała lewa strona i dodała „ale pamiętajcie, musimy trzymać się razem”.

Blue Cafe z Dominiką Gawędą (podobno ma najdłuższe nogi w polskim show biznesie) wykonało żywiołowo m.in. swój wielki przebój „Buena”. Andrzej Piaseczny jak zawsze elegancki zaśpiewał niezwykle romantyczną piosenkę „Chodź, przytul, przebacz”, którą w całości odśpiewała z nim publiczność. Mesajah rozbujał nawet tych, którzy nie przepadają za regaee, dla amatorów słowiańskiej urody była Cleo, a Mr Zoob przypomniał czyj jest ten kawałek podłogi.

Nie obyło się bez festiwalowych błędów. Występ Alicji Ruchały musiał wywołać pytanie - po co? Była modelka uwierzyła, że można płynnie przejść z wybiegu na scenę i to Opery Leśnej. Złośliwi mówili, że pokazała anielskie skrzydła i nogi. Za mało.

Miejmy nadzieję, że mimo pewnych wpadek telewizyjnych za rok wróci jednak Bursztynowy Słowik z międzynarodowymi gwiazdami. Publiczność festiwalowa pokazała, że jest na to gotowa.

Ryszarda Wojciechowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.