Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

To był atak na łódzką inteligencję, zamordowano wybitnych łodzian

Czytaj dalej
Fot. Archiwum / Wikipedia
Anna Gronczewska

To był atak na łódzką inteligencję, zamordowano wybitnych łodzian

Anna Gronczewska

W listopadzie 1939 roku rozpoczęła się w okupowanej Polsce akcja Intelligenzaktion, której celem była likwidacja rodzimej inteligencji.

W Łodzi tę akcję przeprowadzono w latach 1939-1940. Skierowana była przeciwko łódzkiej inteligencji.

- To były zaplanowane działania - wyjaśnia Wojciech Źródlak, kustosz Muzeum Tradycji Niepodległościowych Oddział Radogoszcz. - Niemcy chcieli opanować polskie społeczeństwo poprzez wymordowanie inteligencji. Wiadomo, że to właśnie inteligencja mogła podjąć efektywne działania przeciw okupantowi. Ona mogła organizować ruch oporu. Łódzka akcja była częścią Intelligenzaktion. Była ona jedynie małą częścią wielkiego planu germanizacyjnego przygotowanego m.in. dla terenów okupowanej Polski.

W czasie akcji przeprowadzanej na ziemiach polskich włączonych do III Rzeszy rozstrzelano około 50 tysięcy nauczycieli, księży, przedstawicieli ziemiaństwa, wolnych zawodów, działaczy społecznych, politycznych oraz emerytowanych wojskowych. Egzekucje wykonywano od września 1939 do kwietnia 1940 roku w różnych regionach Polski. Kolejnych 50 tysięcy osób wywieziono do obozów koncentracyjnych. Odpowiednikiem tej akcji na terenie Generalnego Gubernatorstwa była Akcja AB, czyli Ausserordentliche Befriedungsaktion - Nadzwyczajna Akcja Pacyfikacyjna.

W Łodzi Intelligenzaktion przeprowadzono między 9 a 11 listopada 1939 roku. Aresztowań dokonano na podstawie specjalnych list proskrypcyjnych. W Łodzi i okolicach aresztowano wtedy około 1500 osób. Umieszczono ich w kinie „Wolność” w Pabianicach, w fabryce Arnolda Bayera w Rudzie Pabianickiej. I przede wszystkim w obozie, który urządzono w fabryce włókienniczej Michała Glazera na Radogoszczu. Do końca listopada przeniesiono do niej więźniów z Pabianic i Rudy Pabianickiej. Stamtąd zabierano ich do siedziby łódzkiego gestapo przy al. Andstadta. Tam działał sąd doraźny. Rozprawy trwały kilka minut. Zapadały w zasadzie tylko wyroki śmierci. Egzekucji dokonywano głównie w lesie lućmierskim koło Zgierza, a także na poligonie Brus.

Aresztowany Mieczysław Hertz

Jednym z aresztowanych przez Niemców w listopadzie 1940 roku był Mieczysław Hertz. Rodzina Hertzów związała się z Łodzią jeszcze w dziewiętnastym wieku. A stało się to dzięki Mieczysławowi. Urodził się w 1870 roku. Jego ojciec Maksymilian był znanym warszawskim lekarzem. Zasłynął między innymi tym, że zebrał 80 tysięcy rubli na dom sierot, który znajdował się przy ul. Krochmalnej w Warszawie. Prowadził go słynny doktor Janusz Korczak. Mieczysław Hertz uczył się w gimnazjum w Warszawie i Dorpacie. Po maturze studiował na Wydziale Handlowym Politechniki w Rydze. Swój łódzki etap życia rozpoczął w 1892 roku. Przyjechał do Łodzi, by założyć tu biuro handlowe. Prowadził je z powodzeniem przez następne kilkadziesiąt lat. Jego krewnymi byli Leonia Poznańska, żona Izraela Kalmanowicza Poznańskiego oraz zięć tego fabrykanta, Jakub Hertz.

Choć Mieczysław Hertz z wykształcenia był handlowcem, to interesował się kulturą. Napisał między innymi dramat „Ananke”, który około 1904 roku był wystawiany na scenach Łodzi i Warszawy. Literacko uzdolniona była też jego młodsza siostra Amelia. Napisała przeznaczoną dla młodzieży książkę o starożytnym Egipcie. Nie zrobiła tego przypadkowo. Należała do znanych polskich egiptologów. Napisała też kilka dramatów. Krewnym Mieczysława był Paweł Hertz, znany polski poeta i eseista.

Mieczysław Hertz angażował się w życie Łodzi. W 1916 roku został wybrany do łódzkiej Rady Miejskiej. Został w niej członkiem Koła Polskiego. Po zakończeniu I wojny światowej Mieczysław Hertz odszedł z polityki. Brał za to udział w życiu społeczno-gospodarczym Łodzi. W 1931 roku został wiceprezesem Izby Przemysłowo-Handlowej. Jej prezesem był zamordowany przez Niemców po wybuchu II wojny światowej Robert Geyer. Działał też na rzecz utworzenia w Łodzi Wyższej Szkoły Handlowej.

Na co dzień Mieczysław Hertz był przedstawicielem belgijskiej firmy „Solvay”, która produkowała sodę. Przypuszcza się, że tę prace zawdzięcza koligacjom rodzinnym. Jego siostra Dorota była pierwszą żoną finansisty Zygmunta Toeplitza, który kierował polską filią firmy „Solvay”. Potem Zygmunt Toeplitz zatrudnił też Zygmunta, syna Mieczysława Hertza.

Mieczysławowi Hertzowi nie układało się jednak życie osobiste. Żona Maria Maybaum, odeszła od niego, gdy syn Zygmunt miał dziesięć lat. Gdy wybuchła II wojna światowa Mieczysław Hertz był w Łodzi, znalazł się nawet w składzie pierwszej Rady Starszeństwa w Gminie Wyznaniowej Żydowskiej w Łodzi, którą wybrali Niemcy. 17 października zgłosił się na jej pierwsze posiedzenie. Niemcy wywieźli jej członków do radogoskiego więzienia. Mieczysław przebywał tam kilka tygodni. Potem został deportowany do Generalnej Guberni. Znalazł się w Krakowie, skąd przedostał się do Warszawy. Mieszkała tam jego siostra Amelia. Nie wiadomo, jak znalazł się warszawskim getcie. Został w nim zastrzelony 18 stycznia 1943 roku.

Innym znanym łodzianinem aresztowanym przez Niemców w listopadzie 1918 roku był Karol Hiller. Należał do najwybitniejszych przedstawicieli polskiej awangardy okresu międzywojennego.

Karol Hiller był łodzianinem. W tym mieście przyszedł na świat 1 grudnia 1891 roku. Pochodził z rodziny o niemieckich korzeniach.

- Pochodził on z Niemców, spolszczonych zupełnie i zadomowionych tu od dawna - pisał o Hillerze jego przyjaciel, znany poeta Mieczysław Jastrun.

- Zapewne po przodkach odziedziczył dokładność i upór w dochodzeniu do swoich celów oraz skłonność do filozoficznego podbudowywania swych obrazów.

Jego ojciec Karol, po którym otrzymał imię, był mistrzem tkackim. Tak jak jego dziadek Johan, którzy przybył do Łodzi z Dolnego Śląska w latach czterdziestych dziewiętnastego wieku. Hillerowie, nie byli tak jak większość przybyszy z Niemiec ewangelikami, tylko katolikami.

Karol miał kontynuować rodzinne tradycje, związać się z przemysłem włókienniczym i zostać farbiarzem. Zawodu uczył się w Łódzkiej Szkole Rzemieślniczo-Przemysłowej. Skończył ją w 1910 roku i uzyskał tytuł technika chemika. Zaczął potem nawet studia chemiczne w Wyższej Szkole Technicznej w niemieckim Darmstadt. Szybko je przerwał. Postanowił szukać szczęścia na studiach architektonicznych. Wyjechał do Warszawy, gdzie zaczął się uczyć na Wydziale Inżynieryjno-Budowlanym Instytutu Politechnicznego w Warszawie. Kiedy wybuchła pierwsza wojna światowa uczelnię i jej studentów ewakuowano do Moskwy. Ale w 1916 roku Hiller z powodów finansowych przerwał studia. Został za to oficerem armii carskiej. Skierowano go do Kijowa. Tam poznał Jadwigę Morawską, wdowę po koledze, który poległ na froncie. Została jego żoną. Jadwiga była starsza od niego i miała 7-letniego syna Stasia, którego Karol Hiller traktował jak własne dziecko. Tym bardziej, że swoich dzieci nie miał.

Potem Karol Hiller został jednym z pierwszych studentów powstałej w 1917 roku kijowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Poznał tam wybitną polską aktorkę Stanisławę Wysocką, w Kijowie nawiązuje przyjaźń ze Stefanem Jaraczem.

Latem 1921 roku, już po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej, razem z żoną i pasierbem przedostają się nielegalnie z Kijowa do Polski. Osiedlają się w Łodzi, gdzie Hiller odnajduje się jako artysta. Przyjaźni się głównie z literatami, malarzami o lewicowych poglądach. Zaczyna sporządzać ekslibrisy. Oglądając je można zorientować z kim utrzymywał znajomości. Zachowały się na przykład też cztery ekslibrisy znanych nauczycieli ze Społecznego Polskiego Gimnazjum Męskiego, w którym malarz pracował jako nauczyciel rysunku: Przecława Smolika, Hugona Kaufmana, Stanisława Loby i Berti Ameisena. W tym gimnazjum poznał Mieczysława Jastruna, który też był w nim nauczycielem.

- Ciemnoblond włosy, zaczesane na bok, jak u chłopców, przydawały młodości jego rysom (...) niebieskie oczy, których niewinności niemal dziecinnej nie peszyła czająca się w nich dobrotliwa ironia- tak opisywał Hillera w swych wspomnieniach Mieczysław Jastrun.

Razem z rodziną Hiller zamieszkuje przy ul. Srebrzyńskiej 93, w nowym łódzkim osiedlu im. Montwiłła-Mireckiego. Ściany swojego mieszkania ozdabia obrazami przedstawiającymi fabryczną Łódź. Po wkroczeniu Niemców do Łodzi, na początku listopada 1939 roku, Hiller otrzymuje wezwanie, by stawić się na gestapo. Domyśla się, że będzie namawiany, by podpisać volkslistę. Nie chce tego robić. Mieczysław Jastrun namawia go, by uciekł z Łodzi. Hiller nie chce. - Wejść w cudze nazwisko jak w cudzą skórę, prowadzić życie widma? Nie, to dla mnie niemożliwe - mówi wtedy Karol Hiller do Mieczysława Jastruna.

10 listopada 1939 roku melduje się w siedzibie gestapo przy ul. Anstadta Hiller. Kilka dni potem jego żona Jadwiga dostaje gryps: Kochana Jadziu. Jestem zdrów. Znajduję się w fabryce Glazera w Radogoszczu. Proszę o żywność...

Zrozpaczona matka artysty, Marianna Hiller pisze list do Adolfa Hitlera prosząc o zwolnienie syna. Wtedy odwiedza ją esesman i zwraca jej uwagę, że nie przyznaje się do niemieckiego pochodzenia. 76-letnia kobieta wyrzuca go z domu... 6 grudnia 1939 roku sąd doraźny skazuje Karola Hillera na karę śmierci. Kilkanaście dni później, 20 grudnia, zostaje rozstrzelany. Najprawdopodobniej w lasach lućmierskich lub łagiewnickim.

Śmierć prezydenta

Razem z Karolem Hillerem zginął między innymi Aleksy Rżewski, pierwszy prezydent Łodzi po 1918 roku. Był związany z PPS-em. Urodził się w Łodzi w 1885 roku. Walczył o niepodległość Polski. 27 marca 1919 roku rada miasta wybiera go prezydentem Łodzi. Aleksander Rżewski uzyskuje poparcie czterdziestu ośmiu z sześćdziesięciu czterech radnych. Prezydentem Łodzi zostaje w jednym z najtrudniejszych okresów jej historii miasta. Miasto było zniszczone przez okupantów, wygłodniałe. To prezydent Rżewski stworzył administrację, nową zabudowę, dbał by budowano nowe osiedla. Wprowadził w Łodzi powszechny obowiązek nauki.

Prezydentem Łodzi Aleksander Rżewski był do 24 lipca 1923 roku. Nie zdecydował się, by ponownie kandydować na to stanowisko. Zostaje naczelnikiem łódzkiego Urzędu Stanu Cywilnego. Jako pierwszy w Polsce skodyfikował prawo małżeńskie na które składały się przepisy obowiązujące w trzech zaborach. Wybrano go też honorowym prezesem Rady Nadzorczej Banku Spółdzielczego PPS. W 1927 roku został starostą łódzkim. Jako starosta buduje w regionie wiele szkół. W zamian za to zostaje m.in. honorowym obywatelem Tuszyna, Rudy Pabianickiej, Aleksandrowa. Szczególne zasługi miał zwłaszcza dla Tuszyna. Razem z burmistrzem tego miasta Józefem Domowiczem założyli Tuszyn Las. Miało to być miasto - las i zielone płuca Łodzi.

Gdy wybuchła wojna najstarszy syn pierwszego prezydenta Łodzi Aleksy był w podchorążówce w Komorowie, najmłodszy Zbyszek służył na Wołyniu. We wrześniu Aleksy Rżewski z synem Zdzisławem pojechali do Warszawy. Chcieli bronić stolicy. Po kapitulacji zostali w Warszawie. Aleksy Rżewski dostał jednak zapewnienie, że może bezpiecznie wracać do Łodzi, znów otworzyć kancelarię notarialną. Uwierzył Niemcom. 8 listopada 1939 roku pojawił się w Łodzi. Dwa dni później Niemcy aresztowali. Odchodząc powiedział do swej córki: Mirusiu nie płaczcie, Niemcy to kulturalny naród, wyjaśnią sprawę i mnie wypuszczą!

Został przez Niemców zamordowany. Podobnie jak między innymi Aleksander Margolis. lekarz społecznik i socjalista, ojciec Aliny, żony Marka Edelmana, aktywny działacz Bundu, dyrektor szpitala na Radogoszczu. Ginie wtedy również Wacław Wojewódzki, wieloletni wiceprezydent Łodzi, a także dyrektor łódzkiego przedsiębiorstwa Wodociągi i Kanalizacja.

Fala aresztowań inteligencji łódzkiej nie zakończyła się w 1939 roku... Wojciech Źródlak mówi, że jej kontynuacją była akcja gestapo przeprowadzona w maju 1940 roku.

- Była skierowana przeciwko łódzkiej, męskiej młodzieży. Ale podczas tej akcji aresztowano też grupę inteligencji, której nie udało się ująć w listopadzie 1939 roku. Ja tę akcję rozciągnął bym jeszcze do października 1941 roku, gdy aresztowano wszystkich przebywających jeszcze na wolności łódzkich duchownych. W sumie było to 175 osób - wyjaśnia.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Łódzkiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Łódzkiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Łódzkiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Anna Gronczewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.