Taneczne chustowanie dla mam z maluchami, czyli przyjemne i pożyteczne

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Gałasiński
Anna Skurska

Taneczne chustowanie dla mam z maluchami, czyli przyjemne i pożyteczne

Anna Skurska

Zajęcia taneczne dla mam z paromiesięcznymi dziećmi? To możliwe! Taniec z maluszkami w chustach to nowa propozycja dla młodych matek, które cenią sobie aktywność fizyczną.

Młode mamy nie muszą siedzieć w domu, a gdy chcą odzyskać kondycję po ciąży - nie muszą już martwić się o opiekę nad dzieckiem. Od stycznia w Łodzi organizowane są nowe zajęcia taneczne, dedykowane mamom z małymi dziećmi.

Joanna Witczak ma wiele „zawodowych” twarzy: przez pięć lat pracowała w Szkole Mistrzostwa Sportowego jako fizjoterapeuta, prowadzi warszaty taneczne w łódzkiej szkole tańca Project Salsa Dance Company, jest instruktorem masażu Shantala, kształci się w terapii metodą integracji sensorycznej, która pomaga dzieciom prawidłowo rozwijać zmysły i odbierać zewnętrzne bodźce. Kobieta jest też doradcą noszenia dzieci w chustach ze szkoły noszenia ClauWi oraz instruktorem tańca dla mam „noszących”. Przede wszystkim to właśnie temat chust zainspirował ją do stworzenia „Nic nie szkodzi” - działalności łączącej pasję, wykształcenie oraz miłość do dzieci.

Chusty - co o nich wiemy?

O „chustowaniu”, czyli noszeniu niemowlaków w chustach zamiast na rękach czy w nosidle, słyszy się ostatnio wiele. A wiele z zasłyszanych opinii nie należy do pochlebnych. Jako ekspert, Joanna zaprzecza jednak mitom stworzonym wokół chust. Po pierwsze - jak mówi dewiza firmy - nie szkodzić. „Motanie”, a więc zawijanie w chustę, nie jest prostym zadaniem i wykonane niestarannie, może zrobić krzywdę zarówno dziecku, jak i matce. Jeśli mama dowie się jednak, jak wygląda prawidłowa pozycja dziecka w dobrze zawiązanej chuście, nie musi mieć żadnych obaw.

Doświadczy za to wielu korzyści, gdyż chusty to przede wszystkim bliskość dziecka i matki. Na prowadzonych przez Joannę Witczak warsztatach tanecznych dla mam z dziećmi w chustach panuje zaskakujący spokój; dzieci uczestniczą w każdym ruchu wykonywanym przez mamy i obserwują otoczenie, jednak żadne z nich nie płacze. Instruktorka tłumaczy, że to między innymi zasługa chust, które tworzą maleństwu specyficzne środowisko.

Wyjaśniając to niezwykłe zjawisko, Witczak opowiada o trudnych konsultacjach z „motania”, które szczególnie zapadły jej w pamięć. - Rodzice i dziecko byli umęczeni ciągłym płaczem. Dziewczynka cięgle płakała, konsultacje ledwo udało mi się przeprowadzić. Kiedy zawiązaliśmy w końcu chustę, nie minęły trzy minuty, jak dziecko przestało płakać i zasnęło - mówi.

Taniec w chustach zapewnia ciągły kontakt mamy i jej dziecka.
Grzegorz Gałasiński „Po pierwsze - nie szkodzić” - mówi dewiza firmy Joanny Witczak. Jako fizjoterapeutka i nauczycielka tańca, Asia dba o poprawność wykonywanych ruchów.

Co tkwi w fenomenie chust? Według Witczak: kontakt z mamą, bliskość, ciepło, ruch, kołysanie, a do tego sama chusta, która daje ucisk. Dziecko wtedy odnosi wrażenie, jak gdyby powróciło do brzucha mamy - tłumaczy instruktorka. - Nie dość, że czuje bicie serca mamy, jej bliskość i ciepło, to dochodzi jeszcze bujanie i ucisk, który działa uspokajająco na układ nerwowy. Fenomenu tego doświadczamy nawet jako dorośli ludzie, gdy pocieszając kogoś bliskiego, mocno go przytulamy.

Tańcząc na zajęciach, mamy pozostają więc w bliskim kontakcie z dziećmi, które spokojnie przyzwyczajają się do dynamiki świata zewnętrznego.

Dzieci, oprócz ruchu, doświadczają także muzyki. Z korzyścią dla siebie, są bowiem bardzo „muzykalne”.

- Pierwszy świadomy taniec matki i dziecka to pierwsze po urodzeniu kołysanie, do którego dochodzi śpiew, a więc muzyka

- tłumaczy instruktorka. Mamy tańczą głównie przy muzyce latynoskiej, lecz Joanna planuje także zajęcia z… muzyką klasyczną, na którą dobrze reagują maluchy. Czy da się tańczyć do Mozarta czy Bacha? - Zobaczymy! - uśmiecha się dziewczyna.

Motanie to podstawa

Na zajęcia należy przyjść, umiejąc już „motać”. Witczak poprawia źle zawiązane czy naciągnięte chusty, lecz na prawdziwą naukę nie ma czasu. Przyswajanie podstaw trwa zwykle dwie godziny, a wprawy nabiera się podczas praktyki. Oprócz poprawnego „zamotania”, Joanna pilnuje na zajęciach jeszcze innych spraw, np. jeśli zobaczy, że któreś z dzieci zaśnie w nieprawidłowej pozycji, prosi o wyjęcie je z chusty i położenie w wózku lub nosidle. Wyjąć należy także grymaszące dzieci, chcące poruszać się samodzielnie.

To odpowiedź na kolejny zarzut, mówiący o braku samodzielności dzieci noszonych w chustach. Joanna Witczak uważa jednak, że nie ma różnicy pomiędzy noszeniem dzieci na rękach, a chustowaniem, gdyż w każdym przypadku dziecko noszone nadmiernie długo i wbrew własnej woli dozna szkody.

Z bogatego doświadczenia fizjoterapeutki wynika, że dziecko najlepiej rozwija się fizycznie, wykonując samodzielnie ruchy na twardym podłożu - odpychając się od podłogi, przewracając się z pleców na brzuszek lub swobodnie raczkując.

- Najważniejsze, by zachować umiar i odpowiednio zbilansować małej istotce czas spędzony na rękach i poza nimi. Jeśli dziecku dostarcza się odpowiednią ilość miłości, czułości i dotyku, by poczuło się bezpieczne, to samo będzie chciało poznawać świat i wychodzić z chusty - dodaje Witczak.

Pozostając przy porównywaniu tradycyjnego noszenia oraz chustowania - noszenie dzieci w chustach ma znacznie więcej zalet nie tylko dla dziecka. Także mamy odczuwają wiele korzyści - chusty zapewniają im swobodę ruchu i wolne ręce, a także równomierne obciążenie, które pozwala uniknąć skrzywień kręgosłupa.

Taniec w chustach zapewnia ciągły kontakt mamy i jej dziecka.
Grzegorz Gałasiński Korzyści z tańca odnoszą zarówno mamy, jak i dzieci.

Patronat Hipokratesa

Działalności Joanny Witczak przyświeca zasada Hipokratesa „Po pierwsze: nie szkodzić”. Jako fizjoterapeutka i nauczycielka tańca zwraca uwagę na poprawność wykonywanych ruchów. Niewłaściwe ułożenie ciała i wykonywanie niektórych ruchów w zły sposób skutkuje przecież kontuzjami. W tańcu mogą one dotyczyć np. kolan.

Tworzeniu układów tanecznych dla mam z dziećmi instruktorka także poświęca wiele uwagi. By taniec służył wymagającym, „podwójnym” klientom, musi mieć spokojniejsze tempo, mniej dynamiczne kroki. Na każdych zajęciach kursantki ich podopieczni uczą się innego układu.

- Dzieci to wybredni klienci

- śmieje się Witczak. - Ząbkują, grymaszą, mają zły dzień, w związku z tym opuszczają z mamą zajęcia, przyjdą za tydzień czy dwa. Dlatego nie powtarzamy jednego układu przez kilka lekcji, jak to się dzieje na zajęciach aerobicu.

Mamy i dzieci mogą uczestniczyć w warsztatach Joanny w łódzkiej szkole tańca Project Salsa (ul. Struga 66) we wtorki od 11. W końcu mamy i dzieci funkcjonują najlepiej w godzinach porannych.

Joanna Witczak odgraża się, że warsztaty taneczne dla mam z dziećmi to dopiero początek firmy „Nic nie szkodzi”. Ma mnóstwo pomysłów - zajęcia taneczne i ćwiczenia na piłkach dla kobiet w ciąży, zajęcia ruchowe dla mam z małymi i trochę starszymi dziećmi, warsztaty z integracji sensorycznej dla dzieci, a także zwykła fizjoterapia - masaż relaksacyjny Shantala dla kobiet w ciąży i maluchów oraz zwykłe masaże. - Dopiero zaczynam, a chciałabym wszystko i to już! - przyznaje.

Anna Skurska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.