Anna Gronczewska

Tajemnicze zniknięcie rodziny Bogdańskich ze Starowej Góry pod Łodzią. Przepadli jak kamień w wodę

Tajemnicze zniknięcie rodziny Bogdańskich ze Starowej Góry pod Łodzią. Przepadli jak kamień w wodę
Anna Gronczewska

Mija 15 lat od zaginięcia rodziny Bogdańskich z podłódzkiej Starowej Góry. To jedna z najbardziej tajemniczych spraw. Policjanci mówią, że takiego zaginięcia nie było w Polsce od czasów zakończenia II wojny światowej.

Mama Bożeny ma już 80 lat. Nie ma dnia, by nie myślała o córce, wnukach. Nadzieja nie umarła. Gdy otwiera skrzynkę pocztową, liczy, że nadejdzie kartka z wiadomością. Że dadzą znak, że żyją. Teraz opiekuje się ich domem. Na lato się tu sprowadza. Dba o ogród.

- Pracuję dużo w ogrodzie, by się czymś zająć, nie myśleć za dużo - wyjaśnia kobieta. - Od tylu lat nie mam od nich żadnej wiadomości. A tak chciałabym wiedzieć chociaż, czy żyją... Bożenka śni mi się. Raz mówiła, żeby zapalić świeczkę na jej grobie. Innym razem prosiła, by się nie martwić.

Jej mąż tego nie wytrzymał. Umarł 1,5 roku po ich zaginięciu.

***

Minęło już 15 lat od chwili, gdy ostatni raz widziano Krzysztofa Bogdańskiego, jego żonę Bożenę, jego matkę Danutę i dwójkę dzieci: Małgosię i Jakuba. Od kwietnia 2003 roku nie ma od nich żadnej wiadomości. To wtedy Bożena ostatni raz rozmawiała ze swoją siostrą . Bożena powiedziała, że ma kłopoty. Ale przez telefon nie chciała mówić o problemach. Miała opowiedzieć o wszystkim, jak się spotkają.

Danuta pojechała do siostry, ale jej nie zastała. Potem do Starowej Góry przyjechał Tadeusz, ojciec Danuty i Bożeny. Spotkał zięcia. Wytłumaczył mu, że córka wyjechała do Wrocławia. Bogdańscy mieli założyć biuro turystyczne, a tam organizowano kurs przygotowujący do jego prowadzenia. Bożena chciała wziąć w nim udział. Zabrała ze sobą dzieci: 16-letnią wtedy Małgosię i 12-letniego Kubę. Mieli przy okazji zwiedzić Wrocław.

Potem Krzysztof rozmawiał jeszcze przez telefon ze szwagierką. Zdradził, że z Wrocławia pojadą do Niemiec, do wspólnej przyjaciółki, i razem spędzą święta. Danuta się uspokoiła, nie przypuszczała, że wtedy ostatni raz rozmawia z Krzysztofem.

Jeszcze tydzień po wyjeździe Bożeny i dzieci Krzysztof był widziany w Starowej Górze. Jedna z sąsiadek opowiadała, że w Wielki Piątek rozmawiała z nim przez ogrodzenie. Nie zauważyła w jego zachowaniu nic dziwnego. Jej też powiedział, że Bożena z dziećmi są we Wrocławiu. Matka miała przebywać u znajomych poza Łodzią. On sam tego dnia malował ściany na strychu...

***

Minęła Wielkanoc, a Bogdańscy nie dawali śladu życia. Zaniepokojona Danuta zadzwoniła do przyjaciółki z Niemiec, z którą Bogdańscy mieli spędzić święta. Nie pojawili się tam jednak. Wtedy razem z rodzicami zawiadomiła policję. Był 8 maja 2003 roku.

Policjant z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, który prowadził tę sprawę, nie spotkał się z takim zaginięciem.

- W rozwiązanie tej zagadki włożyliśmy kawał porządnej policyjnej roboty, ale na razie efekty są marne - mówi nam policjant. - Ich sprawa zajmuje pięć tomów policyjnych akt, po dwieście, trzysta stron każda.

Pozostało jeszcze 59% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Anna Gronczewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.