Tadeusz Mytnik: "Byłem szczęśliwy, że wygrałem w Łodzi"

Czytaj dalej
Fot. Pixabay.com
Anna Gronczewska

Tadeusz Mytnik: "Byłem szczęśliwy, że wygrałem w Łodzi"

Anna Gronczewska

Rozmowa z Tadeuszem Mytnikiem, znanym polskim kolarzem, wicemistrzem olimpijskim z Montrealu.

Podobno w ostatnim czasie często bywał Pan w Łodzi?

Może nie tak często, ale rzeczywiście co jakiś czas pojawiałem się w Łodzi. Było to związane z tym, że mieszkający w tym mieście medalista olimpijski Mieczysław Nowicki organizuje badania dla olimpijczyków. Przeprowadzane są w Szpitalu Klinicznym im. WAM. Uczestniczyłem w tych badaniach. Miałem problem z którym borykałem się od lat. Kiedyś, gdy byłem zawodnikiem, w wypadku straciłem zęby. Potem miałem mostkowania, ale wszystko się waliło. Zęby nie były stabilne, a wiek też robił swoje. Pojawiła się szansa wstawienia implantów i z niej skorzystałem. Dlatego też często przyjeżdżałem do wspaniałej, pięknej Łodzi. Mogłem przy okazji obejrzeć niesamowite budowle sprzed lat, które dalej tutaj są. Prosiłem Mieczysława Nowickiego, by pokazał mi piękną łódzką architekturę.

Jakie wrażenie na Panu robi nasze miasto?

Tadeusz Mytnik: "Byłem szczęśliwy, że wygrałem w Łodzi"
Krzysztof Szymczak

Bardzo dobre. Pamiętam Łódź jeszcze z czasów, gdy przyjeżdżałem tu jako kolarz. Wygrywałem słynne kryterium „Dziennika Łódzkiego”. Dla nas zawodników było ważne, by wygrać właśnie w Łodzi. Miała przecież zawsze bardzo dobrych kolarzy, zarówno torowych i szosowych. Trudno wymienić wszystkich. Ale to m.in. Mieczysław Nowicki, Jan Kudra, Krzysztof Sujka, rodzina Beków, Wacław Latocha, Paweł Kaczorowski, Janusz Kotliński. Na pewno nie wspomniałem o wszystkich. Nikomu nie chcę ujmować zasług dla polskiego i światowego kolarstwa. Wszystkich obejmuje przyjacielską pamięcią i szacunkiem.

Interesuje się Pan architekturą, które więc łódzkie budynki zrobiły na Panu największe wrażenie?

Na pewno pałacyki fabrykanckie. Łódzkie uliczki pamiętające fabryczne czasy tego miasta. Niektóre są jeszcze nieodremontowane, a piękne. Łódź ma cudowne parki. To wszystko robi wielkie wrażenie. No i nie można zapomnieć o ulicy Piotrkowskiej.

Łodzi z Pana Gdynią, Gdańskiem czy Sopotem specjalnie się nie da porównać?

Gdynia jest młodym miastem, ma inną zabudowę, przestrzeń. Gdańsk to miasto, do którego przyjeżdżali królowie. Było zniszczone, ale pięknie je odbudowano. Sopot to też inna architektura. To miasto - uzdrowisko, dlatego te budynki są inne. Ale Łódź ma tę europejskość. Niektóre budowle z pięknymi fasadami można porównać do tych, które spotykamy w Wiedniu.

Wiele osób pamięta Pana między innymi z czasów Wyścigu Pokoju, finiszów na łódzkich ulicach.

Miałem okazję raz przyjechać z Wyścigiem Pokoju do Łodzi. Etap kończył się na stadionie Łódzkiego Klubu Sportowego. Było to w 1975 r. Wtedy leżałem w kraksie. Przewróciłem się na łódzkim torowisku. Na szczęście etap wygrał Polak, Stanisław Boniecki. Ja miałem wtedy problem z butem. Pomagał mi nieżyjący już pan Staroń. Znalazł szewca, który w nocy mi ten but naprawiał. Wszystko dobrze się skończyło.

Pewnie dzięki tej kraksie zapamiętał Pan Łódź?

Łódź zawsze dobrze pamiętałem. Ścigałem się w wyścigu Warszawa - Łódź, który kończył się na torze w Helenowie. No i wspomniane przeze mnie kryterium „Dziennika Łódzkiego”. Byłem bardzo szczęśliwy, że udało mi się je wygrać. Wyścig ten wygrywały wielkie nazwiska. Cieszę się, że wśród tych zwycięzców widnieje też moje.

Co Pan teraz robi?

Zajmuje się wieloma sprawami organizacyjnymi przy sporcie kolarskim. Przygotowuję dwie imprezy, przy których kiedyś pracował ze mną Mieczysław Nowicki. Byłem dyrektorem wyścigu Solidarności Olimpijczyków. Teraz organizuje wyścig poświęcony legendarnemu trenerowi Henrykowi Łasakowi. To memoriał, który odbywa się w Suchej Beskidzkiej. Drugi wyścig ma miejsce w karpackich uzdrowiskach, a trzeci odbędzie się 8 lipca w mojej rodzinnej miejscowości Nowice, w gminie Jaworzyna Śląska, pod nazwą Szukamy Talentów Olimpijskich Tadeusza Mytnika. Z tej okazji do Nowic przyjedzie między innymi z Łodzi Jan Kudra, który kończy 80 lat. Chcemy uhonorować jego i innych kolarskich olimpijczyków, którzy dobiegli osiemdziesiątki.

Anna Gronczewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.