Dariusz Pawłowski

Sztuka to dobry biznes. Właściwie dzisiaj najlepszy

Sztuka to dobry biznes. Właściwie dzisiaj najlepszy
Dariusz Pawłowski

Niektórzy przetrzymują gotówkę w skarpecie czy pod materacem, inni inwestują w akcje lub nieruchomości, jeszcze inni marzą o skutecznej lokacie w banku. A przecież nie ma nic przyjemniejszego, jak powiesić pieniądze na ścianie. I podziwiać.

W epoce, kiedy zmiany następują szybciej niż kiedykolwiek w historii ludzkości, oaza trwania i stabilności, czyli sztuka, dzieła ludzkiego talentu i wyobraźni, również zmieniły swoje relacje z czasem. Obraz nie musi już dziś wisieć na ścianie dworu czy pałacu przez kilka pokoleń, by nabrać wartości - obecnie ceny dzieł oferowanych przez domy aukcyjne potrafią dynamicznie rosnąć z roku na rok, a artysta, który nierzadko w mgnieniu oka stanie się modny, potrafi przynieść właścicielowi jego prac krocie. Nic dziwnego, że to właśnie sztuka stała się jednym z najpewniejszych sposobów inwestowania lub lokowania kapitału. Pod warunkiem że ma się wiedzę lub nosa do tego, co należy kupować. I wystawiać do sprzedaży.

Na aukcjach dzieł sztuki systematycznie padają rekordy. Nowy rekord Polski odnotowaliśmy niemal przed chwilą - pod koniec listopada w siedzibie Domu Aukcyjnego DESA Unicum w Warszawie. Uzyskano tu 4 mln 720 tys. zł za obraz zatytułowany „M39” autorstwa Wojciecha Fangora. Wartość pracy z 1969 roku przed aukcją była szacowana na dwa miliony złotych. Aukcja - odbywająca się pod hasłem „Sztuka Współczesna. Op-Art i abstrakcja geometryczna” - była wyjątkowa nie tylko z powodu wyniku Fangora. Do tego dnia nigdy jeszcze w Polsce nie sprzedano w ciągu niecałych dwóch godzin prac o łącznej wartości 20,8 mln złotych. Ten rekord zresztą za chwilę został pobity...

Sztuka to dobry biznes. Właściwie dzisiaj najlepszy

Fangor - mistrz op-artu, malarz, grafik, plakacista, rzeźbiarz, autor projektów architektoniczno-urbanistycznych i scenografii - należy dziś do najchętniej kupowanych polskich artystów. Mówi się o nim, że był jednym z ostatnich „wielkich mistrzów” XX wieku. Obraz „M39”, wraz z 33 innymi płótnami (tylko na kilku wykorzystał motyw rozety), powstał specjalnie na indywidualną wystawę artysty w The Solomon R. Guggenheim Museum. Tytułowa litera M jest oznaczeniem pracowni w Madison, w której powstało płótno. Obraz znajdował się m.in. w kolekcji Wojciecha Fibaka.

Minęło ledwie kilka dni i na aukcji w Polswiss Art Warszawie anonimowy nabywca zapłacił 7 mln 11 tys. zł za grupę pięciu obrazów Wojciecha Fangora. Nigdy wcześniej na polskim rynku sztuki nie zapłacono więcej za jeden obiekt. „Pięć obrazów pochodzących z prywatnej kolekcji łączy bezpośrednie odniesienie do najważniejszej wystawy Wojciecha Fangora- „Studium przestrzeni”, pierwszej na świecie instalacji przestrzennej, która wytyczyła nowy kierunek w sztuce i wpłynęła na światowy op-art” - podano w katalogu przedaukcyjnej wystawie. Dzieła powstały w latach 1961-1962. Aukcja, na której licytowano sto dzieł polskiej sztuki od XIX wieku do współczesności, zakończyła się obrotem w wysokości 23 mln zł. To największa całościowa kwota, którą uzyskano na pojedynczej aukcji w Polsce.

Także na warszawskiej aukcji za 2 mln 590 tys. zł został sprzedany „Detal 2890944-2910059” Romana Opałki - to część jednego z najsłynniejszych w historii współczesnej cykli. Artysta rozpoczął tworzenie cyklu prac złożonych z kolejnych liczb w 1965 roku i kontynuował je do śmierci w 2011 roku. Prace tego artysty wielokrotnie biły rekordy sprzedaży. Spore kwoty osiągają również dzieła Stefana Gierowskiego, Tadeusza Kantora, Andrzeja Wróblewskiego, Jerzego Nowosielskiego, Henryka Stażewskiego, Kazimierza Mikulskiego, Jana Tarasina, Jerzego Tchórzewskiego, Teresy Pągowskiej, Leona Tarasewicza. W przypadku tych twórców można być właściwie spokojnym, że na zakupie się nie straci.

Polska sztuka współczesna ma się zatem nieźle. Świetnie sprzedają się obrazy Piotra Uklańskiego - w roku 2014 jedną z jego prac sprzedano za 2,7 mln zł. Artysta od lat 90. mieszka i tworzy w Nowym Jorku. W komercyjnej czołówce są również Wilhelm Sasnal, Rafał Bujnowski, Zbigniew Rogalski, Paulina Ołowska, Tymoteusz Borowski, Radek Szlaga, Norman Leto, Agata Bogacka. Listę każdego roku wzbogacają nowe nazwiska, a jak obliczają fachowcy, młoda współczesna sztuka to mniej więcej połowa obrazów, które sprzedaje się w Polsce.

Sztuka to dobry biznes. Właściwie dzisiaj najlepszy

Jak zwykle w cenie jest również sztuka klasyczna. W 2017 roku obraz „Zabicie Wapowskiego” Jana Matejki z 1861 roku osiągnął na licytacji cenę 3,68 mln złotych. Za 4,36 mln zł sprzedane zostało dzieło Stanisława Wyspiańskiego „Macierzyństwo”. Warto też zauważyć, że znajdująca się w polskich zbiorach i niesprzedawalna rzecz jasna obecnie „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci ubezpieczona jest na 1,4 mld złotych (cała kolekcja Czartoryskich, której dzieło jest częścią, na 10 miliardów).

Pozostaje pobić jeszcze jeden polski rekord - pojedynczej transakcji ustanowiony w roku 2014 na aukcji w DESA Unicum, kiedy to za 7 mln 360 tys. zł sprzedano cykl fotografii Marilyn Monroe autorstwa Miltona H. Greene’a.

W 2017 roku padł światowy rekord, jeśli chodzi o dzieło sztuki sprzedane na aukcji. Był to obraz Leonarda da Vinci „Salvator Mundi” (Zbawiciel świata), który powstał w latach 1506-1513 na zamówienie króla Francji Ludwika XII. Dodajmy, że kwota, za którą to wybitne arcydzieło zostało wylicytowane, jest jednocześnie najwyższą kwotą w historii, za jaką kiedykolwiek sprzedano dzieło sztuki. Wyniosła dokładnie 450,3 mln dolarów. Co ciekawe, obraz w XVIII wieku zaginął i do XX wieku uważano je za utracone. Obraz w 1900 roku za 45 funtów kupił kolekcjoner Francis Cook, ale uznał, że to kopia wykonana przez jednego z uczniów Leonarda. Po jego śmierci dzieci odsprzedały „Zbawiciela Świata” za niecałe 130 funtów. W 2005 obraz trafił w ręce nowojorskiej konserwatorki sztuki. Kiedy go odrestaurowała - stwierdzono (choć niektórzy do dziś mają wątpliwości), że autorem obrazu jest sam Leonardo Da Vinci.

Na drugim miejscu wśród najdroższych obrazów jest obraz „Nafea Faa Ipoipo (Kiedy mnie poślubisz?)”. Dzieło przedstawiające dwie młode Tahitanki wyszło w 1892 roku spod pędzla francuskiego postimpresjonisty Paula Gaugina. Obraz do 2015 roku należał do szwajcarskiej rodziny Staechlinów, a konkretnie do powołanego przez nią Staechlin Family Trust. Został sprzedany za 300 mln dol. Na „pudle” znajduje się jeszcze obraz „Gracze w karty”. Dzieło przedstawiające dwóch mężczyzn grających w karty powstawało w latach 1893-1896 pod pędzlem francuskiego postimpresjonisty Paula Cézanne’a. Jest częścią większej serii- artysta namalował w latach 90. XIX wieku pięć takich obrazów. Cztery z nich znajdują się w muzeach w Paryżu, Nowym Jorku, Londynie i Filadelfii, a piąty został sprzedany w 2011 roku za około 250 mln dolarów katarskiej rodzinie królewskiej.

W listopadzie tego roku umysły miłośników sztuki i jej kolekcjonerów rozpaliła najwyższa kwota, jaką osiągnięto za obraz żyjącego twórcy - za ponad 90 mln dolarów sprzedano obraz „Portret artysty (basen z dwiema postaciami)” Davida Hockneya. Obraz powstał w 1972 roku. Poprzedni rekord należał do Jeffa Koonsa i jego rzeźby pomarańczowego psa z balonów - „Balloon Dog (Orange)”. Dzieło Koonsa kupiono w 2013 roku w Christie’s za 58,4 mln dol. Pierwsza wersja obrazu została zniszczona przez Hockenya po miesiącach przeróbek. W kwietniu 1972 roku artysta wrócił do pomysłu - postanowił ukończyć obraz przed wystawą w nowojorskiej galerii André Emmericha. Podobno pracował po osiemnaście godzin dziennie przez dwa tygodnie.

Sztuka to dobry biznes. Właściwie dzisiaj najlepszy

Z aukcji, podczas których wydaje się olbrzymie kwoty na dzieła sztuki, w oryginalny sposób zakpił niedawno legendarny Banksy. W październiku, podczas aukcji w londyńskim Sotheby’s, chwilę po tym, gdy jego „Dziewczynkę z balonikiem” anonimowy nabywca zakupił za przeszło milion funtów, obraz uległ... samozniszczeniu. Rama nagle zaczęła wydawać mechaniczne dźwięki, obraz się poruszył i z dolnej krawędzi ramy, niczym z niszczarki, zaczęły wypadać ścinki papieru- część pracy została rozdrobniona za pomocą ukrytego wcześniej w ramie obrazu urządzenia. Sigal Mordechai z Sotheby’s opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcie przechodzącego przez niszczarkę obrazu i napisała: „Czy dziś sprzedawaliśmy Banksy’ego? Jedno jest pewne - na naszych oczach wydarzyło się coś historycznego”. Na pewno było to jedno z najbardziej niezwykłych wydarzeń w historii sztuki wyprzedawanej na aukcjach. Niektórzy specjaliści uważają, że niefortunny nabywca mógł zrobić świetny interes, bo cena pracy może teraz podskoczyć.

By było jeszcze dziwniej, warto zauważyć, że na aukcji w Christie’s za 435 tys. dolarów sprzedano obraz „Portret Edmonda Belamy” - pierwszy obraz stworzony przez sztuczną inteligencję. Za produkcją dzieła - które trudno uznać za piękne - stoi właściwie kolektyw artystyczny Obvious (czyli Gauthier Vernier, Pierre Fautrel i Hugo Caselles-Dupre). Artyści stworzyli serię portretów członków fikcyjnej rodziny Belamy. Wykorzystali stworzony przez Iana Goodfellowa system znany jako generative adversarial network (GAN). Jak wyjaśnili, składa się on z dwóch algorytmów - Generatora i Discriminatora, z których jeden próbuje „oszukać” drugi. Pierwszy algorytm miał stworzyć portret, który mógłby uchodzić za namalowany przez człowieka - w oparciu o analizę 15 tysięcy portretów namalowanych między XIV a XX wiekiem. Drugi algorytm miał wykryć różnice między dziełami ludzkiej ręki i efektami pracy sztucznej inteligencji. Kiedy pierwszemu algorytmowi udało się oszukać drugi, powstawał obraz. Obvious przyznali, że tworząc „Portret Edmonda Belamy” inspirowali się pracami 19-letniego Robbie’ego Barrata, który jest trochę rozgoryczony i twierdzi, że są znacznie ciekawsze artystycznie projekty tworzone przy wykorzystaniu metody uczenia się sztucznej i inteligencji. Pewnie tak, ale sprytem, umiejętnością tworzenia symboli i zarabiania pieniędzy wykazali się członkowie Obvious. I przeszli do historii...

Sztuka to dobry biznes. Właściwie dzisiaj najlepszy

Wszystkie te liczby mówią o jednym: sztuka to znakomity biznes, w dodatku rynek dynamicznie się rozwijający. Z danych przedstawionych przez dom aukcyjny DESA Unicum wynika, że w ubiegłym roku obrót aukcyjny na polskim rynku sztuki wyniósł 214 mln zł. Za to w tym - już 235 mln zł. A tegoroczne kolekcjonerskie zakupy jeszcze się nie skończyły, święta mogą być ku temu znakomitą okazją. Rynek sztuki w Polsce w 2017 roku w stosunku do 2016 wzrósł o ponad 28 proc., cały światowy zaś rynek sztuki współczesnej odnotował 7,6 proc. wzrostu.

Co roku w Polsce odbywa się blisko trzysta aukcji, a przeprowadza je już około pięćdziesięciu podmiotów (w tym np. łódzki dom aukcyjny Rynek Sztuki). Najważniejszym centrum aukcji dzieł sztuki pozostaje Warszawa - przeprowadza się tam 90 proc. krajowych transakcji. Co ciekawe, na rynku panuje równowaga w strukturze sprzedaży - sztuka współczesna to 51,5 proc., sztuka dawna 48,5 proc.), z tym że najważniejsza grupa (ponad 80 proc.) sprzedawanych obiektów to malarstwo. No i rynek jest też dostępny dla nowych uczestników - blisko 1/3 transakcji dokonuje się na poziomie sięgającym maksimum 1 tys. zł. Tylko inwestować.

Dariusz Pawłowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.