Spór o wyniki matur 2018. Rzecznik praw obywatelskich nie przekonał łódzkich uczelni...

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Gałasiński
Maciej Kałach

Spór o wyniki matur 2018. Rzecznik praw obywatelskich nie przekonał łódzkich uczelni...

Maciej Kałach

Maturzyści wiedzą już, jak zdali maturę, zaś Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich (RPO), spiera się z uczelniami, jak uwzględniać wyniki matur podczas rekrutacji na studia. Największe łódzkie szkoły wyższe z argumentami rzecznika się nie zgadzają. O co chodzi?

We wtorek (3 lipca) od godz. 00:01 maturzyści powinni mieć możliwość sprawdzenia, czy i jak zdali maturę 2018. Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Łodzi zapowiedziała, że będzie to możliwe z pomocą indywidualnych kont na witrynie internetowej OKE. Także we wtorek (przed południem) pojawią się raporty, które pozwolą porównać osiągnięcia maturzystów z Łódzkiego z wynikami ogólnopolskimi.

Od wyników na świadectwie dojrzałości zależy, czy maturzysta dostanie się na wybrany kierunek studiów. Tymczasem sposób, w jaki uczelnie uwzględniają wyniki matur przy naborze, kwestionuje rzecznik praw obywatelskich.

Szkoły wyższe, w tym największe w Łodzi, odkąd to matura (a nie ich wewnętrzne egzaminy wstępne) decyduje o przyjęciu na studia, stosują najprostszy sposób: wynik procentowy z uwzględnianego na danym kierunku przedmiotu maturalnego przeliczają na swoje punkty. Potem powstaje ranking, a kandydaci kolejno od góry zapełniają limit miejsc.

RPO jest przekonany, że należy robić to inaczej – uwzględniając także skalę centylową i wystąpił w tej sprawie do polskich uczelni.

Pozostało jeszcze 50% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Maciej Kałach

W największej redakcji regionu dostarczam czytelnikom wiadomości przede wszystkim o szkołach i uczelniach działających w Łodzi oraz w województwie.

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Bogusława

Kandydaci z maturą międzynarodową, europejską czy tzw. starą maturą, gdzie na świadectwie nie ma podanego wyniku centylowego mają w uchwałach rekrutacyjnych ustalony przez uczelnie system przeliczników, który nie ma zastosowania do nowej matury Powołany argument jest bez znaczenia .
Wynik procentowy matury jest dyskryminujący dla grupy kandydatów rywalizujących z rocznikami 2005 i 2006r. Hipotetycznie maturzysta z 2005 lub 2006r otrzymuje za 45punktów z matury 90%, na świadectwie maturalnym; maturzysta z tzw nową maturą np. w 2018r za 45punktów otrzymuje 75%. W tym „sprawiedliwym” systemie za te same zdobyte 45 punktów na egzaminie maturalnym faworyzowani kandydaci w rekrutacji otrzymują 90pkt, dyskryminowani 75pkt.Stąd zastosowanie nie tylko skali procentowej, ale również skali centylowej (bądź innego rozwiązania prawnego celem wyeliminowania różnic ) od dawna było konieczne, a jak mówi przewodniczący KRAUM „należy również mieć na uwadze, że uczelnie zobowiązane są do ustalenia zasad rekrutacji w taki sposób, aby nie dyskryminowały ani nie preferowały żadnej grupy kandydatów” , że ta sporna skala centylowa nie jest elementem wyniku egzaminu maturalnego, który należy obowiązkowo uwzględniać podczas rekrutacji, stanowi jedynie dodatkowy sposób wyrażania wyniku egzaminu maturalnego-nawet jeśli nie - ale to ten dodatkowy sposób wyrażania ma znaczenie w rankingowaniu kandydatów różnych roczników maturalnych, szczególnie medycznych.
Niezależnie od tego, że stopień trudności egzaminów maturalnych w poszczególnych latach mógł się różnić, to jednak taka różnica nie mogła prowadzić do pomijania skali centylowej a co najwyżej wskazuje konieczność takiego jej zastosowania, które uwzględni tak różnicę w stopniu trudności zadań w poszczególnych latach jak i wyniki osób poszczególnych roczników. Taka konstrukcja jest możliwa i ma wszystkie walory niedyskryminowania żadnej grupy kandydatów. Wymaga jednak zmiany w podejściu organów rekrutujących, ku czemu woli się nie dostrzega. Ten brak woli nie powinien być sankcjonowany „wygodnickim” interpretowaniem prawa .W komisjach rekrutacyjnych nie byłoby czasu na urlopy w czasie rekrutacji i miałyby zapewne co robić, bo w końcu nie robią tego za darmo. Powołanych hipotetycznie w artykule kandydatów na pewno można ulokować sprawiedliwie na liście rankingowej na przestrzeni roczników 2005-2018 wraz z tysiącami innych kandydatów biorąc pod uwagę punkty procentowe i dodatkową pozycję na skali centylowej, ale po co jak lepiej „ zamieść wszystko pod dywan” niż wprowadzić czasochłonne, ale sprawiedliwe rozwiązanie.

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.