Daniel Sibiak

Siłę ma się nadludzką, kiedy wnukom trzeba stworzyć dom marzeń

Rodzina z Katarzyną Dowbor Fot. Archiwum Programu Nasz Nowy Dom Rodzina z Katarzyną Dowbor
Daniel Sibiak

Maria i Jan Łakomi z Pajęczna stoczyli dramatyczną walkę o to, żeby wnukowie nie trafili do domu dziecka

Strach, rozpacz, niemoc i łzy - to słowa, które najlepiej opisują dramatyczną sytuację, w jakiej znaleźli się Maria i Jan Łakomi z Pajęczna. Zamiast spokojnie odpoczywać na emeryturze, stoczyli walkę o swoich wnuków, którzy z powodu awantur i przemocy ze strony rodziców mieli trafić do domu dziecka. Choć pani Maria i jej mąż są już po sześćdziesiątce, postanowili, że nigdy do tego nie dopuszczą.

Dostali pół roku na zmianę

Kiedy emeryci z Pajęczna zostali w końcu rodziną zastępczą dla wnuków, wydawało się, że już nic nie zburzy ich spokoju. Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie uznało jednak, że warunki, w jakich mieszkają państwo Łakomi, nie są odpowiednie. Dostali pół roku na to, żeby zmienić sytuację lokalową. Rzeczywiście wspólne życie na 37 metrach kwadratowych z trojgiem wnuków, córką i jej synkiem było nie lada wyzwaniem. Jeden pokój, który mieli do dyspozycji, był salonem, pokojem zabaw, jadalnią i sypialnią.

Pani Maria i jej mąż Jan wiedzieli, że tym razem walka o wnuków nie będzie łatwa i że sami nie dadzą rady. Kiedy pracownica jednego z banków zaproponowała im, aby zgłosili się do programu Polsatu „Nasz Nowy Dom”, który pomógł odmienić życie wielu ludzi znajdujących się na życiowym zakręcie, nie wahali się ani chwili. - Oglądałam ten program i wzruszałam się do łez, widząc jak wiele musieli przejść jego bohaterowie, aż w końcu uśmiechnął się do nich los. Nigdy nie sądziłam, że sama kiedyś stanę się jego bohaterką - mówi pani Maria. I wyjaśnia, że w ich przypadku jedynym rozwiązaniem poprawy warunków lokalowych okazał się niewielki dom po rodzicach z lat 60., jaki posiadali w Raciszynie pod Działoszynem. Nie byli jednak pewni, czy ekipa Polsatu go wyremontuje ze względu na bardzo zły stan.

Stara chałupa od momentu budowy nie była remontowana, pokryty eternitem dach przeciekał, podłogi się zapadały, a w środku znajdowały się prowizoryczna łazienka i niebezpieczny piec, który ogrzewał tylko jedno pomieszczenie. Dom w Raciszynie zobaczyła prowadząca program Katarzyna Dowbor. Nie miała wątpliwości, że choć do zrobienia jest bardzo wiele, ekipa podejmie się wyremontowania domu, bo nie może pozwolić na to, aby dzieci trafiły do domu dziecka.

Czarny scenariusz nie ziścił się

- Jednego dnia z naszych barków zdjęto największy problem, który spędzał nam sen z powiek. Wiedzieliśmy z mężem, że choć jesteśmy już po sześćdziesiątce (pani Maria ma 63 lata, a jej mąż Jan 64 - przyp. red.), to bez problemu poradzimy sobie z wychowaniem trojga wnuków. Kochamy ich przecież bezwarunkową miłością. Nie zasnęłabym ani jednej nocy, gdybym wiedziała, że są w obcym domu - na samą myśl o tym czarnym scenariuszu w oczach pani Marii pojawiają się łzy. Na szczęście w ich miejscu szybko pojawia się uśmiech, kiedy przytula się do niej 4-letni Marcel, który przerywa zabawę z dziadkiem i przybiega przytulić się do babci. Chwilę później w domu robi się gwarno. Ze szkoły wrócili dwaj pozostali wnukowie 13-letni Patryk i 14-letni Hubert.

Pozostało jeszcze 62% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Daniel Sibiak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.