Shinrin-yoku Leśna kąpiel dla zdrowia i spokoju

Czytaj dalej
Dorota Krupińska

Shinrin-yoku Leśna kąpiel dla zdrowia i spokoju

Dorota Krupińska

W Szkocji lekarze wypisują recepty na kontakt z naturą. W Japonii leśna kąpiel stała się narodowym programem zdrowotnym. Przyroda odpręża i poprawia samopoczucie.

Dr Qing Li z Nippon Medical School w Tokio, prezes Towarzystwa Medycyny Leśnej, codziennie w porze lunchu odwiedza park położony nieopodal biura, w którym pracuje. Dotyka pni drzew, liści krzewów. W skupieniu przygląda się otaczającym go roślinom. Oddycha głęboko. Wszystkimi zmysłami chłonie przyrodę, zanurza się w zieleni.

- Celem jest stymulacja zmysłów. Widzimy zielony kolor, wdychamy olejki eteryczne, słuchamy śpiewu ptaków, dotykamy roślin, całym ciałem czujemy naturę. Doświadczamy kąpieli leśnej. Shinrin oznacza las, yoku kąpiel - wyjaśnia dr Li na jednym z filmów poświęconych prozdrowotnej roli lasu. Shinrin-yoku pokonuje granice państw i stref czasowych.

9 tys. kilometrów od Tokio 40-letnia Agnieszka z Lublina w każdy weekend maszeruje Dąbrową. Dotyka drzew. Zatrzymuje się i patrzy na tafle wody zalewu Zemborzyckiego. Latem wyjeżdża na Roztocze i spaceruje boso po lesie. Żywica przykleja się do jej stóp. Czuje miękkość mchu, chropowatość szyszek. - Po takim półgodzinnym spacerze czuję ciepło w stopach, spokój w sercu i brak natrętnych myśli w głowie. Potem jest mi dziwnie w butach. Las to potężna siła - stwierdza.

Narodowy program zdrowotny

Dr Qing Li od ponad 30 lat zajmuje się shinrin-yoku. Japoński termin kąpieli leśnych po raz pierwszy pojawił się w naukowych publikacjach w 1982 r. W tej chwili to gałąź medycyny i japoński narodowy program zdrowotny. Przebywanie w lesie to recepta na stresy i problemy, jakie niesie wysoko rozwinięta cywilizacja.

Japończycy tylko w ciągu kilku lat wyznaczyli 48 leśnych ścieżek terapii i wydali na badania fizjologicznych i psychologicznych efektów leśnych kąpieli ok. 4 mln dolarów. Kilkuset uczestników pod kierunkiem dr. Li brało udział w wycieczkach na świeżym powietrzu, wśród drzew, krzewów i rozśpiewanego ptactwa. Następnie badano im ciśnienie, tętno, poziom glukozy i kortyzolu (hormonu stresu) oraz zmienność rytmu serca. Te badania zestawiano z grupą odwiedzającą galerie handlowe. Dr Qing Li na podstawie badań dowodzi, że las pełni prozdrowotną funkcję. - Kąpiel leśna obniża poziom złości, zmniejsza ciśnienie krwi i poziom cukru, poprawia jakość snu, łagodzi depresję. Las dodaje wigoru, poprawia koncentrację i pamięć - mówi.

Naukowiec przyjrzał się także komórkom układu odpornościowego limfocytom NK, naturalnym zabójcom chorób. Jego zdaniem przebywanie na łonie natury zwiększa ich liczbę, chroniąc nas tym samym przed rakiem i zwiększając odporność.

Praktyczne wskazówki Japończyk zawarł w książce „Shinrin-yoku. Sztuka i teoria leśnych kąpieli”, którą zaczytuje się świat. Japonia nie jest jedynym miejscem, w którym kąpiele leśne są popularne.

Szkoccy lekarze przypisują pacjentom zielone recepty na spacer po lesie. Siłę drzew doceniają Skandynawowie. Norweskie słowo friluftsliv oznacza „życie na wolnym powietrzu” i pokazuje stosunek mieszkańców tej części Europy do przyrody. Mieszkańcy Oslo ciszy i odpoczynku poszukują nieopodal miasta, w gęstym i nietkniętym lesie, przez który przebiega kilka tysięcy kilometrów szlaków.

Na granicy Polski i Białorusi leży prastara Puszcza Białowieska z kilkusetletnimi dębami. Podobny drzewostan i wiek ma sąsiadująca z nią Puszcza Knyszyńska. Na temat jej prozdrowotnych walorów powstało wiele prac naukowych. Autorzy podkreślają, że klimat boru świeżego szczególnie pozytywnie oddziałuje na drogi oddechowe. Działa przeciwastmatycznie, przeciw-gruźliczo, odkażająco, obniża ciśnienie krwi, uspokaja. Wystarczy godzina spaceru, by odczuć pozytywne skutki lasoterapii.

Na wyciągnięcie ręki

Główną ideą shinrin-yoku nie są wyjazdy w odległe części kraju czy w świat do prastarych lasów oraz ośrodków wellness powstałych na obrzeżach krajobrazowych parków, lecz zanurzenie się w przyrodzie całkowicie i wszędzie również w tej najbliższej na wyciągniecie ręki. Zbawienne działanie na skołatane nerwy może mieć pielenie grządek w przydomowym ogródku.

- Każdy las ma terapeutyczne działanie i wszędzie możemy prowadzić drzewną kąpiel. Nie musimy wyjeżdżać do Puszczy Białowieskiej - twierdzi Jakub Orłowski z Lublina, znany jako Inspektor Bywak, miłośnik przyrody, znawca zwierząt i ptaków, organizator miejskich spacerów ornitologicznych. - Im bardziej dziki teren, tym mniej ludzi napotkamy i możemy obcować w pięknem naturalnej przyrody - zaznacza.

Nie każdy człowiek jednak będzie dobrze się tam czuł i zaakceptuje inność takich miejsc. Las naturalny bywa ciemny i wilgotny. Nie ma ścieżek i nie zawsze uda się przejść suchą nogą. Jest więcej komarów, gryzących owadów. Czasami potkniemy się o leżące drzewo albo będziemy musieli się przeczołgać pod nim.

- Nie definiujmy terapii leśnej jako specjalnych czynności, które musimy wykonać. Wystarczy zatrzymać się na chwilę i rozejrzeć się wokół. Popatrzeć jakie drzewa rosną, jak wyglądają liście, co za ptak skacze po gałęziach -- tłumaczy Orłowski. Jego zdaniem równie dobrym miejscem do terapii jest zieleń miejska, parki, rośliny w pobliżu naszego miejsca zamieszkania. Takie miejsca trzeba chronić. - Przyroda jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy wyjść z domu, by znaleźć odprężenie i spokój - zachęca.

Medytacja pod lipą

Ponad połowa mieszkańców ziemi żyje w miastach. - Drzewa stwarzają optymalne warunki do odpoczynku - mówi Monika Krysiak, starszy specjalista służby leśnej nadleśnictwa Krasnystaw. - Las jest magazynem tlenu. 60-letnia sosna produkuje tyle tlenu, ile wynosi zapotrzebowanie na ten pierwiastek dla trzech osób. Drzewa wydzielają również olejki eteryczne oraz fitoncydy, związki, które mają właściwości bakteriobójcze. Najwięcej produkują ich drzewa iglaste. Wpływają leczniczo m.in. na układ oddechowy - mówi. Fitoncydy mają też działanie antybakteryjne, grzybobójcze. Bogate w te związki lotne są szczególnie brzozy, jodły świerki i buki.

- Fitoncydy to naturalne antybiotyki - zaznacza dr Wojciech Durlak z Zakładu Roślin Ozdobnych i Dendrologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. - Hamują rozwój wirusów, pobudzają krążenie i wydzielanie soków trawiennych. W dostępnej literaturze można znaleźć np. informacje, że jeden hektar jałowca pospolitego wydziela w ciągu doby ok. 3 kg lotnych substancji, związków bakteriobójczych. Taka ilość jest w stanie wyjałowić duży obszar miasta z drobnoustrojów - opowiada Durlak.

Zaletą drzew iglastych jest także to, że jonizują ujemnie powietrze, poprawiając jednocześnie nasze samopoczucie. - W pomieszczeniach mieszkalnych wskazane jest uprawianie roślin ujemnie jonizujących powietrze, np. paproci - twierdzi Durlak.

Medycyna naturalna i wierzenia ludowe przypisuje drzewom właściwości lecznicze i magiczne. Mówi się o energii drzew. - Zdania na temat leczniczej siły drzew są podzielone. Traktujmy to jako ciekawostkę, choć były na ten temat prowadzone badania - twierdzi dr Wojciech Durlak. - Sądzi się, że np. brzoza ma działanie uspokajające, dodaje śmiałości, a medytacja pod nią jest szczególnie dobroczynna. Jej olejki eteryczne wyciszają. Niezależnie od wierzeń szum drzew odpręża i wycisza oraz poprawia samopoczucie - opowiada.

Dorota Krupińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.