Sensacyjne odkrycie opolskiego badacza - skarb Fabergé odnaleziony w Polsce

Czytaj dalej
Fot. Fot. Adam Szymański
Iwona Kłopocka

Sensacyjne odkrycie opolskiego badacza - skarb Fabergé odnaleziony w Polsce

Iwona Kłopocka

Najważniejsze srebrne dzieło Fabergé przetopiono podczas rewolucji w 1918. Cały świat był przekonany, że nic nie ocalało. Opolski historyk dr Adam Szymański odkrył dwa elementy słynnej zastawy.

Dwa noże to jedyne zachowane części słynnej neogotyckiej zastawy stołowej Aleksandra i Barbary Kelchów. W grudniu 2016 roku zakochany w sztuce rosyjskiej skromny emeryt-kolekcjoner z Górnego Śląska zwrócił się do opolanina Adama Szymańskiego, najwybitniejszego znawcy Fabergé w Polsce, z pytaniem, czy to przypadkiem nie jest dzieło słynnego rosyjskiego złotnika.

- Na pierwszy rzut oka wiedziałem, że tak. Po obejrzeniu ponad 20 tysięcy dzieł Fabergé to się po prostu wie - mówi dr Adam Szymański, wykładowca w Katedrze Architektury Politechniki Opolskiej. - Zaraz jednak przyszła myśl, że to NIEMOŻLIWE! Przecież cały świat kolekcjonerski wie, że zastawa została przetopiona przez bolszewików w 1918 roku i nie pozostał po niej żaden ślad.
Następnych pięć miesięcy zajęło opolskiemu historykowi sztuki i ekspertowi w zakresie rosyjskiej sztuki złotniczej zbieranie dowodów, że to w istocie jedyne ocalałe elementy neogotyckiego skarbu Fabergé.

Zdobiona smokami zastawa to dzieło legendarne, jedno z najważniejszych wykonanych przez Fabergé. W 1937 r. Eugeniusz Fabergé, syn złotnika Piotra Karola, w liście do Bainbridge’a (pierwszego biografa Fabergé) napisał: „To było najważniejsze dzieło ze srebra, jakie wykonaliśmy”. Mimo że zastawa zaginęła w tajemniczych okolicznościach i do dziś znana jest tylko ze zdjęć i projektów, wspomina się o niej we wszystkich ważnych książkach o Fabergé jako jednym z najważniejszych jego dzieł. Odnalezione w Polsce jej fragmenty potwierdzają niezwykłe piękno tego zabytku, budzą podziw dla jego stylu, doskonałości wykonania oraz kunsztu złotników pracujących w pracowniach Fabergé.

Marzenie Barbary Kelch

Aleksander i Barbara tworzyli niezwykłą parę. Ona pochodziła z rodziny moskiewskich kupców. Była wnuczką i spadkobierczynią fortuny Iwana Bazanowa, syberyjskiego potentata (dwie kopalnie złota) i milionera, którego majątek w 1880 r. szacowany był na ogromną sumę 15 mln rubli. On pochodził z rodziny osiadłych w Petersburgu niemieckich wojskowych, nagrodzonych za wierną służbę tytułem szlacheckim. Choć Barbara opływała w bogactwo, jej największym marzeniem było dostać się na dwór cesarski Mikołaja II, być tam zapraszaną i cenioną. Barbara uwielbiała dzieła Fabergé, podobnie jak carska rodzina. W latach 1898-1904 Fabergé wykonał dla niej aż siedem jajek (wśród nich znajduje się Jajko z kwiatami jabłoni, które uchodzi za jedno z najpiękniejszych jajek Fabergé). Wszystkie były prezentami od Aleksandra dla ukochanej żony. Jest to największy zbiór jaj Fabergé wykonany dla osoby prywatnej. Więcej jajek Fabergé zostało wykonanych tylko dla cara.

Oszałamiająca zastawa stołowa zamówiona u słynnego złotnika miała zwrócić na Barbarę uwagę. Dzięki pieniądzom i sztuce chciała przekonać arystokrację, że mimo wszystko warto zrobić wśród siebie miejsce dla kupieckiej córki.
Powstanie zastawy było związane z budową w 1986 roku wspaniałego pałacu Kelchów w Petersburgu. Na rezydencję położoną 1,5 km od Pałacu Zimowego Aleksander wydał - z kieszeni żony - 300 tysięcy rubli. Powstała siedziba o wybitnie europejskim charakterze i wielostylowej architekturze. Projektujący ją architekci inspirowali się gotykiem, renesansem, barokiem oraz stylami rokoko i empire.

Szczególne miejsce w pałacu zajmowała neogotycka jadalnia. Według przekazów źródłowych Barbara chciała, żeby jej reprezentacyjna srebrna zastawa od Fabergé nawiązywała stylem właśnie do wystroju jadalni.

Dzieła w stylu neogotyckim są bardzo rzadkie w dorobku Fabergé (na świecie jest może dziesięć takich przedmiotów), ale mistrz go uwielbiał. Swój nowy dom w Petersburgu Fabergé zbudował właśnie w duchu neogotyku.

Neogotycka zastawa Kelchów została wykonana w 1900 r. w Moskwie. Składała się z wielu naczyń i przedmiotów. Największe i najbardziej reprezentacyjne części były ozdobione średniowiecznymi smokami i gryfami. Cechą charakterystyczną całości była zdobiąca ją litera „K” od nazwiska właścicieli i motyw lilii znajdujący się na wielu przedmiotach i naczyniach.

Za przeznaczoną dla 32 osób zastawę stołową Aleksander Kelch zapłacił 125 tysięcy rubli. W tym samym roku dwa zamówione przez cara Mikołaja II jaja Fabergé kosztowały tylko 13,5 tysiąca rubli. - Cena, jaką Aleksander zapłacił za zastawę, czyni z niej najdroższe dzieło Fabergé jakie kiedykolwiek zostało wykonane - mówi opolski historyk.

Dwa lata później zastawa Kelchów wśród innych dzieł mistrza, w tym cesarskich jaj wielkanocnych, została pokazana na słynnej wystawie dzieł Fabergé zorganizowanej w pałacu barona Pawła von Dervisa. To w czasie tej wystawy wykonano zdjęcia, które pozwalają nam dziś zidentyfikować zaginione jaja Fabergé. Na jednym ze zdjęć pokazany jest stół, na którym stoi zastawa Kelchów. Pierwotnie nawet jej nie podpisano, choć przy wszystkich przedmiotach ze zbiorów arystokratów widniały staranne podpisy. Najwyraźniej po czyjejś interwencji umieszczono kartkę z odręczną informacją. To doskonale obrazuje, jak wówczas traktowano ludzi niższego stanu. Nawet na podpis na wystawie nie zasłużyli, a co dopiero mówić o zaproszeniu córki kupca na dwór. Marzenie Barbary się nie spełniło.

W 1905 r. Aleksander i Barbara się rozstali. Ona wyjechała z Petersburga do Moskwy, zabierając srebrną zastawę, a następnie na stałe opuściła Rosję, zamieszkała w Paryżu i jedyne, co o jej życiu tam wiadomo, to to, że szastała pieniędzmi. Co tydzień kupowała u Boucherona po kilka brylantowych błyskotek. W ciągu 15 lat wydała na biżuterię 7 mln rubli.
Zastawa Kelchów została w Moskwie.

- Nie wiemy, co się z nią działo, aż do wybuchu rewolucji, kiedy to została skonfiskowana przez władze rewolucyjne. W 1918 r. zastawa została przez Rosjan przetopiona. W tamtym czasie wartość użytego do jej wykonania srebra była większa niż samo dzieło. Jeszcze kilka miesięcy temu nie były znane żadne ocalałe części tej zastawy. Uważaliśmy - wszyscy badacze i znawcy dziejów Fabergé - że zastawa została całkowicie zniszczona - mówi dr Adam Szymański.

Na dnie polskiej komody

Udało się częściowo ustalić historię odnalezionych zabytków. Według przekazów były one własnością rosyjskiego żołnierza, który w 1918 r. brał udział w przetopieniu zastawy Kelchów i niszczeniu podobnych skarbów, skonfiskowanych rosyjskiej arystokracji.

Dwa noże otrzymał jako „zapłatę”, a w rzeczywistości pewnie po prostu je ukradł. W 1921 r. żołnierz sprzedał noże i w ten sposób zabytki znalazły się w posiadaniu polskiego lekarza. To był czas wojny domowej w Rosji i wojny polsko-rosyjskiej. W czasie II wojny światowej noże zostały zakopane i w ten sposób przetrwały. Nie wiadomo dokładnie, co się z nimi działo po wojnie. Wiemy jedynie, że cały czas, były własnością tej samej rodziny. Trzy lata temu zmarł starszy pan, który od wojny trzymał je u siebie w komodzie. Rodzina, sprzątając po jego śmierci mieszkanie, znalazła trochę srebrnych przedmiotów i postanowiła je sprzedać. Zaczęły się pojawiać w obrocie antykwarycznym, zostały sprzedane. Pojawiły się ponownie w grudniu 2016 r. już jako własność nowego właściciela.

W powszechnym rozumieniu odkrywca skarbu to ktoś, kto jak filmowy Indiana Jones przemierza pół świata z odręcznie narysowaną mapą i zaznaczonym „iksem” miejscem ukrycia drogocenności. Życie jest bardziej trywialne. Współcześnie skarby odkrywa się przypadkiem, nikt nie chodzi i nie szuka, a jeśli tak robi, to tylko traci pieniądze.

- Noże zostały udostępnione mi do badań, dzięki czemu udało się je zidentyfikować, a tym samym odnaleźć jedyne zachowane części słynnej neogotyckiej zastawy Kelchów - mówi dr Adam Szymański.

Droga identyfikacji nie była prosta. Najpierw trzeba było zbadać same przedmioty i wykluczyć fałszerstwo. Okazało się, że jeden z noży ma bardzo charakterystyczne zniekształcenie, wskazujące na oryginalność. W tamtych czasach złotnik oznaczał przedmioty swoim znakiem, a potem urząd potwierdzał próbę kruszcu. Te dwa znaki na jednym z noży są na tyle blisko siebie, że drugi nieco wgniótł wcześniejszy, od Fabergé. Również badania patyny wykazały, że to autentyczny wieloletni nalot, a nie zrobiony kawą czy herbatą. Kolejny etap to szukanie źródeł. Przez dwa miesiące opolski historyk rozpytywał ekspertów na całym świecie, szukał dokumentów. Adam Szymański dotarł m.in. do projektów dzieł zachowanych w Moskwie. Szukał też podobieństwa noży do wystroju jadalni. Na nożach jest specyficzne „K” z daszkiem nad literą. Szymański znalazł takie „K” w jadalni dawnego pałacu Kelchów, który teraz zajmuje uniwersytet. Znajduje się ono między witrażami, w których są portrety Aleksandra i Barbary.

Cała historia została opisana w książce „Fabergé. Style i mistrzowie”, która jest już prawie gotowa. To druga część pionierskiego na polskim rynku dzieła naukowego poświęconego Fabergé. Opowiada o ludziach, mistrzach złotnikach, którzy pracowali dla Fabergé.

Pokazuje też ogromny wachlarz stylów, których Fabergé używał, m.in. styl gotycki. Autor zamierzał mu poświęcić dwie strony. Teraz rozdział o gotyku i największym, najdroższym arcydziele Fabergé rozrósł się do stron kilkunastu.

Jak każdy badacz, Adam Szymański ma nadzieję, że kiedy ta niesamowita historia zostanie nagłośniona, otworzą się komuś oczy na piękny przedmiot, który ma u siebie. Może tę szczególną „zapłatę” otrzymał więcej niż jeden rosyjski żołnierz. Takie rzeczy się zdarzają. Wiadomo na przykład, że u kogoś w Anglii jest zaginione cesarskie jajko Fabergé. Być może sam właściciel nie zdaje sobie z tego sprawy z tego, co posiada.

O srebrne noże Kelchów pytał już śląskiego zbieracza poważny kolekcjoner z Ameryki. Oferuje milion euro.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Łódzkiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Łódzkiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Łódzkiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Iwona Kłopocka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.