Rutkowski i sprawy rodzinne

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Bloch
Piotr Schutta

Rutkowski i sprawy rodzinne

Piotr Schutta

W hotelu „Pod Orłem” w Bydgoszczy odbyła się w środę nietypowa konferencja prasowa, którą zwołał najbardziej medialny polski prywatny detektyw.

Biuro Rutkowski zostało wynajęte tym razem przez zdesperowaną bydgoszczankę Paulinę S., która od 20 dni pozbawiona jest kontaktu ze swoją 2-letnią córką Martyną. Tak przynajmniej twierdzi.Dziewczynka jest rzekomo przetrzymywana przez jej byłego partnera Arkadiusza D. Dzieckiem mają się opiekować jego schorowani rodzice - niewidomy dziadek i niepełnosprawna babcia.

Wersja matki

- Od 21 dni nie mam kontaktu z córką. W tym czasie widziałam ją raz, przez czterdzieści minut. Nie chciała do mnie podejść - opowiadała zrozpaczona kobieta. Płakała.

- Takich przypadków mamy kilka tygodniowo. Stało się ostatnio modne w Polsce załatwianie problemów pomiędzy rodzicami przez wzajemne siłowe pozbawianie się opieki nad dzieckiem. Często ojciec zabiera dziecko jak paczkę, uznając, że będzie to dla kara dla kobiety. Do tych sytuacji dochodzi najczęściej wtedy, gdy partnerka postanawia zerwać związek z mężczyzną - opowiadał wczoraj Krzysztof Rutkowski. Jak zwykle starannie wystylizowany, w czarno-złotych adidasach, czarnej markowej koszulce i przeciwsłonecznych okularach. - To niemęskie i żenujące zachowanie - grzmiał Rutkowski do kamerek rozstawionych przez jego ekipę w saloniku hotelu „Pod Orłem”.

Ten pan był agresywny w rozmowie. Zarzucił mi udział w porwaniu dziecka i kazał mi się z tego wytłumaczyć
Mariola Lehmann, adwokat

Rutkowskiemu towarzyszyli dwaj mężczyźni przedstawiający się jako dziennikarze śledczy. Zwłaszcza jeden z nich był bardzo aktywny podczas całej konferencji. Zadawał pytania naprowadzające i demaskujące rzekomo podejrzaną przeszłość Arkadiusza D. Według ludzi Rutkowskiego partner Pauliny S. miał już w przeszłości ograniczone prawa rodzicielskie do opieki nas swoim synem (w tej chwili nastolatkiem). Miał też być karany za pobicie swojej ówczesnej partnerki.

Wersja ojca nieco inna

- To wszystko kłamstwa. Byłem wprawdzie oskarżony, ale zostałem uniewinniony. Nigdy też sąd nie ograniczał mi praw rodzicielskich wobec syna. A co do moich rodziców, to ojciec nie jest niewidomy, tylko słabowidzący, a mama jest w pełni sprawną osobą - mówił wczoraj naszemu reporterowi Arkadiusz D. Tłumaczył, że postanowił przejąć opiekę nad córką, ponieważ jego partnerka, z która rozstał się w połowie lipca, wdała się w romans z 50-letnim mężczyzną i że w jej mieszkaniu dochodzi do ekscesów seksualnych.

- Obie strony złożyły wnioski w sądzie. Poczekajmy na rozstrzygnięcie. Mam wrażenie, że konferencja pana Rutkowskiego ma na celu wywarcie nacisku na sąd - uważa Mariola Lehmann, adwokat, reprezentująca Arkadiusza D. Nie ukrywa, że miała kilka dni temu „nieprzyjemny” telefon od mężczyzny podającego się za dziennikarza.

- Ten pan był agresywny w rozmowie. Zarzucił mi, że brałam udział w porwaniu dziecka i kazał mi się z tego wytłumaczyć - mówi Mariola Lehmann.

Piotr Schutta

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.