Paweł Patora

Różnorodność kultur uczy nas tolerancji i życzliwości

Carlos z Hiszpanii uwielbia polskie naleśniki i pierogi Fot. Grzegorz Gałasiński Carlos z Hiszpanii uwielbia polskie naleśniki i pierogi
Paweł Patora

Młodzi ludzie z całego świata studiowali w Łodzi już od lat 50. ubiegłego wieku. Nigdy jednak nie przybywało ich tutaj aż tak wielu. Teraz jest to kilkutysięczna rzesza przybyszy zarówno z państw sąsiadujących z Polską, jak też z najbardziej odległych zakątków świata. Jeśli po powrocie do swoich krajów opowiedzą, że studia w Łodzi były wspaniałe, to z pewnością przybędą tu ich rodacy.

Jeszcze tylko do 16 marca będzie można oglądać wystawę zatytułowaną „University Diversity - Uniwersytet Różnorodny”, znajdującą się na piętrze wokół rotundy w „Manufakturze”. Prezentowanych jest tam 37 posterów przedstawiających zdjęcia studentek i studentów z 29 krajów, którzy w tym roku studiują na Uniwersytecie Łódzkim. Obok zdjęć umieszczono krótkie ich wypowiedzi. Warto je przeczytać, by zdobyć ciekawe informacje o rodzinnych krajach tych studentów, ich upodobaniach i marzeniach.

Ormianka Anahit poleca osobom planującym wyjazd do Armenii, aby odwiedzili miasto Vanadzor - przytulny zakątek, który w ciągu wieków nie zmienił „zielonego” wyglądu, mimo bitew i wojen. Kenijczyk Bashir zachęca, aby odwiedzić Masai Mara - piękny park narodowy z zachowaną dziką przyrodą. Mahmoud z Libii zapewnia, ze jego rodacy są bardzo przyjaźni dla gości. „Pozwalamy im nic nie robić, tylko odpoczywać i cieszyć się z czasu spędzonego z nami” - mówi i dodaje, że gościom najpierw podaje się libijską kawę lub herbatę, a przed wyjściem - jeśli jest pora lunchu - posiłek. Chińczyk Liu wyznaje, że Tai Chi, które ćwiczył przez wiele miesięcy i które stało się jego pasją, pomaga mu skupić się na nauce.

Niektórzy opowiadają o potrawach charakterystycznych dla ich krajów.

„Moim ulubionym tradycyjnym daniem indonezyjskim jest „pempek”. Jest to, najprościej mówiąc, pikantne ciasto rybne, które może być smażone, gotowane, albo grillowane. Powstaje z ryby i tapioki, a sos zrobiony jest z octu, brązowego cukru i chili” - mówi Helen z Indonezji.

Azerka Aysel zapewnia, że warto spróbować dolmę, czyli potrawę oznaczającą faszerowane warzywa, takie jak pomidor, papryka czy bakłażan. Farsz do nich przyrządza się z mielonego mięsa i ryżu przyprawionego miętą, fenkułem i innymi lokalnymi ziołami.

Chińczyk Zechen przyznaje, że w Polsce brakuje mu smażonego makaronu Xinjiang i „uczty wodnej” Luoyang, która jest zastawem dań, zawierających wiele różnych zup.

Szczególnie interesujące są spostrzeżenia zagranicznych studentów dotyczące polskiej kuchni, ale też zwyczajów panujących w naszym kraju.

Liu, gdyby tylko mógł, chętnie przeniósłby do Chin polskie mleko „Łowickie”, a jego kolega z Chin, Zechen żałuje, że w jego kraju nie są popularne buraki, które uwielbia . Carlos z Hiszpanii chciałby, aby w jego kraju były bardziej znane tradycyjne polskie potrawy, takie jak naleśniki czy pierogi.

- Jestem zaskoczony tym, jak precyzyjnie Polacy stosują się do przepisów ruchu drogowego - to jest niesamowite!

- mówi Bashir z Kenii. Wtóruje mu Deepjyoti z Indii: „Chętnie przeniósłbym z Polski do Indii zwyczaj respektowania przez kierowców przechodniów przechodzących przez jezdnię (w Indiach kierowców to naprawdę nie obchodzi)”.

Hassan z Egiptu z Polski do swojego kraju chciałby przenieść lokalny system komunikacji i bardzo cywilizowaną kulturę, a Jan z Niemiec - kampus uniwersytecki, gdyż jego uniwersytet ma budynki rozrzucone po całym mieście.

„Odkąd pierwszy raz tutaj przyjechałam, zakochałam się w Polsce. Nie tylko z powodu piękna przyrody, ale także z powodu dobrych manier Polaków, bo pomagali mi w każdej chwili, kiedy stawałam w obliczu różnych trudności” - mówi Liza z Albanii.

Yulia z Ukrainy też miała w Polsce wiele sytuacji, w których potrzebowała pomocy i pomoc tę uzyskiwała. Uważa, że Polacy są bardzo mili i zawsze gotowi do pomocy. Dodaje, że jest przeszczęśliwa, chociaż to bardzo trudne słowo.

Dla Mohammeda z Arabii Saudyjskiej, najtrudniejsze do wymówienia polskie słowa to Grzegorz Brzęczyszczykiewicz, zaś Zechenowi z Chin za najtrudniej wymawia się „rabarbar”.

Zachęcam Czytelników do odwiedzenia tej wyjątkowej wystawy, która pokazuje, jak wiele możemy zyskać otwarciem na inne kultury, a także jak dużo możemy dać od siebie ludziom urodzonym i wychowanym w innej rzeczywistości kulturowej, czy religijnej.

Podczas otwarcia wystawy prof. Antoni Różalski, rektor Uniwersytetu Łódzkiego powiedział, że w ten sposób realizowana jest misja tej uczelni polegająca m. in. na kształceniu studentów w duchu tolerancji i poszanowania różnych światopoglądów. Liliana Lato, kierownik Biura Współpracy z Zagranicą UŁ zwróciła uwagę, że zagraniczni studenci nie tylko pozostawiają w Łodzi pieniądze, ale też wnoszą nowe wartości kulturowe i świeżość, a integracja z nimi uczy tolerancji i wzajemnego szacunku.

Chociaż na wystawie pokazano zdjęcia i wypowiedzi studentów z 29 krajów, to na Uniwersytecie Łódzkim studiują w tym roku młodzi ludzie aż z 95 krajów. Najwięcej jest przybyszy z Ukrainy, Białorusi, Chin,Turcji i Kazachstanu. Chińczyków kształci się w UŁ aż 160 - więcej niż w jakiejkolwiek innej polskiej uczelni. Są też przedstawiciele krajów dla nas bardzo egzotycznych lub odległych - Beninu, Bangladeszu, Kongo, Kolumbii, Indonezji, Paragwaju, Peru,Ghany, czy Meksyku.

Spośród 2,5 tysiąca studentów zagranicznych kształcących się w tym roku na Uniwersytecie Łódzkim, 1024 jest na studiach pełnych, zaś pozostali przyjeżdżają tu na semestr lub dwa dzięki międzynarodowej wymianie. Dochodzi do niej głównie w ramach programów, takich jak Erasmus+, Erasmus Mundus, Credit Mobility, a także dzięki dwustronnym umowom zawartym przez UŁ z uczelniami zagranicznymi oraz indywidualnym programom stypendialnym.

Zdecydowana większość studentów zagranicznych studiuje w języku angielskim, ale zdarzają się też studenci polskojęzyczni. Zwykle są to przybysze zza naszej wschodniej granicy - obywatel Ukrainy, czy Białorusi, czasem polskiej narodowości.

Obcokrajowców chcących studiować po polsku, przygotowuje do tego działające przy UŁ Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców - najstarsza taka placówka w Polsce. Cykl kształcenia trwa tutaj 9 miesięcy. Słuchacze tego studium mają zróżnicowane programy kształcenia, w zależności od tego, jaki kierunek chcą studiować. Nauka języka polskiego obejmuje bowiem także słownictwo specjalistyczne, np. medyczne, ekonomiczne, czy chemiczne. W tym roku w Studium Języka Polskiego dla cudzoziemców uczy przygotowuje się do studiów wyższych w Polsce ponad 400 osób.

Na Politechnice Łódzkiej studia w języku angielskim prowadzone są przede wszystkim w Centrum Kształcenia Międzynarodowego, zwanym skrótowo IFE (International Faculty of Engineering). W tej elitarnej placówce dydaktycznej wiedzę techniczną z różnych kierunków zdobywają, oprócz studentów zagranicznych także polscy, którzy zdecydowali się na studia anglojęzyczne. Oprócz ośmiu kierunków z językiem wykładowym angielskim na studiach I stopnia i sześciu na studiach II stopnia, IFE oferuje też studia I stopnia prowadzone po francusku na kierunku „zarządzanie i inżynieria produkcji”.

Spośród studentów zagranicznych kształcących si w tym roku akademickim w Politechnice Łódzkiej, 408 przybyło tu w ramach programu Erasmus, zaś 70 odbywa pełen cykl kształcenia. Dodatkowo ok. 150 studentówz zagranicy przybywa do PŁ w ramach praktyk. 20 spośród studentów odbywających pełny cykl kształcenia, po ukończeniu studiów otrzyma podwójny dyplom - swojej macierzystej uczelni i PŁ. Jak informuje dr inż. Dorota Piotrowska, w planach władz PŁ jest zwiększenie w najbliższym czasie liczby umów z uczelniami zagranicznymi, umożliwiających wydawanie podwójnych dyplomów.

Podobnie jak w UŁ, także w Politechnice Łódzkiej, najliczniejszą grupę studentów zagranicznych stanowią Ukraińcy. Jest ich tu w tym roku aż 250. Studiują też w PŁ przybysze z wielu państw Unii Europejskiej, ale również z Tajwanu, Brazylii Algierii, Nikaragui, Tunezji, Egiptu, Bangladeszu, Meksyku i innych.

Większość zagranicznych studentów Uniwersytetu Medycznego kształci się na komercyjnych studiach płatnych. W tym roku jest ich 669. Najliczniejszą, bo 195-osobową grupę wśród nich stanowią obywatele Arabii Saudyjskiej, niemało jest też studentów z USA, Kanady, Niemiec, Szwecji, Norwegii, Irlandii i Wielkiej Brytanii.

Jak informuje Joanna Orłowska, rzecznik prasowy UM w Łodzi, zagraniczni studenci tej uczelni mają swych przedstawicieli w uczelnianym samorządzie, są bardzo aktywni i chętnie angażują się w życie uczelni i miasta. Od 10 lat organizują imprezy charytatywne, podczas których zbierają fundusze dla podopiecznych łódzkich domów dziecka.

Paweł Patora

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.