Paweł Patora

Rady powiernicze to wątpliwe rozwiązanie

Rady powiernicze to wątpliwe rozwiązanie Fot. Grzegorz Gałasiński
Paweł Patora

Z prof. Cezarym Saneckim, rektorem Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi, rozmawia Paweł Patora

Od 1 stycznia nastąpiła zmiana w systemie finansowania szkół wyższych. Dotacje będą zmniejszone dla uczelni, w których liczba studentów przypadających na jednego nauczyciela akademickiego nie zmieści się w ustalonym limicie. Co to oznacza dla Akademii Muzycznej w Łodzi?

Ta zmiana nas właściwie nie dotyczy. Rozporządzenie ministra mówi, że nie może przypadać więcej niż 13 studentów na jednego pedagoga. U nas ten wskaźnik wynosi około 3, bo studia artystyczne z natury rzeczy są elitarne i wymagają pracy w układzie mistrz-uczeń. Gdyby przeszła wcześniejsza propozycja ministerstwa, mówiąca że ma on wynosić między 11 a 13, mielibyśmy kłopot. Widać jednak, że głos uczelni artystycznych został wysłuchany.

Co proponowany podział wszystkich uczelni na badawcze, badawczo-dydaktyczne i dydaktyczne oznaczałby dla uczelni artystycznych?

Dyskutowaliśmy na ten temat w ramach Konferencji Rektorów Szkół Artystycznych, po czym do ministrów nauki i kultury skierowaliśmy pismo, w którym podkreśliliśmy, że działalność artystyczna jest równoznaczna z badaniami naukowymi. Jeśli by patrzeć w ten sposób, to taki podział nam nie przeszkadza. Jednak w projektach zmian nigdzie nie pojawiła się sztuka, co nas niepokoiło. Dlatego spotkaliśmy się z panem premierem Gowinem w Krakowie i zostaliśmy uspokojeni. Otrzymaliśmy zapewnienie, że sztuka na pewno zostanie uwzględniona, z podkreśleniem, że sztuka, a nie nauki o sztuce, bo to jest zupełnie coś innego. Inna ważna rzecz to zapewnienie pana premiera Gowina, podczas rozmowy w Łodzi, że te trzy typy uczelni nie mają oznaczać ich kategoryzacji. Nie będzie więc tak, że uczelnie badawcze to są te na najwyższym poziomie, badawczo-dydaktyczne - już gorsze, a dydaktyczne - najsłabsze. Padło stwierdzenie, że raczej jest to kwestia misji. Mając świadomość równoważności nauki i sztuki, mamy przekonanie, że powinniśmy znaleźć się wśród uczelni badawcz0-dydaktycznych.

Rady powiernicze to wątpliwe rozwiązanie
Łukasz Kasprzak

W nowym prawie ma być położony nacisk nacisk na komercjalizację wyników badań, a więc chyba też osiągnięć artystycznych...

Próbujemy coś robić w tym zakresie. Otwieramy kierunki bardziej popularne, co nie znaczy, że na niższym poziomie. Takie, które „wstrzelą się” w rynek sztuki, jak jazz czy muzyka estradowa. Taka działalność tylko w części może sfinansować inną. To tak jak teatr - nie przynosi strat, tylko wtedy, gdy nie gra. My zawsze będziemy uzależnieni od dotacji.

Jak podoba się Panu pomysł wprowadzenia do uczelni rad powierniczych?

O ile wiem, w radach powierniczych uniwersytetów amerykańskich zasiadają ludzie, którzy mają w swym interesie czerpanie z tych uniwersytetów. To zrozumiałe, że mogą tam wskazywać pewne kierunki działania uczelni - co jest bardziej, a co mniej potrzebne. W Polsce jest to, moim zdaniem, wątpliwe, a w przypadku uczelni artystycznych chyba niepotrzebne. No bo kto w takiej radzie Akademii Muzycznej miałby zasiadać? Powinny to być wybitne osobistości spoza uczelni, jednak z tego samego regionu. Ale wszystkie te wybitne osobistości u mnie uczą. Nie widzę potrzeby wskazywania nam drogi rozwoju albo przez osoby z innego środowiska artystycznego, konkurującego z nami, albo spoza środowiska artystycznego, bo mogłyby to być wskazówki błędne.

Jakie, według Pana, zmiany w prawie trzeba wprowadzić, aby usprawnić szkolnictwo wyższe w Polsce, a działalność uczelni artystycznych w szczególności?

Słusznie stawia się na wysoką jakość i odstąpienie od masowości kształcenia. Skoro mamy dążyć do większej elitarności kształcenia na studiach wyższych, to my to robimy. Uczelnie artystyczne powinny być więc wzorem dla innych uczelni. Jeśli mówimy o bardziej indywidualnych kontaktach między profesorem i studentem, to my to robimy. Niech biorą z nas przykład. Wyższe szkolnictwo artystyczne w Polsce jest bardzo dobrze ułożone.

Co dla Akademii Muzycznej w Łodzi oznaczałoby projektowane uzależnienie finansowania szkół wyższych od jakości kształcenia?

My się tego nie boimy. Tylko trzeba wziąć po uwagę specyfikę uczelni. Zgadzam się, że należy oszczędzać, ale jeśli budżet wszystkich dziewiętnastu uczelni artystycznych w Polsce jest mniejszy od budżetu jednego uniwersytetu, to znaczy, że my nie jesteśmy tak bardzo drodzy. Liczymy na to, że uczelnie artystyczne zostaną uwzględnione. Zostaliśmy nieco uspokojeni, czekamy na oficjalny projekt ministerstwa.

Paweł Patora

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.