Przy stole poznaje się człowieka, dlatego warto tam zabrać pracowników

Czytaj dalej
Alicja Tomczyk

Przy stole poznaje się człowieka, dlatego warto tam zabrać pracowników

Alicja Tomczyk

Szkoły i studia kulinarne przeniosły integracje pracownicze w nowy wymiar. Coraz więcej firm zaprasza swoich pracowników na warsztaty kulinarne. Tu nie chodzi o gotowanie, tu chodzi o spotkanie przy stole, o spotkanie drugiego człowieka...

Zamiast biegać po lesie z karabinem na farbę - kroją marchew, mieszają w garnkach. Bieg w workach zamieniają na wspólną biesiadę, racząc się własnoręcznie przygotowanymi posiłkami. Szkoły i studia kulinarne przeniosły integracje pracownicze w nowy wymiar. Coraz więcej firm zaprasza swoich pracowników na warsztaty kulinarne. - Bo przy stole poznaje się człowieka w naturalny sposób - zauważa Karolina Czernik ze studia kulinarnego Baccaro w Łodzi.

Piątek wieczór. Tomasz, 35-letni menedżer z korporacji, wybiera się na kolejną w swoim życiu integrację pracowniczą. Nie pakuje walizki, nie bierze flaszki, nie czyta scenariusza pełnego osobliwych „atrakcji” przygotowanych przez firmę eventową. Zamawia taksówkę do OFF Piotrkowska. Tam, za chwilę, w studiu kulinarnym wraz ze swoim zespołem przygotuje hiszpańską ucztę: zaczną od gazpacho, potem będzie najbardziej integracyjne danie pod słońcem, czyli paella, a w lodówkach chłodzić się będzie słodki deser crema catalana. Najpierw podzielą się pracą, potem ci bardziej biegli w sztuce kulinarnej wesprą początkujących, a prowadzący warsztaty opowie o inspiracjach i trikach, jakie warto zastosować, przygotowując te pyszności. Potem usiądą przy wspólnym stole, biesiadując, racząc się sangrią, żartując, wprowadzą się w szampański nastrój i naturalnie zacieśnią relację.

Takich scenariuszy od 2014 mogło być kilkaset, bo od tego czasu działają łódzkie studia kulinarne. Warsztaty kulinarne zaczęły być bardzo mocnym graczem na rynku eventów firmowych.

Dwie szkoły w podwórku

Przy stole poznaje się człowieka, dlatego warto tam zabrać pracowników

W OFF Piotrkowska działają dwa studia kulinarne: Book & Cook oraz Baccaro. I choć mogłoby się wydawać, że to niemożliwe, z powodzeniem działają od ponad czterech lat równolegle, mając swoich klientów.

Book & Cook ma aż 220 mkw. i nie jest stricte przestrzenią kulinarną. Owszem, tak jak w innych tego typu przybytkach są dwie ogromne wyspy i pełne kuchenne zaplecze, ale są też bar, ogromny stół i przestrzeń, którą można dowolnie aranżować - może być salą konferencyjną, a równie dobrze parkietem tanecznym. I to, zdaniem Pauliny Kowalskiej-Prasał, właścicielki Book & Cook, jeden z największych atutów jej miejsca.

- Bo choć warsztaty kulinarne są rdzeniem naszej działalności, to można u nas zrobić dowolną imprezę: były już eleganckie bankiety, impreza z DJ-em, wesela, komunie i urodziny. Przestrzeni jest sporo, nawet 50 osób może tu w komfortowych warunkach gotować i dobrze się bawić - tłumaczy.

Studio powstało, bo Paulina, prowadząc firmę eventową, zauważyła, że jest zapotrzebowanie na taką przestrzeń, co więcej, Łódź była chyba ostatnim dużym miastem w Polsce, gdzie szkoły gotowania nie było. Doświadczenie eventowe pomogło Paulinie wypracować sprawny model biznesowy dla ogromnej i nietaniej powierzchni wynajmowanej na piętrze starej fabryki w OFF Piotrkowska.

- Nie bez znaczenia jest fakt, że studio jest wynajmowane na wyłączność. To daje dużo większy komfort. Oczywiście „co się zdarzyło w Book & Cook, zostaje w Book & Cook” - śmieje się Paulina.

Imprezy integracyjne szyją na miarę - może być więcej gotowania, może być słynny kucharz, a tematykę warsztatów ogranicza tylko wyobraźnia, choć, jak zwraca uwagę Joanna Borowska, specjalista ds. PR Book & Cook, zdecydowany boom jest na kuchnię polską i regionalną: - Warsztat Kuchnia Czterech Kultur, kuchnia łódzka to jest hit. Wynika to z jednej strony z faktu, że w firmach pracuje wielu obcokrajowców lub kontraktowców z innych miast i łódzcy menedżerowie chcą im przybliżyć nasze tradycje, a z drugiej - mamy charyzmatycznych prowadzących: Marta Edmunds albo Szymon Stach to są nazwiska-marki - zauważa Joanna Borowska.

Nie tylko korporacje

Znane nazwiska kucharzy to duży atut w ofercie warsztatów indywidualnych, na które można zapisać się z ulicy. W Book & Cook gotowali m.in. Marta Dymek, czyli Jadłonomia, Michel Moran, cukiernik Tomasz Deker i Dominika Wójciak. W kilka chwil wyprzedają się także warsztaty z łódzkimi gwiazdami: wspomnianymi Martą Edmunds, Szymonem Stachem, który prowadzi hitowy masterclass o stekach, a także ze Sneczem, czyli Bartkiem Dębskim, specem od kuchni azjatyckiej, Magdą Klimczak, Pawłam Pyrą i Bartkiem Pagaczem.

- Azja jest teraz na topie w całej Polsce. Wszyscy gotują rameny, pho, pad thai. Łodzianie też. Choć na studia kulinarne czekali najdłużej, nie odstają od reszty kraju, jeśli chodzi o trendy w kulinariach - zauważa Joanna Borowska.

Co ciekawe, zdecydowana większość warsztatów wyprzedaje się na pniu, mimo że zazwyczaj kosztują powyżej 200 zł. Okazuje się, że w Łodzi jest sporo osób, które mogą sobie pozwolić na taki wydatek. - Ale jeśli spojrzymy na to jak na hobby, to okazuje się, że bilet na koncert w Atlas Arenie, akcesoria do roweru albo wycieczka motocyklowa to są podobne koszty. I coraz więcej osób do tego tak podchodzi. Poza tym inwestują w wiedzę, wiele osób tak podchodzi do nauki gotowania. Poza tym to ludzie, którzy mocno siedzą w kulinariach - podsumowuje Paulina Kowalska-Prasał.

Jak we włoskim domu

Przy stole poznaje się człowieka, dlatego warto tam zabrać pracowników

W podobnym tonie wypowiada się Karolina Czernik, współwłaścicielka studia Baccaro, po drugiej stronie podwórka OFF Piotrkowska. Miejsce założyła z mężem i przyjaciółką, gdy wszyscy pracowali na etatach. Po prostu uwielbiali przyjmować gości i uznali, że potrzebują takiej odskoczni i rozwinięcia swojego hobby, jakim jest miłość do jedzenia. Na ścianie wisi hasło „Make yourself at home”, rozgość się, czuj się jak u siebie - to motto Baccaro. Trzonem ich działalności również są imprezy firmowe. - Mam wrażenie, że ludzie są zmęczeni tym nadmuchanym coachingiem… Ćwiczeniami motywacyjnymi i zadaniami mającymi sztucznie wypracować relacje w zespole. Tu i relacje są prawdziwe, i zadania realne: pokrój cebulę, nałóż krem, przysmaż czosnek. Poza tym na warsztatach wszyscy są równi: prezes kręci tiramisu razem ze stażystą - śmieje się Karolina. Kolejne firmy decydują się na organizację warsztatów kulinarnych również ze względu na ich charakter.

Odchodzi się już od czasów wyjazdowych imprez, na których „dzieje się nie wiadomo co”, po których całe biuro plotkuje o Kasi z marketingu i Robercie z handlowego, a niektórzy wstydzą się iść do pracy w poniedziałek, bo nie do końca pamiętają, co się wydarzyło w weekend.

Ania Łacińska, która w Baccaro zajmuje się PR-em, mówi, że spotkania integracyjne w studiu kulinarnym oprócz pysznej kolacji mają też wartość dodaną.

- U nas nie jest sztywno, o nie, nie! U nas jest jak na włoskiej biesiadzie: śmiechy, wino, pyszny jedzenie, gwar, swoboda… - wymienia Ania Łacińska. - Lubimy obserwować naszych gości. Niektórzy we własnych kuchniach bywają rzadko, a tu budzą w sobie kulinarne zwierzęta! Podczas wspólnego gotowania da się zauważyć też nowe role, sprawdzić, kto realnie dobrze czuje się przywódcą - tłumaczy Karolina Czernik.

Jak sama przyznaje, dopiero od niedawna używa słowa „sukces” w kontekście działalności Baccaro. - Teraz, gdy zadowoleni klienci wracają, pocztą pantoflową wieść się niesie, że u nas jest fajnie, to znaczy, że się udaje! Bardzo nas to cieszy, bo wkładamy całe serca w to miejsce - mówi Karolina.

I rzeczywiście coś w tym jest: na większości warsztatów właściciele towarzyszą gościom. Karolinie dzięki temu łatwiej jest badać potrzeby, obserwować trendy i na bieżąco dostosowywać ofertę studia. Tak jest choćby z najnowszym pomysłem, czyli „Travel & Cook”. - Sporo naszych gości to obcokrajowcy, którzy przyjechali tu do pracy. Pytają nas o OFF-a, nie znają Łodzi. My jesteśmy lokalnymi patriotami, więc opowiadamy dużo i z pasją. Stąd pomysł, który realizujemy wspólnie z Łódzką Organizacją Turystyczną - najpierw spacer po Łodzi z przewodnikiem, a potem warsztaty kuchni łódzkiej. To pomysł, by zarażać miłością do naszego miasta kolejnych ludzi - uśmiecha się Karolina.

Spotkanie wokół stołu

Oczywiście do Baccaro również można przyjść na warsztaty indywidualne. Wśród prowadzących są przede wszystkim łódzcy kucharze, m.in. zwycięzca „Hell’s Kitchen” Damian Marchlewicz, Gosia Pindych z Quale czy Karol Lubczyński z Pracowni Aperitivo. Na te warsztaty trafiają przede wszystkim foodies, ale też osoby, które realnie chcą nauczyć się czegoś nowego. Dziewczyny starają się dostosowywać tematy do aktualnych trendów: - Jest oczywiście ramen, ale też gotowanie w nurcie zero waste. To, co kręci nas na co dzień, jest również aktualnym tematem w kuchni - tłumaczy Łacińska. Zapytana, co się stanie, gdy moda na gotowanie przeminie, odpowiada: - Nie minie, bo jeść musimy, ale tak naprawdę tu nie chodzi o gotowanie. Tu chodzi o spotkanie przy stole, o spotkanie drugiego człowieka.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Łódzkiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Łódzkiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Łódzkiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Alicja Tomczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.