Prezes robi co do niego należy i... dostaje nagrodę

Czytaj dalej
Marcin Darda

Prezes robi co do niego należy i... dostaje nagrodę

Marcin Darda

Publiczne posady to dostęp do wysokich nagród, na które składamy się wszyscy. Bywa, że nagrody przyznawane są... za wykonywanie swoich obowiązków

Nagrody „normalnie” powinny być przyznawane za coś ponadstandardowego, coś co zarządzanej instytucji przyniosło większy czy mniejszy sukces. Ale to jest Polska. Tu z publicznych pieniędzy przyznaje się często urzędnikom nagrody po prostu za wykonywanie swoich obowiązków, czyli za to, za co i tak biorą co miesiąc dobrą pensję. Weźmy choćby Najwyższą Izbę Kontroli.

Tylko od stycznia do sierpnia jej prezes Krzysztof Kwiatkowski (niegdyś łódzki senator i poseł PO) zgarnął 48,8 tys. zł nagród, tyle samo otrzymał jego zastępca Mieczysław Łuczak (niegdyś poseł PSL z okręgu sieradzkiego). To prawie połowa tego, co Kwiatkowski zarobił w tym czasie „normalnie”, czyli w ramach comiesięcznej pensji. W 2016 r. Kwiatkowski dostał prawie 70 tys. zł nagród, w tym roku ta kwota może być wyższa. Za co nagrodzono szefa NIK? Uzasadnienia dla nagród są urzekające, choćby takie, że „zrealizowano plan kontroli za cały rok”. Czyli nagroda została przyznana za wykonanie obowiązków, co jest przecież opłacane miesięczną pensję.

Łukasz Kucharski (PO), szef łódzkiego Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego dostał nagrodę nieco wyższą od jednej miesięcznej pensji, czyli 14,3 tys. zł (brutto). Co prawda dochód WORD w tym czasie spadł o ponad 59,5 tys. zł do kwoty niewiele przekraczającej 271 tys. zł, ale nie przesądzajmy: może dyrektor Kucharski jakoś ponadstandardowo postarał się, by większych spadków nie było. Jednak przyznawanie nagrody w sytuacji, gdy związkowcy w WORD protestują, bo uważają, że zarabiają zbyt mało, jest dość kłopotliwe wizerunkowo. Podobnie jak to, że zawsze pozostanie wrażenie, iż stojący na czele przyznającego nagrody zarządu województwa marszałek Witold Stępień, nagradza po prostu kolegę z partii. On i Kucharski należą przecież do tej samej PO w pow. pabianickim. Jakie to szczęcie, że marszałek i zarząd przyznają też nagrody nieuwikłanym politycznie ludziom kultury, choć akurat ich nagrody aż tak wysokie nie są, bo te osoby po prostu mniej zarabiają.

Groszem na nagrody obficie sypie także rząd PiS i bywa, że też za to, co urzędnik lub minister powinien bez łaski wykonywać za pensję. W opinii komentatorów to efekt m.in. fiaska podwyżek, które rząd chciał zafundować głównie sobie, lecz zrezygnował pod naciskiem opinii publicznej.

Nagrody przyznane w instytucjach rządowych, marszałkowskich i miejskich

Prezes robi co do niego należy i... dostaje nagrodę

Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli, tylko do początku sierpnia otrzymał 48,8 tys. zł nagród. Zazwyczaj za „osiągnięcia w pracy zawodowej”. Rok wcześniej w ramach nagród Kwiatkowski dociągnął do 67 tys. zł, co uzasadniano m.in. „zrealizowaniem planu kontroli”, ale zaznaczono też, że prezes „część nagrody przekazał na cel charytatywny”. Ile i na jaki? Tego nie ujawniono.

Prezes robi co do niego należy i... dostaje nagrodę

Nagrody za 2016 r. otrzymał cały, 5-osobowy zarząd Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi pod przewodnictwem prezesa Tomasza Łyska. Nagrody wyniosły od 21,8 do 35,6 tys. zł. Fundusz nie podał nam jaką konkretnie nagrodę otrzymał każdy z członków zarządu, ale jest dość jasne, że najwyższa należy do prezesa Łyska. Zarząd Funduszu nagrodzono m.in. za wykonanie planu.

Prezes robi co do niego należy i... dostaje nagrodę

Antoni Macierewicz, poseł PiS wybrany w Piotrkowie Trybunalskim, ale przede wszystkim minister obrony narodowej, otrzymał w sumie nagrody na 33 tys. zł. O uzasadnienie przyznania tej nagrody dopytywał poseł Adam Andruszkiewicz z ruchu Kukiz’15. Jaką uzyskał odpowiedź? Wynika z niej po prostu, że taka była decyzja prezes Rady Ministrów Beaty Szydło...

Prezes robi co do niego należy i... dostaje nagrodę

Radosław Łuczak, prezes Łódzkiej Spółki Infrastrukturalnej został nagrodzony kwotą 23,5 tys. zł za 2016 r. Doceniono m.in. „racjonalną i oszczędną politykę kosztową” spółki pod jego dowództwem, co zaowocowało także oszczędnościami na przetargach, a także „świadomą politykę podatkową” i „wygrane przed organami administracji”. Nagrodę 17 tys. zł otrzymał także wiceprezes ŁSI, Krzysztof Kacprzak.

Prezes robi co do niego należy i... dostaje nagrodę

Atlas Arena tradycyjnie już jest deficytowa, ale prezes zarządzającej m.in. Areną spółki Krzysztof Maciaszczyk, otrzymał za 2016 r. 25,6 tys. zł nagrody. Wypracował przychody o 425 tys. zł wyższe od planu, liczba imprez wzrosła o 37, a było ich 112. Poza tym prezes wypracował wynik o 10 proc. wyższy niż przewidywał plan, a ów wynik okazał się najlepszym od czasu powołania Miejskiej Areny Kultury i Sportu w 2009 r.

Prezes robi co do niego należy i... dostaje nagrodę

Jacek Sokalski, dyrektor Łódzkiego Domu Kultury otrzymał za 2016 r. 9,8 tys. zł, czyli wysokość swojej pensji. Od 2012 r. był pełniącym obowiązki dyrektora ŁDK. Od 2015 r. jest pełnoprawnym dyrektorem po zwycięskim konkursie. Zanim Sokalski trafił do Łodzi, był dyrektorem piotrkowskiego Miejskiego Ośrodka Kultury, w którym współtworzył m.in. jedną z europejskich scen łódzkiego Teatru im. Stefana Jaracza.

Prezes robi co do niego należy i... dostaje nagrodę

Tomasz Bęben, dyrektor generalny Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina otrzymał 11,7 tys. zł nagrody, czyli dokładnie tyle, ile zarabia co miesiąc. Dyrektor FŁ to dynamiczny menedżer, Filharmonię prowadzi od 2011 r., wcześniej był dyrektorem ds. rozwoju. To pod jego ręką znakomicie rozwija się unikatowy projekt „Kolory Polski”, który pozwala słuchać muzyków Filharmonii w ciekawych zakątkach regionu.

Prezes robi co do niego należy i... dostaje nagrodę

Łukasz Kucharski, szef Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi otrzymał 14,3 tys. zł (1,2 pensji) nagrody za 2016 r. Ośrodek przyniósł 271 tys. zł zysku, o 52 tys. zł mniej niż rok wcześniej. Bogusław Kulawiak, szef piotrkowskiego WORD, który przyniósł aż 928 tys. zł zysku (o 250 tys. zł więcej niż rok wcześniej), też dostał 1,2-krotność pensji, czyli 13,2 tys. zł. Z kolei Stefan Mierzejek z WORD w Skierniewicach dostał 18,7 tys. zł, a zysk ośrodka to 418 tys. zł.

Prezes robi co do niego należy i... dostaje nagrodę

Ryszard Grygiel, dyrektor Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, otrzymał 4,6 tys. zł. Być może marszałkowi i zarządowi województwa łódzkiego coś w pracy dyrektora nie pasowało, bo suma nagrody to tylko połowa jego miesięcznych zarobków. Profesor Grygiel jest jednym z najdłużej urzędujących dyrektorów instytucji publicznych w Łodzi. Muzeum Archeologicznym zarządza od maja 1991 r.

Marcin Darda

Dziennikarz Dziennika Łódzkiego. Polityka, samorząd, partie polityczne

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.