Poseł Pięta, "Polak nie byle jaki" [KOMENTARZ GRAŻYNY TYLMAN]

Czytaj dalej
Fot. Marek Szawdyn
Grażyna Tomala-Tylman

Poseł Pięta, "Polak nie byle jaki" [KOMENTARZ GRAŻYNY TYLMAN]

Grażyna Tomala-Tylman

Miłosne perypetie posła Pięty i romans, którego się wypiera, idealnie się wpisały w upały, które od kilku dni nawiedzają Polskę. Nic bowiem nie wpływa bardziej orzeźwiająco na politykę niż afera obyczajowa.

Od lat 90. i Anastazji P., która wkradła się na warszawskie salony i w łaski polityków, z Aleksandrem Kwaśniewskim i Leszkiem Millerem na czele, testowali to parlamentarzyści wielu kadencji. Seksskandal zaliczyła Samoobrona, cała Polska żyła romansem byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Swoje pięć minut miał Piotr Szeliga, przykładny mąż i poseł Solidarnej Polski, kiedy to szantażowała go prostytutka, domagając się 200 zł za seks. W końcu byliśmy świadkami słynnych egipskich wakacji pięknej Sandry i Janusza Maksymiuka z Samoobrony, a ostatnio Maderagate, która stała się początkiem końca Ryszarda Petru w Nowoczesnej.

W najbliższym tygodniu poseł Pięta nie da nam od siebie odpocząć, podobnie jak upały i burze. Władze PiS mają bowiem zdecydować, co z Piętą dalej zrobić. Wielu partyjnych kolegów ma wątpliwości, czy godzien jest nadal reprezentować partię w komisjach ds. służb specjalnych i śledczej ds. Amber Gold. W sejmowych kuluarach słychać nawet głosy, że jego polityczne dni są policzone.

Można zapytać, dlaczego dopiero teraz, kiedy oto z prawicowego polityka wyszedł człowiek z krwi i kości, ze wszystkimi słabościami i ułomnościami, które naturze ludzkiej są przypisane (to, że co piąty Polak uważa, że w zdradzie nie ma nic złego, to już zupełnie inna kwestia).

Dlaczego poseł Pięta nie został odsunięty w kąt, gdy chciał siłą wynieść z Sejmu protestujących niepełnosprawnych i oddać ich policji; kiedy mówił o głodujących rezydentach, że jeśli uczciwie głodują, to schudną; gdy pisał na Twitterze: „My chcemy rządzić w imieniu nie byle jakich Polaków”. W końcu, gdy licealista z Bielska-Białej wytknął mu na publicznym spotkaniu, że nie może być moralnym autorytetem, bo w młodości przyłapano go na kradzieży portfela z fiata 126 p, w którym było 5500 złotych, kartki żywnościowe i karta paliwowa.

Grażyna Tomala-Tylman

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.