Pokochałem tamtą Łódź. Rozmowa z reżyserem Stanisławem Jędryką

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Bolt
Anna Gronczewska

Pokochałem tamtą Łódź. Rozmowa z reżyserem Stanisławem Jędryką

Anna Gronczewska

Rozmowa ze Stanisławem Jędryką, reżyserem, między innymi serialu „Stawiam na Tolka Banana” czy „Podróż za jeden uśmiech”

Ile lat spędził pan w Łodzi?

Mieszkałem tu od 1951 do 1965 r., czyli 14 lat. Zostałem tu po skończeniu łódzkiej Szkoły Filmowej, a było to w 1956 r. Spędziłem tu ważne lata. Przez większość czasu mieszkałem w akademiku przy ul. Targowej.

Potem studenci mieli swój dom poza terenem szkoły.

Ja po studiach przez pewien czas wynajmowałem mieszkanie, a w zasadzie współlokatorski pokój. Między innymi przy ul. Piotrkowskiej u pewnej starszej pani. Mieszkałem również w sublokatorskim pokoju przy ul. Żwirki. Na początku lat 60. zamieszkałem w lokatorskim, spółdzielczym mieszkaniu przy ul. Przędzalnianej. Ale w 1965 r. przeniosłem się do Warszawy.

Jaka była Łódź pana młodości?

Piękna! Jednak w czasie studiów większość czasu spędzaliśmy w Szkole Filmowej. Tak więc wtedy poza jej teren mało się wychodziło. Znałem szkołę, akademik, ulicę Targową. To był mój świat. Większość czasu spędzaliśmy na sali projekcyjnej oglądając filmy. Ja oprócz filmu miałem jeszcze jedno zainteresowanie.

Jakie?

Uprawiałem piłkę nożną. Byłem dobrze zapowiadającym się piłkarzem Stali Sosnowiec. Pochodzę bowiem z Sosnowca. Grałem nawet w pierwszej drużynie Stali. Zastanawiałem się, czy postawić na studia czy na karierę piłkarską. Myślałem, że pogodzę jedno z drugim. Trener Stali Sosnowiec, pan Niemiec, dał mi nawet poręczające pismo do trenera ŁKS-u Władysława Króla. Miałem zostać piłkarzem Łódzkiego Klubu Sportowego, w nim kontynuować karierę piłkarską. Nie przewidziałem jednego.

Czego?

Tego, że od rana do wieczora będę miał zajęcia w Szkole Filmowej. Nie było mowy, by mieć jeszcze czas na piłkę, treningi. Mogę jednak powiedzieć, że razem z kolegami ze Szkoły Filmowej zdobyliśmy akademickie mistrzostwo Łodzi. Potem jednak w ogólnopolskich eliminacjach przegraliśmy sromotnie z Akademią Wychowania Fizycznego z Wrocławia.

Jak często odwiedza pan Łódź?

Ostatni raz byłem w Łodzi dwa lata temu. Od 20 lat nie robię już filmów. Wiele z nich kręciłem właśnie w Łodzi. Gdy reżyserowałem film „Powrót na ziemię” to dyrekcja zespołu filmowego zaplanowała, że zdjęcia mają się odbyć w warszawskiej wytwórni. Wszyscy marzyli o tym, by robić filmy w Warszawie. Ja jednak powiedziałem, że chce zrealizować film w Wytwórni Filmów Fabularnych w Łodzi. I tak się stało. Byłem bardzo przywiązany do łódzkiej wytwórni. Bardzo żałuje, że rzadko odwiedzam Łódź. Ostatnio złożyłem wizytę u mojego łódzkiego kuzyna. To syn siostry mojej biologicznej mamy. Tak się stało, że w moim życiu były dwie mamy - biologiczna i ta, która mnie wychowywała. Łódź nie uchodziła za ładne miasto, ale mnie się bardzo podobała.

Przypominała panu Sosnowiec?

O tyle, że Sosnowiec też był niezbyt efektownym miastem, ale też wiele się w nim zmieniło. Podobnie jak w Łodzi. Tyle, że sentyment mam do tamtego Sosnowca, sprzed lat. Gdybym był teraz w Łodzi to myślałbym takimi samymi kategoriami. Pokochałem tamtą Łódź!

Miał pan w Łodzi swoje ulubione miejsca?

To oczywiście Szkoła Filmowa, a po studiach kawiarnia „Honoratka”. Nie było dnia, bym jej nie odwiedzał. Drugim takim miejscem był Klub Dziennikarzy przy ul. Piotrkowskiej. Chodziłem tam głównie na brydża. Odwiedzałem też łódzkie kina, teatry. W Łodzi na książeczkę oszczędnościową wygrałem samochód. Nie cieszyłem się jednak nim długo, bo miałem wypadek. To też wspomnienie związane z Łodzią. Sosnowiec, Łódź i Warszawa to najważniejsze dla mnie miasta.

Czego by pan życzył łodzianom i Łodzi na Boże Narodzenie?

By wszyscy dobrze mówili o Łodzi. By było w niej jak najwięcej miejsc podobnych do ul. Piotrkowskiej. Aby łodzianie cieszyli się z tego, że mieszkają właśnie w Łodzi. Cieszę się, że moi koledzy ze Szkoły Filmowej zawsze z sentymentem mówią o tym mieście.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Łódzkiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Łódzkiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Łódzkiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Anna Gronczewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.