Po co naszej planecie inteligentne miasta i co mają do tego szalejące ceny prądu?

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Czachorowski
Dorota Witt

Po co naszej planecie inteligentne miasta i co mają do tego szalejące ceny prądu?

Dorota Witt

Prąd ciągle drożeje. To obciążenie nie tylko dla indywidualnych użytkowników, ale i dla samorządów. Jak sobie radzą, poza wyłączaniem ulicznych latarni na noc? Smart energia w smart mieście - czy to możliwe w Polsce? Pytamy naukowców z Wydziału Nauk o Ziemi i Gospodarki Przestrzennej UMK: dr Aleksandrę Lewandowską, prof. Justynę Chodkowską-Miszczuk i prof. Krzysztofa Rogatkę.

Po co nam inteligentne miasta? Jak mogą poprawić nadwyrężoną kondycję naszej planety?

Prof. Krzysztof Rogatka: - Realizacja koncepcji smart city rozwiązuje szereg aktualnych problemów: wynikających m.in. z dynamicznych zmian klimatu, z pandemii. W inteligentnych miastach jesteśmy w stanie przewidzieć problemy, przygotować się do zmiany i dostosować do niej. Ta idea jest nie tylko popularna na świecie, ale i nieunikniona: miasta będą się nadal dynamicznie rozwijać, z wykorzystaniem koncepcji smart city, bo ta gwarantuje, że rozwój będzie innowacyjny i dostosowany do aktualnych potrzeb społeczno-gospodarczych.

A jak smart city mogą poprawić nadwyrężoną kondycję naszej planety?

Prof. Justyna Chodkowska-Miszczuk: - Kompleksowa idea smart city ma wiele odniesień. W mieście, w którym rozwój jest planowany w duchu smart city, stawia się i na właściwe gospodarowanie zasobami, i na minimalizowaniu zanieczyszczeń, i na oszczędzanie surowców. Wszystko to w odniesieniu do potrzeb i możliwości danego miasta.

No tak, ale nie każde miasto może sobie na to pozwolić. Nie brakuje samorządów, które w ramach oszczędności wyłączają na noc latarnie uliczne, ich pierwszą decyzją wcale nie jest wiec inwestycja w odnawialne źródła energii.

Dr Aleksandra Lewandowska: Kolejne polskie miasta tworzą strategie smart city, co jest sygnałem, że chcą wdrażać ekoinnowacyjne rozwiązania, zarówno w dziedzinie energii, gospodarki odpadami czy komunikacji publicznej, jak i w komunikacji z mieszkańcami. Nie mam wcale na myśli tylko Warszawy, bo to nieprawda, że wyłącznie największe miasta na to stać. Coraz więcej mniejszych miejscowości chce być smart. Warunkiem są otwarte umysły włodarzy i mieszkańców oraz kreatywność.

Prof. Krzysztof Rogatka: Bo ta idea ma zakotwiczenie w kapitale społecznym, który najlepiej budować poprzez edukację, na każdym poziomie, już od etapu wczesnoszkolnego.

Po Grudziądzu od dawna jeżdżą hybrydowe autobusy miejskie, a flota ma być powiększana. I w Bydgoszczy w ramach testów jeździły autobusy z takim napędem. Prezydent Bydgoszczy, Rafał Bruski, podczas jednej z sesji podkreślał, że autobusy hybrydowe są bardzo drogie, każdy kosztuje od 2 do 3 milionów złotych i słono kosztuje ich eksploatacja. Dziś wiadomo, że Bydgoszczy ze staranie się o nie zrezygnowano na rzecz starania się o autobusy wodorowe. To zresztą droga, którą chcą iść i inne miasta. Tylko czy mieszkańcy są gotowi, by płacić więcej za to, że mogą w mieście żyć eko? Bo to przecież ważne założenie idei smart city.

Prof. Justyna Chodkowska-Miszczuk: I znowu: potrzebna jest edukacja. Bo przecież my już płacimy więcej - tyle, że za skutki antropopresji. Kosztuje nas walka ze smogiem, kosztują problemy zdrowotne, jakie wywołują zanieczyszczenia powietrza, a stan środowiska, nasze zdrowie i jakość życia ulegają pogorszeniu.

Prof. Krzysztof Rogatka: Smart city to nie tylko rozwój technologiczny, to też troska o środowisko poprzez dbanie o miejską zieleń.

W stolicy Danii (choć nie tylko tam!) wspiera się rozwój infrastruktury rowerowej, taką potrzebę wyraźnie widać w wielu polskich miastach.

No właśnie - w Toruniu krzyk, bo włodarze postanowili wyciąć drzewa pod poszerzoną ulicę, w Bydgoszczy krzyk, bo miasto chce sprzedać zalesione działki deweloperowi. Gdzie miejsce na ten rozwój? Gdzie miejsce dla samochodów w smart city?

Dr Aleksandra Lewandowska: - Chodzi o to, by w smart city było miejsce dla każdego: nie tylko dla kierowców, ale i dla pieszych, rowerzystów. Konieczny jest balans, zachowanie różnorodności. I właśnie dlatego nie powinno być zgody na budowanie ulic szerokości autostrad przez miasto. Musi być w nim miejsce i na ścieżki rowerowe, i na torowisko tramwajowe, i na drzewa.

Po co naszej planecie inteligentne miasta i co mają do tego szalejące ceny prądu?
Tomasz Czachorowski Na co dzień korzystamy z wielu innowacji, które tak wtopiły się w miasto, że stały się niezauważalne, np. ławki solarne, na których można odpocząć, ale i naładować telefon czy laptopa.

Prof. Krzysztof Rogatka: Komunikacja publiczna to ważny element smart city - musi być przemyślana, dobrze zorganizowana. Tymczasem nie brakuje w polskich miastach luk komunikacyjnych - takich dzielnic, które mają jeden czy dwa autobusy, którymi mieszkańcy dojadą do szkoły czy do centrum. To wbrew koncepcji 15-minutowegho miasta, w myśl której każdy powinien mieć szanse dotrzeć w kwadrans do sklepu, przychodni czy przedszkola - pieszo, rowerem lub transportem zbiorowym. Ale skoro autobusu nie ma, to jak dotrzeć do centrum?

Komunikacja publiczna to ważny element smart city - musi być przemyślana, dobrze zorganizowana. Tymczasem nie brakuje w polskich miastach luk komunikacyjnych - takich dzielnic, które mają jeden czy dwa autobusy, którymi mieszkańcy dojadą do szkoły czy do centrum.

Samochodem.

Prof. Justyna Chodkowska-Miszczuk: - Może warto zachęcać do przesiadki do aut elektrycznych? W wielu miastach sprawdzają się wypożyczalnie rowerów czy elektrycznych hulajnóg, skuterów na dokładnie takich samych zasadach można wspólnie korzystać z aut elektrycznych. Poza tym sprawdzi się transport szynowy, nie tylko tramwaje, ale też lekka kolej miejska.

Jak wyglądają inteligentne miasta za granicą? Nasi samorządowcy mają się od kogo uczyć?

Dr Aleksandra Lewandowska: Flagowym przykładem w Europie jest Wiedeń. Usługi publiczne są tam kompleksowo przenoszone w przestrzeń wirtualną, dzięki temu niemal wszystkie urzędowe formalności można załatwić online. Podobnie w Londynie, gdzie cyfryzacja danych usprawniła komunikację między samorządem a mieszkańcami, co z kolei sprawiło, że lokalna społeczność chętniej i skuteczniej włącza się w działania lokalnych władz. Na ulicach Nowego Yorku z kolei porozstawiano kompostowniki, w różnych miejscach, tak by mieszkańcy miasta mogli lepiej segregować odpady i by ich do tego zachęcić. To też rozwiązanie z gatunku smart!

Prof. Justyna Chodkowska-Miszczuk: Nie bez powodu strategię tworzenia przestrzeni publicznej pod kątem potrzeb pieszych i rowerzystów nazywamy kopenhagizacją. W stolicy Danii (choć nie tylko tam!) wspiera się rozwój infrastruktury rowerowej, taką potrzebę wyraźnie widać w wielu polskich miastach. Zwłaszcza, że to rozwiązanie nie tylko dla młodych, sprawnych, ale i dla seniorów czy osób z określonymi problemami zdrowotnymi, a także jako sposób przewozu różnych towarów i produktów dzięki rowerom typu kargo.

Prof. Krzysztof Rogatka: Na co dzień korzystamy z wielu innowacji, które tak wtopiły się w miasto, że stały się niezauważalne: mówię o systemach ITS, o informacjach dla pasażerów wyświetlanych na tablicach elektronicznych, o informacjach dla turystów wyświetlanych na ekranach LED czy ławkach solarnych, na których można odpocząć, ale i naładować telefon czy laptopa.

Po co naszej planecie inteligentne miasta i co mają do tego szalejące ceny prądu?
Dariusz Bloch Na dachu Nowej Astorii w Bydgoszczy jest największa w mieście farma fotowoltaiczna. Podobnych będzie w mieście 11, powstaną też farmy naziemne.

Kiedy rachunki rosną, zwykle na początku szukamy oszczędności poprzez zracjonalizowanie gospodarowania energią, czyli... np. wyłącznie światła. Ale, gdy okazuje się, że to za mało, niektórzy będą skłonni rozważyć zainwestowanie w nowoczesne rozwiązania pozyskiwania energii, np. w panele fotowoltaiczne, które coraz powszechniej wkraczają w polski krajobraz.

Smart city jest eko, promuje korzystanie z odnawialnych źródeł energii. Niedawno bydgoszczanie mieli prawdziwe święto - na dopiero co postawionym budynku Nowej Astorii powstała największa farma fotowoltaiczna w mieście. Panele słoneczne to zresztą w aglomeracjach chyba źródło czystej energii pierwszego wyboru. Ceny prądu wzrosły tak bardzo, że może właśnie rachunki, a niekoniecznie edukacja, zmotywuje mieszkańców inteligentnych miast do przestawienia się na ekologiczne źródła energii. A więc: metoda kija, nie marchewki...

Prof. Justyna Chodkowska-Miszczuk: Kiedy rachunki rosną, zwykle na początku szukamy oszczędności poprzez zracjonalizowanie gospodarowania energią, czyli... np. wyłącznie światła. Ale, gdy okazuje się, że to za mało, niektórzy będą skłonni rozważyć zainwestowanie w nowoczesne rozwiązania pozyskiwania energii, np. w panele fotowoltaiczne, które coraz powszechniej wkraczają w polski krajobraz.

Każdy dach publicznych instytucji w inteligentnym mieście powinien stać się farma słoneczną?

Prof. Justyna Chodkowska-Miszczuk: - Sukces tkwi w korzystaniu z różnorodnych źródeł energii, a więc obok fotowoltaiki, elektrownia wiatrowa, hydroenergia, ale i mniej znane sposoby pozyskiwania "zielonej" energii - z biomasy i biogazu. Warto, by miasta dążyły do niezależności energetycznej. Dla bezpieczeństwa, ale i dlatego, że transformacja energetyczna to inwestycja - wielki impuls do rozwoju gospodarczego, okazja, do korzystania z lokalnych zasobów, dzięki czemu możemy ograniczać koszty związane z przesyłem energii z innych regionów.

Czy zatem kopalnie węgla przestaną nam być potrzebne?

Prof. Krzysztof Rogatka: W idealnym smart świecie wyobrażam to sobie tak, że kopalnie znikają. W Polsce będzie to długi i bolesny proces.

Dorota Witt

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.