Perły: klejnoty królowych, królowe wśród klejnotów

Czytaj dalej
Michał Meksa

Perły: klejnoty królowych, królowe wśród klejnotów

Michał Meksa

Są przedmiotem pożądania od tysięcy lat. Stanowią ozdobę właściwą niegdyś praktycznie tylko koronowanym głowom i przedstawicielom arystokracji. Dla niektórych stały się źródłem bogactwa, innym - przyniosły zgubę. Choć wydawać się już mogło, że perły straciły na swojej atrakcyjności, w ostatnich latach wracają w wielkim stylu. Dzięki popkulturze i znanym projektantom...

Na Filipinach odnaleziono największą perłę świata! Taka informacja obiegła media trzy lata temu. Perła z Puerto rozpaliła wyobraźnię milionów ludzi na całym świecie, zaś jej zdjęcia błyskawicznie obiegły internet. Całe to szaleństwo zaczęło się od... przeprowadzki pewnego rybaka.

Amulet za 100 milionów

Palawan to, należący do Filipin, wąski skrawek lądu na Oceanie Spokojnym. Zamieszkiwana przez nieco ponad 400 tys. ludzi uznawana jest przez wielu za najpiękniejszą wyspę świata. Z malowniczymi plażami i górami porośniętymi dżunglą, otoczona przez ciepły ocean, stanowi idealne miejsce dla turystów pragnących zasmakować nieco egzotyki.

Latem 2016 r., Aileen Cynthia Maggay-Amurao, urzędniczka magistratu Puerto Princesa - największego miasta na wyspie - została odwiedzona przez swojego bratanka. Jak relacjonowała później w rozmowie z dziennikarzami „The Guardian”, mężczyzna postanowił wręczyć jej swój amulet. Przeprowadzał się w inne miejsce wyspy, zaś ten był dość ciężki i niewygodny w transporcie. Okazało się, że amuletem jest... gigantyczna perła. Miała 61 cm długości, 30 cm szerokości i ważyła 34 kilogramy!

Bratanek pani Maggay-Amurao przyznał, że znalazł ją podczas połowów 10 lat wcześniej. Do jego kotwicy miał przyczepić się gigantyczny małż. Gdy rybak wciągnął go na pokład, okazało się, że w środku znajduje się ogromna perła. Domyślał się, że może być coś warta, nie chciał jednak pozbyć się swojego amuletu. Trzymał ją pod łóżkiem i głaskał na szczęście zawsze, gdy ruszał na kolejną wyprawę na ryby. Dopiero przeprowadzka skłoniła mężczyznę do pozbycia się znaleziska.

Urzędniczka szybko nakłoniła go, by zgodził się wypożyczyć ten niecodzienny amulet miastu. Według szacunków specjalistów, Perła z Puerto warta jest 100 milionów dolarów. Już wkrótce po jej ujawnieniu światu turyści odwiedzający miasto mogli oglądać ją w miejskim ratuszu.

Perły: klejnoty królowych, królowe wśród klejnotów

Perła Gigant

Znalezisko rybaka z Puerto Princesa nie jest jedyną wielką perłą z rejonu wyspy Palawan. To stąd pochodzi również Perła Gigant - niewiele mniejsza od tej, którą przez dekadę pod swoim łóżkiem ukrywał bratanek pani Maggay-Amuaro.

Tę ważącą 27,65 kg perłę, w spadku po swojej ciotce otrzymał Abraham Reyes z Ontario w Kanadzie. Jak się okazało, dziadek Kanadyjczyka 60 lat temu odwiedził filipińską wyspę, gdzie kupił od miejscowego rybaka gigantycznego małża. Postanowił dać go w prezencie ciotce pana Reyesa. Niedługo potem kobieta odkryła, że w środku znajduje się wielka perła. Jej rodzina nie myślała, że może ona sobą przedstawiać wartość większą od sentymentalnej. Gdy jednak pamiątka trafiła w końcu do Abrahama, postanowił skonsultować się w tej sprawie ze specjalistami. Ci stwierdzili, że nietypowy spadek może być wart nawet 90 milionów dolarów!

Obiad z perłą

O co właściwie tyle krzyku? Perły to wytwory mięczaków, zbudowane z substancji, z której składa się wnętrze ich muszli. Proces ich tworzenia to właściwie system obronny. Gdy do ciała mięczaka, np. małża, dostaje się jakiegoś rodzaju pasożyt - otoczony zostaje kolejnymi warstwami masy perłowej. Tak powstają perły naturalne - najdroższe i najrzadsze, znane i pożądane przez ludzkość od tysięcy lat.

Już w starożytności perły odgrywały dużą rolę i były przejawem bogactwa oraz luksusu w takich miejscach jak Indie czy Chiny. Chińczycy już 4 tysiące lat temu ozdabiali perłami ubrania, meble i ściany. Nawiązania do tych klejnotów pojawiają się w świętych księgach i historycznych zapisach. Jednak jak zauważa w swojej książce o perłach Fred Ward, amerykański gemolog, ich popularność osiągnęła szczyt w czasach Imperium Rzymskiego.

Jeden kolczyk z perłą był w stanie sfinansować podróż Witeliusza, przyszłego cesarza, z Rzymu do Germanii. Słynna jest również historia Kleopatry, jedzącej najdroższy obiad świata. Posiłek składał się z... wina, w którym królowa Egiptu rozprowadziła sproszkowaną perłę. Drugą, podobną, spożyć miał Antoniusz. Był jednak tak wstrząśnięty tego rodzaju rozrzutnością, iż odmówił wypicia wina.

Pliniusz Starszy w swojej „Historii naturalnej” pisze, iż cena dwóch pereł sięgała 60 milionów sestercji, lub 1 875 000 uncji srebra. Przy dzisiejszej cenie ok. 15 dolarów za uncję oznacza to, że posiłek Antoniusza i Kleopatry kosztowałby dziś przeszło 28 milionów dolarów - nie licząc kosztów wina.

Sam Juliusz Cezar miał podjąć decyzję o inwazji na Brytanię ze względu na perły uzyskiwane z małży żyjących w tamtejszych rzekach.

Perły: klejnoty królowych, królowe wśród klejnotów

Skarb Barbary Radziwiłłówny

W kolejnych wiekach perły nadal były ozdobą, na którą pozwolić mogły sobie jedynie koronowane głowy i członkowie arystokracji. Perły stały się powszechnie dostępne w Europie dopiero jednak w połowie XVI stulecia.

Ich wielką miłośniczką była królowa angielska Elżbieta I Tudor, a także Barbara Radziwiłłówna. Król Zygmunt August, uważany w swoich czasach za jednego z najbogatszych monarchów, nie szczędził pieniędzy na zachcianki swojej pięknej żony.

Jak pisze Hanna Widacka, historyk sztuki, zlecał on swym agentom zakup najefektowniejszych pereł dla Barbary. Najczęściej kupowali je w Holandii, dokąd trafiały na pokładach statków płynących z Indii czy z rejonu Pacyfiku.

Wśród najbardziej znanych pereł świata wymienić można La Peregrinę, która była jednym z hiszpańskich klejnotów koronnych, później znalazła się w posiadaniu rodu Bonaparte, by wreszcie trafić - jako walentynkowy prezent - do Elizabeth Taylor.

- Nosiłam ją jak talizman - opowiadała gwiazda filmowa.

W grudniu 2011 roku naszyjnik z La Peregriną należący niegdyś do aktorki sprzedany został na aukcji za 11,8 mln dolarów.

Inne słynne perły to między innymi znajdująca się na liście rekordów Guinnessa Perła Big Pink (znaleziona została przez Wesleya Rankina w 1990 roku podczas nurkowania w California’s Salt Point State Park w Petaluma w Kalifornii w USA) i znajdująca się w Muzeum w Monachium Perła Palatynacka - ma nietypową budowę - z jednej strony jest biała, a w innej części zupełnie czarna.

Śmiertelny połów

Duża wartość pereł wynikała - poza ich naturalnym pięknem - z rzadkości ich występowania. Na trzy tony wyłowionych małży jedynie trzy lub cztery mogą kryć w środku cenną zawartość. Ich wydobycie bywało bardzo niebezpieczne. Poławiacze z wysp Pacyfiku, Morza Czerwonego, Morza Południowochińskiego czy z Zatoki Perskiej nurkowali - bez żadnych masek czy zapasu tlenu - i ręcznie wydobywali małże z dna morza.

Wielu przypłacało to życiem. Tak było choćby ze znalazcą Perły Lao Tzu - uznawanej do czasu odkrycia w Puerto Princesa za największą perłę świata.

Dla innych jednak dokonanie takiego znaleziska mogło być niczym wygranie losu na loterii. Gdy w 1560 roku, w Panamie znaleziona została La Peregrina, niewolnik, który na nią natrafił, nagrodzony został wolnością.

Elizabeth Taylor nie była jedyną celebrytką z zamiłowaniem do pereł. Chętnie pokazywały się w nich takie osobistości jak Coco Chanel, Jackie Kennedy, Audrey Hepburn, księżna Diana czy Grace Kelly.

- Cenię sobie perły zarówno na ekranie, jak i w swoim prywatnym życiu - mówiła Grace Kelly.

Jednak w XX wieku, na własną biżuterię z pereł pozwolić sobie mogły już nie tylko arystokratki czy przedstawicielki show-biznesu. Stały się one dostępne dla wszystkich kobiet. Wszystko to za sprawą Kokichiego Mikimoto, który na początku stulecia wymyślił i opatentował metodę, dzięki której mógł wyhodować idealne perły. Ich cena była znacznie niższa, stąd też stawały się one coraz bardziej powszechną ozdobą.

Wielki powrót

Przez ostatnie lata perły mogły wydawać się nieco zapomniane przez projektantów biżuterii. Zainteresowanie klientek tego rodzaju ozdobami osłabło. Jednak, jak donosi magazyn „Forbes”, ta sytuacja zmieniła się diametralnie od czasu wejścia na ekrany kin filmu „Wielki Gatsby” z 2013 roku. Ta musicalowa adaptacja klasycznej powieści F. Scotta Fitzgeralda z Leonardo di Caprio i Carey Mulligan rozbudziła na nowo zainteresowanie stylem art deco i modą lat 20. - czyli czasów, gdy perły były ozdobą salonów. Biżuteria nawiązująca swoim designem do tej noszonej przed laty znów zaczęła cieszyć się popularnością.

Po „Wielkim Gatsbym” nastąpiły kolejne produkcje, w których nie brakowało perłowych akcentów. Jedną z nich jest cieszący się dużą popularnością serial „The Crown”, opowiadający historię życia królowej Elżbiety II. Również tu, na ekranie zobaczyć można piękne egzemplarze biżuterii.

Innym serialem, który wpłynął na rozbudzenie zainteresowania perłami, jest „Downton Abbey”, obyczajowa historia jednego z brytyjskich arystokratycznych rodów z początku XX wieku. W takiej scenografii nie mogło zabraknąć oczywiście pięknej biżuterii, zaprojektowanej na wzór jubilerskich majstersztyków z tego okresu.

Wkrótce do pracy wzięli się najbardziej znani projektanci, próbując stworzyć z pereł coś, czego jeszcze nigdy nie było. Alexander McQueen, Nicholas Kirkwood, Stuart Weitzman, Jimmy Choo - wszyscy aplikują perły w swoich kreacjach. Czy są to sukienki, obuwie czy galanteria - okazuje się, że klejnoty te pasują do wszystkiego i tworzą zupełnie nowy styl.

Chanel oferuje swoim klientkom przyozdobione nimi dziergane opaski i broszki. Ale dla siebie znajdą coś również zwolenniczki całkiem klasycznego podejścia: wystarczy 650 dolarów, by stać się szczęśliwym posiadaczem perłowo-szklanej broszy nawiązującej do designu dawnej biżuterii. Kolczyki od Alexandra McQueena to koszt ok. 644 dolarów. Z kolei ozdobioną perłami sukienkę od tego projektanta kupić można już za 1314 dolarów.

Nieśmiertelny klejnot

W czasie tegorocznego tygodnia biżuterii w Las Vegas zobaczyć można było wiele interesujących podejść projektantów do wymyślenia na nowo perłowych ozdób. Projekty Soffi Zakia, Satta-Maturi, Lene Vibe, Nancy Newberg czy Seana Gilsona pokazują, że perły mają się świetnie i jeszcze przez długi czas pozostaną na szczycie.

Choć czasy się zmieniają, nie ma już praktycznie królów i królowych obsypujących się perłami, nadal pozostaje to element biżuterii pożądany i ceniony przez wielu. Nic w tym dziwnego. Jak bowiem mawiała Grace Kelly:

- Perła jest klejnotem królowych i królową wśród klejnotów.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Łódzkiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Łódzkiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Łódzkiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Michał Meksa

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.