Paweł Braun, dyrektor Biblioteki Miejskiej w Łodzi: To mit, że starsi ludzie czytają dużo książek

Czytaj dalej
Fot. Lucyna Nenow / Polska Press
Matylda Witkowska

Paweł Braun, dyrektor Biblioteki Miejskiej w Łodzi: To mit, że starsi ludzie czytają dużo książek

Matylda Witkowska

Z Pawłem Braunem, dyrektorem Biblioteki Miejskiej w Łodzi rozmawia Matylda Witkowska.

Według badań Biblioteki Narodowej zaledwie 37 proc. Polaków przeczytało w ciągu roku książkę. Rok wcześniej było ich 38 proc. Co pan o tym sądzi?
Na szczęście spadek czytelnictwa nie jest tak duży jak we wcześniejszych latach. Kłopot spadającego poziomu czytelnictwa ma go cała Europa, ale my spadamy z wyjątkowo niskiego poziomu. Przez krótki okres międzywojenny i powojenny czytelnictwo w Polsce wyglądało nieźle, potem już nie.

Kim są osoby, które nie czytają książek?
Najczęściej są to osoby po 60. roku życia, wiele z nich nigdy nie czytało. Wszystkim się wydaje, że po przejściu na emeryturę osoby starsze spełniają w końcu swoje marzenia i czytają książki. Otóż nie. Najwięcej książek czytają dzieci i młodzież w wieku szkolnym.
Czyli jest odwrotnie niż się ludziom wydaje...

Tak, osoby starsze wychowywały się w czasach, gdy czytanie nie było priorytetem państwa. Dlatego bardzo liczymy na to, że młode pokolenie będzie czytało więcej.

Oderwą się od swoich smartfonów i tabletów?
Młodzi siedzą z nosami w smarfonach, ale bardzo pomagają nam dobre książki. Jeśli pojawia się taki cykl jak „Harry Potter” albo takie fenomeny jak Remigiusz Mróz czy Katarzyna Bonda, to ludzie rozmawiają o tych książkach, wymieniają się nimi. A młodzi ludzie są podatni na to, co jest modne. Dobra literatura jest w stanie zachęcić ludzi do czytania.

Biblioteki też mogą?
Biblioteki robią dużo, ale nasz wpływ jest ograniczony. Z badań wynika, że nie czytają ludzie, których rodzice nie czytali. I odwrotnie, jeśli rodzice czytali, to dzieci na 90 proc. też będą czytały. To najsilniejszy faktor. Mogą też pomóc szkoły, które mają dobre biblioteki i nauczycieli, którzy zachęcą. Nasz mały dramat polega na tym, że trudno nam dotrzeć do tych, którzy nie czytają. Dlatego staramy się, by ludzie przychodzili do bibliotek nie tylko po książki, ale też na wykłady czy warsztaty. Aby tych, którzy jeszcze nie czytają, stopniowo wciągać do świata książek.

Matylda Witkowska

Jestem dziennikarką Dziennika Łódzkiego. Zajmuję się m.in. sprawami przyrody i rekreacji, a także życiem miejskim i centrum Łodzi czyli ulicą Piotrkowską.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.