Patyniarz. Luksusowy pucybut, który ręcznie maluje buty

Czytaj dalej
Mateusz Tkarski

Patyniarz. Luksusowy pucybut, który ręcznie maluje buty

Mateusz Tkarski

Customizacja to nowy trend, polegający na dopasowywaniu masowych produktów do naszych potrzeb i upodobań. Andrzej Olender korzysta z tego trendu, ręcznie malując buty.

Spory stół z barwnikami w buteleczkach, zestawem rozmaitych pędzli i akcesoriami do pastowania i polerowania butów Andrzej Olender rozstawił w kuchni, na szóstym piętrze bloku w Siemianowicach Śląskich. Kiedy na świat przyszła jego córka, dziś 7-miesięczna Małgosia, musiał się wyprowadzić z pokoiku przy sypialni, żeby zapach chemikaliów, których używa do malowania butów, nie szkodził dziecku.

Oglądając stronę internetową The Shine, bo tak nazywa się jego firma, za nic byśmy się nie domyślili, że te piękne, świecące i wypolerowane na glanc buty powstają w tak chałupniczych warunkach.

Fachowa nazwa tego zawodu to patyniarz. Patyniarz to nie szewc, bo nie szyje butów, ani nie pucybut, bo buty nie tylko pastuje. On je... maluje.

Ojczyzną patyniarstwa była i pozostaje Francja, gdzie ten fach jest znany i ceniony. - Jestem pierwszym Polakiem, który zajmuje się patyniarstwem - mówi Andrzej Olender.

Szczupły, lekko łysiejący 37-latek zwraca uwagę eleganckim ubiorem. Ubrany w marynarkę z poszetką, eleganckie spodnie i golf, i oczywiście idealnie wypastowane buty, bardziej pasuje do paryskiej ulicy niż blokowiska. W dodatku Andrzej pracuje jako informatyk, konkretnie wdrożeniowiec oprogramowania IT, a jak wiadomo, ta branża nie grzeszy eleganckim wyglądem.

- Właśnie od zainteresowania klasyczną męską elegancją zaczęła się moja przygoda z patyniarstwem - opowiada Andrzej. - Jestem jednym z dwóch członków ogólnopolskiego stowarzyszenia „But w butonierce” w woj. śląskim. Wymieniamy się doświadczeniami i spostrzeżeniami na temat mody męskiej i kiedyś panowie zaczęli dyskutować na forum o butach, i ta dyskusja zainspirowała mnie do podjęcia pierwszych prób ozdobienia butów. Oczywiście moich własnych. Kupiłem sobie zestaw past i próbowałem nadać butom efekt lustra. Niestety, uszkodziłem skórę. Zacząłem czytać, jak tę skazę można naprawić, i tak, również z forum „But w butonierce”, dowiedziałem się, czym jest patyniarstwo. Kupiłem barwniki i postanowiłem, że zniszczone buty w kolorze jasnego koniaku przemaluję na bordowe. Wyszło pięknie. Lubiłem chodzić w tych butach, wszyscy się nimi zachwycali. Złapałem bakcyla - opowiada.

Później Andrzej, który jest też zapalonym fotografem i do dzisiaj wszystkie swoje obuwnicze realizacje sam uwiecznia, wygrał konkurs fotograficzny na renowację butów, zorganizowany przez dystrybutora hiszpańskiej marki butów Yanko. Nagrodą była standardowa para obuwia, ale Andrzej zauważył, że w ofercie firmy są też buty niewybarwione. Wybrał te, pomalował na granat i pochwalił się nimi na Facebooku i na Instagramie. - Zebrałem za nie mnóstwo pochwał od ludzi z całego świata. To był dla mnie szok, ale też motywacja, żeby zająć się patyniarstwem poważniej - dodaje.

Przydało się też doświadczenie w pastowaniu butów na błysk, zdobyte w wojsku, bo Andrzej był jednym z ostatnich roczników, które załapały się na obowiązkową służbę wojskową.

Wkrótce zdobył pierwszych klientów, dzisiaj pukają do niego (wirtualnie, rzecz jasna) eleganci nawet z Wielkiej Brytanii, Arabii Saudyjskiej czy Makao. Jednak na razie Andrzej nie myśli o rzuceniu pracy na etacie, choć mówi, że jego marzeniem jest małe atelier w Katowicach, gdzie zajmowałby się tylko butami.

Patyniarz zaczyna pracę nad parą butów o białej, niewybarwionej, surowej skórze. To specjalne obuwie, którego nie da się kupić ot, tak, w sklepie. Taka skóra jest chłonna, podatna na działanie barwników na bazie alkoholu (Andrzej używa francuskich barwników). Skórę już raz wybarwioną można tylko przyciemnić, Andrzej już się nie bawi w takie realizacje, woli być jedynym twórcą kolorystyki butów.

- To nie działa jak lakier w samochodzie, który jest nakładany powierzchniowo, tylko jak tatuaż. Barwnik wsiąka w skórę. W kolejnym etapie barwa jest podbijana kremami czy innymi środkami - opowiada. Klient podaje swój numer buta i wybiera kolor lub sposób malowania z dotychczasowych realizacji Andrzeja, lub dokładnie opisuje, o jaki efekt mu chodzi. Ponieważ buty są szyte na Majorce, samo szycie może trwać do 12 tygodni. Później malowanie, które czasami trwa nawet miesiąc, jeśli Andrzej ma dużo zamówień.

-Moi klienci są bardzo cierpliwi. Przeważnie mają od zatrzęsienia butów, niektórzy nawet 120 par, i moje traktują jako kolejne do kolekcji. Mają w czym chodzić - śmieje się patyniarz.

Wśród klientów The Shine nie ma tylko typowych pasjonatów męskiej elegancji, bo Andrzej zrobił buty też np. dla Bogusława Ogrodnika, nurka, triatlonisty i zdobywcy Korony Himalajów. Obuwie zamawiają u niego też nowożeńcy, którzy nie chcą iść do ołtarza w standardowych czarnych lakierkach. - Dla jednego z nich zrobiłem piękne „lotniki”, czyli buty wykonane z jednego kawałka skóry, które w kościele wyglądają jak czarne, a w pełnym słońcu przybierają barwę granatową - opisuje Andrzej.

Warszawski adwokat, fan Legii Warszawa, zamówił u Andrzeja buty w przenikających się barwach klubowych: bieli, zieleni i czerwieni.

Jedna para butów to co najmniej dwa pełne dni pracy, a ponieważ Andrzej maluje buty wieczorami, to czasami zejdzie mu cały tydzień na jedną parę. Najtrudniejsze do malowania są buty w tzw. kamuflażu, np. we wzór moro. Najpierw buty maluje się kolorem bazowym, jaśniejszym. Później można pędzlem nakrapiać buty ciemniejszym barwnikiem, albo przy szwach ciemniejszym barwnikiem techniką suchego pędzla, znaną malarzom, zrobić płynne przejścia między kolorami.

Jest 13 kolorów bazowych. Mieszając je, można uzyskać dowolną barwę, np. pasującą do krawata albo ulubionego portfela klienta. Andrzej maluje też paski do spodni, paski do zegarków lub teczki skórzane.

Andrzej przyznaje, że od dziecka miał smykałkę do prac ręcznych i był domową złotą rączką. Zdolności manualne plus artystyczne oko fotografa i wrażliwość na kolory okazały się tu kluczem do sukcesu. Teraz zabrał się za kobiece szpilki. To będzie jego pierwszy raz, bo do tej pory skupiał się na męskich butach.

Mateusz Tkarski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.