Oszukiwałem siebie i innych. Uzależnienie od komputera ukradło mi kawałek życia

Czytaj dalej
Fot. sxc.hu
Mariola Fidura

Oszukiwałem siebie i innych. Uzależnienie od komputera ukradło mi kawałek życia

Mariola Fidura

Adam nie wie, kiedy dokładnie wpadł w sidła uzależnienia. Komputer był dla niego ważniejszy, niż rodzina czy szkoła. Nie liczyło się nic, poza tym, co działo się na szklanym ekranie.

Porady, znajomi, praca, maile - to wszystko w dzisiejszych czasach sprowadza się do komputera. Większość ludzi spędza przed monitorem po kilka godzin dziennie. Wymagają tego od nich czasy w których żyjemy. Nie wszyscy są jednak świadomi tego, że od korzystania z komputera można uzależnić się tak samo jak od alkoholu czy narkotyków. Boleśnie na własnej skórze przekonał się o tym nasz bohater - Adam.

Nasz rozmówca jest niczym nie wyróżniającym się 33 - latkiem. Obecnie nie mieszka już w Grajewie. Z powodu swojego uzależnienia musiał wyjechać.

- Wszystko zaczęło się niewinnie. Jak zawsze. Człowiek nie jest świadomy w którym dokładnie momencie dopada go uzależnienie. Ja miałem wrażenie, że nad wszystkim panuje - wspomina mężczyzna.

Pierwszy własny komputer Adam dostał na osiemnaste urodziny.

Komputery nie miały przed nim tajemnic

- Zanim rodzice kupili mi mój własny sprzęt korzystałem z komputerów w kawiarenkach lub u znajomych. Strasznie to lubiłem. Komputery nie miały przede mną tajemnic. Lubiłem grać, czytać na temat komputerów i rozmawiać o nich. Akurat kończyłem liceum więc to, że spędzałem dużo czasu przed monitorem moich rodziców w ogóle nie dziwiło. Przecież przygotowywałem się na zajęcia - tłumaczy Adam.

Mężczyzna z perspektywy czasu przyznaje, że przed monitorem spędzał wtedy połowę dnia. Zaraz po powrocie ze szkoły zasiadał do komputera. Kiedy rodzice denerwowali się, że zamiast spać nadal siedzi przed ekranem na początku wymyślał wymówki, a zbiegiem czasu zaczął ignorować ich prośby np. żeby wyszedł na podwórko bo jest ładna pogoda. Przecież komputer był od tego ważniejszy.

- Wybór studiów był oczywisty. Poszedłem na informatykę. Nie wyobrażałem sobie już życia bez komputerów. W internecie miałem znajomych, mogłem znaleźć odpowiedź na każde pytanie i byłem na bieżąco z wydarzeniami. W zasadzie każda strona była ciekawa. Miałem swoje rytuały. Codziennie, po kilka razy musiałem odwiedzać wybrane strony - wspomina Adam.

Okazało się, że studiowanie informatyki ma mniej wspólnego z przesiadywaniem przed monitorem niż nasz bohater myślał.

- Sądziłem, że wiedza, którą już mam oraz to czego dowiem się na wykładach pozwoli mi na czerpanie jeszcze więcej z internetu. Byłem w błędzie. Sucha teoria, którą serwowano mi na uczelni nie podobała mi się. Wolałem ten czas spędzić przed komputerem - wspomina nasz rozmówca.

Na pierwszym semestrze mężczyzna chodził na wybrane ćwiczenia, ale myślami był już przy swoim komputerze. Denerwował się, że w czasie kiedy siedzi na wydziale, tyle rzeczy w sieci go omija.

- Nie wiem kiedy dokładnie sprawy przybrały tak zły obrót. Najpierw nie poszedłem jeden dzień na uczelnię, potem kilka dni pod rząd. W końcu straciłem rachubę. Mój współlokator wyprowadził się z naszego pokoju, bo miał dość mojego zachowania. Oczywiście przed rodzicami udawałem, że jestem pilnym studentem - wspomina Adam.

Do naszego bohatera dotarło, że jest uzależniony, kiedy zachorował jego ojciec. Rodzic trafił do szpitala, a Adam nie pojechał do niego, bo... nie mógł oderwać się od komputera.

- Odwiedził mnie wtedy starszy brat. Wszystko się wydało: że zawaliłem semestr, że nie wychodzę praktycznie z pokoju. Mój starszy brat, kiedy zobaczył w jakim jestem stanie, że siedzę chudy i blady w ciemnym i śmierdzącym pokoju, którego najjaśniejszym punktem był komputer, wpadł w złość. Odłączył mi sprzęt. Wtedy ja dostałem białej gorączki. Rzuciłem się na niego z pięściami. Wyzywałem go, wyłem z rozpaczy za komputerem. Kiedy emocje opadły zrozumiałem, że potrzebuję pomocy - opowiada Adam.

Mężczyzna przyznał przed rodziną, że ma problem. Na terapii zrozumiał, że jest uzależniony. Nie wiedział czy będzie umiał zrezygnować z komputera, ale chciał spróbować. Sukces nie przyszedł łatwo. Dwa razy rezygnował z zajęć w ośrodku uzależnień zanim na dobre uświadomił sobie, że walczy z poważnym przeciwnikiem i musi wyznaczyć sobie twarde zasady.

Będzie musiał uważać już zawsze

- Skończyłem studia, ale na innym kierunku. Wyznaczam sobie godziny, kiedy mogę zasiąść do monitora i twardo się ich trzymam. Nie ucieknę od komputera. Uzależnienie ukradło mi spory kawałek życia. Na szczęście w porę udało mi się zorientować co jest grane. Sam bym z tego nie wyszedł. Świat wirtualny wciąga i to bardzo. Do końca życia będę musiał się pilnować, żeby znów mnie nie pochłonął bez reszty - stwierdza Adam.

Mariola Fidura

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.