Ostatnia droga byłego senatora Macieja Grubskiego. „Był wojownikiem” SYLWETKA

Czytaj dalej
Fot. Dziennik Lodzki
Marcin Darda

Ostatnia droga byłego senatora Macieja Grubskiego. „Był wojownikiem” SYLWETKA

Marcin Darda

Śmierć Macieja Grubskiego zaskoczyła absolutnie wszystkich. Informacja, że zakaził się koronawirusem jego znajomych raczej nie poruszyła, bo on dotąd wszelkie przeciwności pokonywał. „Spodziewałem się, że wygra – jak zawsze” - skomentował były poseł John Godson.

„(...) Pobudka o 3.20 dramatyczna, nawet żona patrzyła na mnie jak na trupa nie wiedząc co robić. Nie wiarygodne nie mogłem zmusić klatki piersiowej do ugięcia się choćby o 1 cm aby zaciągnąć powietrza. Ustępowało do 5 min , myślałem że schodzę....” - to jeden z ostatnich, tragicznych w wymowie wpisów byłego senatora z 8 grudnia.

Grubski o przebiegu choroby informował na biężąco w mediach społecznościowych. Raz, że czuł taką potrzebę, bo lubił gdy się wokół niego sporo działo, dwa z czystej profilaktyki: nawoływał znajomych do ostrożności, nawet przesadnej. Są tam i wpisy pełne nadziei i zwrotów akcji, jak choćby te, że „najgorsze ma chyba za sobą”, albo pokazujące tragiczne paradoksy i beznadzieję walki z chorobą. Otóż Grubski przyznał, że koronawirusem zaraził się od ciotki. Ona wyzdrowiała i to dość szybko, z nim było coraz gorzej...

NAJSILNIEJSZY POLSKI PARLAMENTARZYSTA

Grubski taki już był: szczery i bezpośredni, co w polityce jest rzadkością, bo politycy szczerzy i bezpośredni kariery kończyli szybko. Umiał skracać dystans, poza tym był człowiekiem bardzo barwnym i silnym. Nie tylko charakterem. Grubski w młodości był zapaśnikiem, potem przez lata politycznej kariery wystawiał na aukcje pojedynki na macie, z których dochód przeznaczał na „Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy”. Sponsorował też nagrody w zawodach sportów siłowych dla młodzieży i sportowców niepełnosprawnych, wiele turniejów zorganizował sam.

Bez przesady powiem, że był najsilniejszym polskim parlamentarzystą - mówi senator Krzysztof Kwiatkowski. - Miał w domu siłownię, na sztandze wyciskał 200 kilogramów

.

To także dlatego tak trudno wielu jego przyjaciołom i kolegom było uwierzyć w jego śmierć. Jako były sportowiec generalnie o siebie dbał, choć zdarzało mu się publicznie zwierzać z kłopotów ze zbyt dużą tuszą, a chwalił się każdym zrzuconym kilogramem.

Maciek nigdy nie był pokorny, był wojownikiem, zawsze chciał wygrać - napisał były poseł John Godson. - Kiedy przeczytałem, że ma Covida - spodziewałem się, że wygra, jak zawsze.

ŻYCIE BEZ POLITYKI TO ODDECH I WOLNOŚĆ

Gdy chciał odejść z polityki, zrobił to na własnych warunkach. 30 lat, które spędził w polityce, uznawał za okres zbyt długi , jak twierdził, powinien był to uczynić co najmniej pięć lat wcześniej. Był jednym z organizatorów Platformy Obywatelskiej w Łodzi. To właśnie przez jego ręce przechodziły deklaracje przystąpienia do partii ludzi, którzy dziś rządzą łódzką PO. On sam odchodząc z partii w 2018 r. był jednak Platformą mocno rozczarowany. Za wywiad o wybitnie prorosyjskim wydźwięku dla agencji „Sputnik”, został zawieszony w prawach członka partii. Samo zawieszenie akceptował, ale nie mógł darować, że dowiedział się o tej decyzji z mediów i w końcu sam odszedł z PO. Potem mówił, że wielu polityków PO z pierwszych stron gazet jego poglądy na stosunki polsko – rosyjskie i ślepe zapatrzenie w Stany Zjednoczone najnormalniej w świecie podzielało, ale nikt nie odważył się głośno do tego przyznać. Druga sprawa, to fakt iż obserwując Platformę w Łodzi, zwykł powtarzać, że ta partia miała coś do zaproponowania na początku XXI wieku, gdy się tworzyła, gdy rozmawiano w niej o ideach, o programie, zaś po 2010 r. stała się wyłącznie synonimem karier i wysokich zarobków w miejskich synekurach. Karier młodych ludzi, którym chodziło tylko o pieniądze i udział we władzy. Grubskiego za te komentarze w PO szczerze nie znoszono, on sam twierdził zaś, że odejście z polityki dało mu po prostu oddech i wolność.

Szczytem jego kariery w samorządzie było stanowisko przewodniczącego Rady Miejskiej w Łodzi. Potem trzykrotnie został senatorem z Łodzi. W izbie wyższej parlamenty zajmował się głównie sprawami obrony narodowej, służby zdrowia i sportu. W Łodzi interweniował w imieniu mieszkańców, którzy przychodzili do jego biura po pomoc. Jego profil FB zapełnił się podziękowaniami, a dziękowali nie tylko politycy, ale w większości zwyczajni ludzie:  „Ty jesteś zawsze gdzie Cię potrzebują, wiedziałeś komu i kiedy pomóc, zagrzewałeś do walki”

CBA PODSTAWIŁO MU AGENTA, JAK BEACIE SAWICKIEJ

Wielka polityka obrzydła mu polityki także ze względu na – jak twierdził – nagonkę, którą zorganizowało mu Centralne Biuro Antykorupcyjne i to jeszcze w czasach rządów premierów Donalda Tuska i Ewy Kopacz, a więc wcale nie PiS. Oskarżono go przyjęcie łapówki przy przetargu na symulator bojowy dla wojsk specjalnych, a także ukrywanie majątku, a informację upubliczniono w dniu śmierci matki, czego prokuraturze nie miał zamiaru wybaczać. On sam bronił się, że w oświadczeniach majątkowych najzwyczajniej w świecie się pomylił, zaś łapówki nie przyjął, nawet mu jej nie zaproponowano, zaś zarzuty wynikały z niewłaściwej interpretacji podsłuchanej przez śledczych rozmowy, lub zwyczajnie z ich złej woli prokuratora. Sprawę uznawał za jakieś polityczne porachunki, tym bardziej, że jednemu z oficerów identyczne zarzuty w sprawie symulatora po prostu umorzono, jemu zaś nie. Do historii łódzkiej polityki przeszedł jego wywiad w „Dzienniku Łódzkim”, w którym opowiadał, jak CBA podstawiło mu agenta podszywającego się pod biznesmena, po to, by wręczyć mu kontrolowaną łapówkę, skompromitować i aresztować.

Senator Maciej Grubski: CBA podstawiło mi agenta, jak Sawickiej. Stawiał wódkę, chciał dać łapówkę

„Nazwijmy go Zbyszkiem, bo tak się przedstawiał. Zbyszek mocno parł na załatwienie rozmowy z prezydent Zdanowską. Załatwiłem to, spotkanie odbyło się 10 września 2014 roku. Pamiętam tę datę, bo zarejestrował ją telefon. Zrobiłem nawet „Zbyszkowi” zdjęcie na dziedzińcu magistratu, choć mocno się opierał. Mam ochotę je upublicznić, bo pewnie kogoś teraz krzywdzi gdzieś w Polsce, ale nie pozwala mi na to ustawa. Zapytałem prezydent Zdanowską, czy wspiera budowę hoteli w Łodzi, a ona była za, pokazywała nam dane, z których wynika, jak bardzo Łódź potrzebuje takich inwestycji. Ostatnie z kilkunastu spotkań ze „Zbyszkiem” miało miejsce dwa miesiące później, gdy poprosiłem znane biuro architektoniczne o sporządzenie koncepcji hotelu. Za ten projekt zresztą nie zapłacono do dziś, CBA jest zatem winna pieniądze architektom. W każdym razie na spotkaniu, które potem okazało się ostatnim, a byliśmy już po spożyciu alkoholu u mnie w kuchni, „Zbyszek” zaczął wymieniać, komu trzeba dać łapówkę. Mną wstrząsnęło. Powiedziałem mu: „Nie mów takich rzeczy, bo ktoś pomyśli, że jesteś pies z CBA”. Po tym spotkaniu przepadł, raz jeszcze udało się z nim porozmawiać przez telefon i kamień w wodę. Ta operacja była prowokacją obliczoną na to, że przyjmę łapówkę, a się nie udało. Brzydzę się takim zachowaniem, ten agent nas osaczał, przychodził, witał się „na misia” z dziećmi i żoną... - opowiadał w wywiadzie Grubski.

ZAGUBIENIE TO OSTATNIA RZECZ...

Szczytem jego kariery w samorządzie było stanowisko przewodniczącego Rady Miejskiej w Łodzi. Potem trzykrotnie został senatorem z Łodzi. W izbie wyższej parlamenty zajmował się głównie sprawami obrony narodowej, służby zdrowia i sportu. W Łodzi interweniował w imieniu mieszkańców, którzy przychodzili do jego biura po pomoc, bronił m.in. żołnierzy oskarżanych o zabójstwa cywili w Nanghar Khel.

Po odejściu z Senatu i polityki Grubski zajął się biznesem. Wykorzystywał stare kontakty, także zagraniczne, które zdobył jako polityk. O szczegółach mówić nie chciał. „Pieniądze lubią ciszę - powiadał. - W dużym skrócie: zajmuję się kontaktowaniem ze sobą ludzi, którzy chcą zarobić”. W ostatnich latach pojawiły się opinie, że się zagubił. Raz, że poszedł mocno we współpracę ze „Sputnikiem” w którym wciąż formułował niepoprawne politycznie i kontrowersyjne komentarze i opinie. Dwa, że w wyborach do Senatu w 2019 r. w swoim dawnym okręgu, nie poparł kandydata Koalicji Obywatelskiej, a kandydata PiS”. On sam zaś mówił, że „czuje ogromny spokój i zagubienie jest ostatnią rzeczą, o której mógłby pomyśleć, gdyby go zapytano jak ocenia sam siebie”. Maciej Grubski spocznie na cmentarzu w Konstantynowie Łódzkim, pogrzeb odbędzie się 23 grudnia. Miał tylko 52 lata.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marcin Darda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.