Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Od redaktora: Nie chodzi o to, żeby wygrać, ale żeby inni nie wygrali

Czytaj dalej
Fot. Mariusz Kapala / archiwum Polska Press
Arkadiusz Krystek

Od redaktora: Nie chodzi o to, żeby wygrać, ale żeby inni nie wygrali

Arkadiusz Krystek

Prawo i Sprawiedliwość forsuje plan wprowadzenia dwukadencyjności na stanowiskach wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Najlepiej wliczając w ten limit już pełnione rządy. Cel? Rozbicie lokalnych klik stworzonych przez rządzących gminami przez kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt lat.

Słusznie - można byłoby przytaknąć. Ale proszę zerknąć na wyniki ostatnich wyborów samorządowych, tych z 2014 roku. Z Warszawy jakby nie było widać, że w wielu gminach mieszkańcy nie mieli na kogo głosować, a wielu wójtów i radnych gminnych obejmowało władzę bez jakiejkolwiek rywalizacji, byli po prostu jedynymi kandydatami. Żeby nie być gołosłownym... W gminie Słupia (powiat skierniewicki) i gminie Będków (powiat tomaszowski) obecni wójtowie nie mieli kontrkandydatów. Pierwszego wystawiło PSL, a drugi startował z lokalnego komitetu. Dlaczego PiS nie chciało tam wygrać, chociaż spróbować wygrać, dlaczego nie wystawiło swojego kandydata? Bo nie ma tam swoich ludzi, bo nie jest łatwo wykreować lokalnego, wiejskiego, gminnego lidera. Lidera na tak eksponowane w lokalnej społeczności stanowisko jak funkcja wójta. A jeszcze gorzej jest w przypadkach radnych. Wydaje się, że cel rozwiązań wychodzących z rządzącej partii ukierunkowany jest jedynie na duże i średnie ośrodki, bo tam istnieją partie, a malutkie, wiejskie gminy dostaną rykoszetem. A w ich przypadkach problemem jest niska jakość wyborów wynikająca z braku rywalizacji, ścierania się poglądów, pomysłów na gminę, dyskusji, problemem jest tak naprawdę brak wyboru.

Wróćmy do przywoływanej już Słupi. Dziewięciu z piętnastu radnych objęło mandaty radnych bez głosowania, byli jedynymi pretendentami do funkcji w swoich okręgach. Wszyscy byli z PSL. Tylko sześciu innych musiało się zmierzyć z konkurentami. Wygrali tylko kandydaci PSL. Dlaczego PiS nie stanął do walki o zwycięstwo? Wróćmy do przywoływanej już gminy Będków. Tam w 2014 roku siedmiu z piętnastu radnych „wybrano” bez głosowania. Rada gminy zdominowana jest przez przez Forum Samorządowe gm. Będków - trzynastu radnych, do tego to lokalne ugrupowanie ma wójta. Dlaczego PiS nie konkurował o zwycięstwo? W gminie Chąśno (powiat łowicki) aż dziesięć miejsc w radzie obsadzono bez głosowania. Jedenaście mandatów zdobył PSL. Tu PiS wystawił swoich ludzi i zdobył dwa mandaty - jeden bez głosowania, drugi po zwycięstwie nad ludowcem. Można więc wygrywać pod rządami obecnego prawa, czasami wystarczy tylko się zgłosić.

Podane przykłady, to tylko nieliczne przypadki z województwa łódzkiego, a w kraju były i takie okręgi, gdzie nikt się nie zgłosił. Władza leży na ulicy, polnej drodze, tylko nikomu nie chce się po nią schylić. I po co manipulować przy prawie wyborczym?

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Łódzkiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Łódzkiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Łódzkiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Arkadiusz Krystek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.