Operacja uszu to nie jest dobry komunijny prezent

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Kasprzak
Anna Gronczewska

Operacja uszu to nie jest dobry komunijny prezent

Anna Gronczewska

Częściej na operacji bardziej zależy rodzicom, którzy ulegają modzie, niż dzieciom - mówi dr Adam Srebrzyński.

Operacja uszu to nie jest dobry komunijny prezent

Zbliża się czas pierwszokomunijnych uroczystości. Czy lekarze medycyny estetycznej i chirurdzy plastyczni mają wtedy więcej pracy?

Na pewno zainteresowanie zabiegami medycyny estetycznej wtedy wzrasta. Najczęściej dotyczy to mam i babć dzieci, które przygotowują się do Pierwszej Komunii Świętej. Panie wykorzystują tę okazję, by się upiększyć. Zdarza się, że namawiają nawet ojca dziecka. Panie często pytają o zabiegi poprawiające jakość skóry czy korygujące drobne zmarszczki. Najczęściej są to zabiegi z użyciem toksyny botulinowej i kwasu hialuronowego. Dzięki nim można stosunkowo szybko poprawić podstawowe defekty urody. Są też zabiegi, których nie możemy wykonać w okresie bezpośrednio poprzedzającym uroczystość, na przykład mezoterapia, poprawiająca kondycję skóry, wymaga przynajmniej kilku powtórzeń, by zobaczyć jej efekt, zabiegi z użyciem stymulatorów kolagenu potrzebują czasu na zadziałanie, zaś peelingi czy fotoodmłodzenie z użyciem lasera frakcyjnego wykonuje się w okresie braku ekspozycji skóry na słońce. Nie wspomnę już o korekcji opadających powiek czy poprawie owalu twarzy za pomocą nici liftingujących, gdzie okres rekonwalescencji potrafi wydłużyć się do miesiąca.

Bywa, że przychodzą całe rodziny - babcia, mama i dziecko?

Tak, miałem kilka takich przypadków. Problemem, z jakim przyprowadzane jest do chirurga plastycznego dziecko, są najczęściej odstające uszy czy blizny pooparzeniowe odkrytych części ciała. Z kolei mamy i babcie chcą wyglądać młodziej niż ich równolatki spośród rodziny czy znajomych.

A jeśli chodzi o odstające uszy dzieci idących do komunii, czy to naprawdę taki duży problem? Skąd pomysły, żeby był to rodzaj prezentu z okazji Pierwszej Komunii Świętej?

Otoczenie rówieśników, już od najmłodszych lat, zwraca uwagę na ten defekt. Wszechogarniający kult piękna dotarł już do przedszkola i szkół. Rodzice dzieci, z jednej strony chcąc zapobiec powikłaniom natury psychologicznej u swoich pociech, z drugiej strony sami ulegając modzie, często pod wpływem emitowanych w telewizji programów, biorą sprawę w swoje ręce i przyprowadzają dzieci do lekarza. I to wtedy zaczyna się problem.

Jaki?

Dziecko idące do komunii jest najczęściej emocjonalnie za małe, by poddać się takiemu zabiegowi. To rodzice powinni wykazać się rozważnym podejściem i przeanalizować, czy dziecko faktycznie odbiera występujący defekt jako problem. Jeśli tak nie jest, zalecam odroczenie zabiegu. Warto jednak podkreślić, że w tym wieku procesy wzrostowe małżowiny usznej są zakończone, zostaje ustalony ostateczny wygląd ucha, więc zabieg teoretycznie jest do wykonania.

Dziś jednak przy korekcji uszu nie zawsze używa się skalpela?

Tak. Alternatywą dla klasycznej otoplastyki ucha jest zabieg z wykorzystaniem nici Aptos. Po takim zabiegu efekt jest widoczny od razu, rekonwalescencja jest szybsza, dolegliwości bólowe znacznie mniejsze i cena za zabieg niższa. Zabiegi przy użyciu tych nici wykonuje się w Polsce od kilku lat z powodzeniem. Nie spotkałem dotychczas wśród moich pacjentów, aby uszy wróciły do wyjściowej pozycji. Do chwili obecnej efekt przywiedzenia uszu u wszystkich operowanych jest satysfakcjonujący, a technika ta wydaje się w pełni trwała.

A jak dzieci reagują na to zamieszanie wokół nich?

Najczęściej spotkanie z lekarzem traktują jako zabawę, choć są ciekawe tego, co jestem w stanie im zaproponować. Po wspólnej rozmowie w obecności rodziców najczęściej podejmowana jest decyzja o odroczeniu zabiegu o kilka lat. Nieliczni decydują się na zabieg. Często mam wrażenie , że na tych procedurach bardziej zależy rodzicom niż ich pociechom.

Mamy są pewnie rozczarowane, że muszą poczekać z zabiegiem korekcji uszu u dziecka?

Zdecydowanie, bardziej niż dziecko. Gdy dowiadują się, że zabieg ten nie jest aż tak pożądany przez dziecko, znajdują alternatywę. Najczęściej same stają się pacjentkami i korzystają z zabiegów medycyny estetycznej.

Jeśli ktoś chce pięknie wyglądać na komunii wnuczka czy dziecka musi wcześniej pomyśleć o takim zabiegu, nie w ostatniej chwili?

Oczywiście. By w pełni zauważyć pożądany efekt danego zabiegu trzeba wykonać go odpowiednio wcześnie. Trzeba również mieć na uwadze objawy jakie towarzyszą każdemu zabiegowi, tj. obrzęk, asymetrię, zaczerwienienie skóry, obecność krwiaków itp. Okres ich utrzymywania się jest uzależniony od wykonywanego zabiegu i może wynosić od jednego dnia do kilku tygodni. Do zabiegów, które można wykonać na ostatnią chwilę, należą zabiegi z użyciem kwasu hialuronowego i toksyny botulinowej. Za pomocą tego pierwszego pozbędziemy się zmarszczek, bruzd, wypełnimy usta czy policzki, podkreślimy kość jarzmową, z kolei przy pomocy Botoxu wygładzimy zmarszczki na czole, między brwiami, wokół ust. Często powtarzam swoim pacjentom, że zabiegi medycyny estetycznej są naszą inwestycją na przyszłość. Trzeba jednak wykonywać je systematycznie, nie przesadzać z ich ilością, a tylko wtedy w dojrzałym wieku możemy liczyć na naturalny, młodszy wygląd.

Anna Gronczewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.