Ofiara „wojny kiboli”? Ruszył proces ws. śmierci 20-letniego Patryka z Kwidzyna [ZDJĘCIA]

Czytaj dalej
Fot. Piotr Hukało
Jacek Wierciński

Ofiara „wojny kiboli”? Ruszył proces ws. śmierci 20-letniego Patryka z Kwidzyna [ZDJĘCIA]

Jacek Wierciński

Patryk miał, według prokuratury, zostać zastrzelony z rewolweru przez Piotra Ch. Sam oskarżony twierdzi, że strzelał w nogi i w samoobronie. W piątek 3.11.2017 r. przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces w sprawie tragedii, która wydarzyła się 7 października 2016 roku w Kwidzynie.

- Wyciągnąłem rewolwer z mojej saszetki - tak zwanej nerki - i powiedziałem, że mają wypier... bo będę strzelał. Wydaje mi się, że dwaj pozostali zwolnili, ale Patryk nie zareagował. Wyciągnął maczetę, żeby zadać cios. Musiałem odskoczyć i w tym momencie oddałem strzał w nogi Patryka. Jeden strzał - zeznał w piątek 3.11.2017 r. przed sądem 26-letni Piotr Ch.

Ustalenia śledczych są takie, że żadnej maczety nie było, a niewątpliwy jest tylko brutalny konflikt w liczącym niespełna 40-tysięcy mieszkańców pomorskim Kwidzynie.

Rozpoczęty wczoraj przed Sądem Okręgowym w Gdańsku proces dotyczy tragedii z 7 października 2016 roku. W biały dzień - około godziny 16 na ulicy Warszawskiej, 20-letni Patryk, kibic Widzewa Łódź został postrzelony w brzuch. Przebiegł ulicę i upadł na sklepowym parkingu, a odwieziony przez karetkę zmarł w szpitalu.

Przed sądem stanął skazany wcześniej za oszustwo Piotr Ch. oskarżony o zabójstwo oraz Mateusz S., który miał utrudniać śledztwo wyjeżdżając z nim do Gdańska i Niemiec, co uznane zostało za pomoc w ucieczce.

- Strzeliłem, żeby odeprzeć atak i umożliwić sobie ucieczkę - przekonywał sąd Piotr Ch. który opowiadał o przebiegu feralnego popołudnia. Według jego relacji po pracy u matki jedli obiad z kolegą, kiedy przez telefon usłyszeli, że inny znajomy - Darek został przed domem „złapany przez „widzewiaków”, a jednym z nich był właśnie uzbrojony w maczetę Patryk. Jak twierdzi oskarżony o zabójstwo, osobiście nie jest kibicem przeciwnej łódzkiej drużynie, warszawskiej Legii, jest jednak postrzegany jako taki ze względu na znajomych.

Piotr Ch.: Strzeliłem, żeby odeprzeć atak i umożliwić sobie ucieczkę.

Tłumaczył, że nie miał świadomości, że z „kolekcjonerskiego” (nieznalezionego w śledztwie) pistoletu można było oddać śmiertelny postrzał. Broń miał wziąć od kolegi, w związku z powtarzającymi się atakami ze strony widzewiaków. 5 lat temu pobity miał trafić do szpitala, innym razem uciekając porzucił samochód, który został kompletnie zniszczony. Zdarzać miały się sytuacje, kiedy pseudokibice łódzkiego klubu mieli czekać pod zakładami pracy na „legionistów” by ich pobić. Incydenty nie były zgłaszane bo: „policja w Kwidzynie jest skorumpowana. Oni współpracują z widzewiakami. Dają im pozwolenie na używanie broni i handel narkotykami”. - Wiem, że teraz wiele osób będzie mnie uważało za człowieka bez sumienia, ale oddanie strzału w tamtej sytuacji to była konieczność, do której zostałem zmuszony - dodał Ch.

- Według naszych ustaleń w ręku Patryka nie było żadnej maczety, a Darek nie został przez nikogo złapany - powiedziała „Dziennikowi Bałtyckiemu” pytana o wersję oskarżonego prok. Elżbieta Kaczyńska z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, która nie dała wiary jego wyjaśnieniom i domaga się kary za zabójstwo: od lat 8 więzienia wzwyż.

Z kolei 30-letni Mateusz S., któremu grozi za to od 3 miesięcy do 5 lat więzienia, przekonywał, że nie pomagał w ucieczce, a... sam uciekał obawiając się np. odwetu ze strony widzewiaków.

Wcześniej Sąd Rejonowy w Kwidzynie skazał 4 innych mężczyzn za utrudnianie śledztwa w tej sprawie. Jeden z nich miał również uczestniczyć w zdarzeniu z 7 sierpnia 2016 roku, o co oskarżeni są też Piotr Ch. i Mariusz S. Prokuratura twierdzi, że wyposażeni w maczetę i pistolet mieli wówczas narazić na pobicie parę młodych kwidzynian, za co grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

- Tam nie doszło do żadnej bójki a tym bardziej pobicia - przekonywał przed sądem Piotr Ch. Zastrzegł, że jego zachowanie było „idiotyczne” i „nie zasługuje na żadne usprawiedliwienie”. Podkreślił jednak, że także tamto zdarzenie - na pustej kwidzyńskiej ulicy miało podtekst kibicowski. Markując zadanie ciosu mężczyźnie, którego zidentyfikował jako widzewiaka miał bowiem grozić by ten powstrzymał się przed kolejnymi atakami.

jacek.wiercinski@polskapress.pl

Jacek Wierciński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.