Od redaktora: Prof. Belka miał rację?

Czytaj dalej
Fot. Paweł Łacheta
Dariusz Gabryelski

Od redaktora: Prof. Belka miał rację?

Dariusz Gabryelski

Łódzkie lotnisko pikuje od dawna. Wczoraj zwolniono prezesa portu. Oficjalnym powodem było to, że ciągle spada liczba pasażerów, a siatka połączeń z Łodzi jest coraz skromniejsza.

Od redaktora: Prof. Belka miał rację?
Grzegorz Gałasiński/archiwum Dziennika Łódzkiego Dariusz Gabryelski

Nie jest tajemnicą, że nasz port lotniczy od dawna przeżywa kryzys i przynosi duże straty. Miasto, czyli w rzeczywistości łodzianie, muszą dokładać do niego krocie i niezwykle trudno będzie to zmienić. To, że jeszcze nie zlikwidowano samolotów rejsowych z Łodzi do Anglii, zawdzięczamy tysiącom osób z naszego regionu, które wy-emigrowały na Wyspy i ich rodzinom. W końcu co jakiś czas muszą się odwiedzać. Turyści nasze lotnisko omijają z daleka. Dlatego w te wakacje po raz pierwszy nie będzie czarterów. Biurom podróży biznes z łódzkim lotniskiem się po prostu nie opłaca.

Cóż, wygląda na to, że prof. Marek Belka miał rację, mówiąc w rozmowach nagranych przez warszawskich kelnerów i opublikowanych przez tygodnik „Wprost”, że łódzkie lotnisko jest ch... wie komu potrzebne.

Dariusz Gabryelski

Dziennikarstwem zajmuję się od 2002 roku. Pracę w tym zawodzie rozpocząłem w dziale sportowym „Życia Warszawy”. Po kilku latach wróciłem do Łodzi. Trafiłem wówczas do gazety „Echo miasta”, gdzie pisałem o inwestycjach, drogach i transporcie, komunikacji, sporcie oraz o problemach Łodzi i jej mieszkańców. Od 2008 roku jest redaktorem i wydawcą w „Dzienniku Łódzkim”.
Interesują mnie: polityka, inwestycje, problemy Łodzi i sport.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.