Od redaktora: Od Gerdmilera do Andrzejdudy

Czytaj dalej
Fot. Adrian Wykrota
Sławomir Sowa

Od redaktora: Od Gerdmilera do Andrzejdudy

Sławomir Sowa

Od redaktora: Od Gerdmilera do Andrzejdudy

Kiedyś z nadawaniem imion było prosto: rodziło się dziecko i dostawało imię patrona dnia, w którym przyszło na świat. Można było obstawić, że jak ktoś ma na imię Adam albo Ewa, to urodziny obchodzi w wigilię Bożego Narodzenia. Chyba, że w grę wchodziła tradycja rodzinna, która nakazywała np. nadać imię po dziadku.

Mody na imiona nie zaczęły się dzisiaj. Na początku lat 70. do jednego z urzędów stanu cywilnego na Śląsku zgłosił się kibic, który wybrał dla syna imię Gerdmiler - na cześć sławnego wtedy niemieckiego piłkarza Gerda Muellera. Urzędnicy nie byli mu stanie wytłumaczyć, że po pierwsze nie ma takiego imienia, a po drugie połączenie imienia i nazwiska to nie imię. Syn w końcu Gerdmilerem nie został. A dziś? A dziś wiele jeszcze przed nami. Może nam się trafi Andrzejduda, albo Beataszydło? I lepiej się za wcześnie nie śmiać.

Sławomir Sowa

Jestem dziennikarzem w redakcji Dziennika Łódzkiego, zajmuję się m.in. problematyką wojskową, biznesem i polityką, ale lubię zanurkować w historię, zarówno tę lokalną, jak i powszechną, żeby poszukać punktów odniesienia i zdobyć dystans do tego, co dzieje się na bieżąco. Zainteresowania? Te zawodowe wyrastają z osobistych.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.