Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Od Leszka Czarnego do znanych polskich aktorów. Ich życie związane było z Łodzią i regionem

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Anna Gronczewska

Od Leszka Czarnego do znanych polskich aktorów. Ich życie związane było z Łodzią i regionem

Anna Gronczewska

Leszek Czarny, zasłużeni żołnierze, aktorzy - doskonale ich znamy, ale nie zawsze pamiętamy, że byli związani z Łodzią lub regionem.

Teresa Szmigielówna była jedną z największych gwiazd polskiego kina lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku. A także jedną z najpiękniejszych aktorek tamtego okresu. Grała m.in. w „Pętli”, „Eroice”, „Celulozie”. Z bliższych nam czasów możemy ją pamiętać z takich filmów jak „Mój rower”, „Miasto z morza” czy „Jeszcze nie wieczór”. We wszystkich biografiach Teresy Szmigielówny podaje się, że urodziła się 9 października 1929 roku w Kubalonce koło Tarnopola. Ale okazuje się, że już jako dziewczynka aktorka razem z rodzicami przeprowadziła się do Łodzi i zamieszkała na łódzkich Chojnach. W domu przy ul. Błękitnej.

- To niewielka uliczka odchodząca od ulicy Rzgowskiej, w pobliżu kościoła świętego Wojciecha - wyjaśniał nam łodzianin Kamil Nowicki, który był kolegą z młodzieńczych lat Teresy Szmigielówny. - Ten dom jeszcze stoi, ale już kto inny w nim mieszka.

W małym domu, który wybudowali przy ul. Błękitnej jej rodzice, mieszkała z mamą, tatą i młodszą siostrą Krystyną. Jej ojciec był przedwojennym policjantem. Pan Kamil poznał Teresę Szmigielównę już po wojnie. Razem działali w harcerstwie. Pamięta, że bardzo troszczyła się o siostrę Krystynę, które potem zaczęła występować w „Mazowszu”.

- Teresa studiowała już na pierwszym roku szkoły filmowej - wspominał Kamil Nowicki. - Była bardzo urodziwą, fajną dziewczyną. Ale też bardzo rzeczową, ciepłą. Nie była kochliwa, ale bardzo spokojna. Byłem nawet na jej dyplomowym przedstawieniu w Łodzi.

Po skończeniu szkoły filmowej Teresa Szmigielówna wyjechała z Łodzi. Występowała w Rzeszowie, Lublinie, a potem przez wiele lat w Warszawie. Jej mężem został Jerzy Pawłowski, jeden z najwybitniejszych polskich sportowców, mistrz olimpijski w szermierce na igrzyskach w Meksyku, w 1968 roku. Zdobył też trzy srebrne i jeden brązowy medal olimpijski. Porem przez władze PRL został oskarżony o szpiegostwo na rzecz USA. Skazano go na 25 lat więzienia. Pawłowski spędził w nim 10 lat. Z tego małżeństwa Teresa Szmigielówna miała jednego syna Piotra. Ostatnie lata życia aktorka spędziła w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie. Zmarła 24 września 2013 roku. Urna z jej prochami spoczęła na warszawskim cmentarzu wawrzyszewskim.

W połowie lat siedemdziesiątych minionego wieku Teresa Szmigielówna zagrała matkę Julka (Filip Łobodziński) jednego z bohaterów serialu „Stawiam na Tolka Banana”. Na jego planie spotkała łodzianina Jacka Zejdlera. Grał on tytułowego Tolka, ulubionego bohatera polskiej młodzieży lat siedemdziesiątych. Jacek Zejdler, urodził się w 1955 roku w Łodzi. Jego ojciec był adwokatem, mama lekarzem. Skończył III LO im. Tadeusza Kościuszki. Po maturze, którą zdał w 1973 roku, dostał się do Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Już wtedy nie był anonimowym chłopakiem. Miał za sobą epizod w „Niewiarygodnych przygodach Marka Piegusa”. Ale przede wszystkim wspomnianą wcześniej tytułową rolę w serialu Stanisława Jędryki „Stawiam na Tolka Banana”. Jeszcze na studiach związał się z łódzkim środowiskiem skupionym wokół Komitetu Obrony Robotników.

Po skończeniu szkoły filmowej Jacek Zejdler dostał etat w Teatrze im. Jaracza. Barbara Wałkówna, długoletnia aktorka tego teatru, wykładowczyni w szkole filmowej, dobrze zapamiętała Jacka z roli Gucia w „Ślubach panieńskich”. Zagrał ją jeszcze na studiach. Był to jednocześnie jego dyplom.

- Pięknie zagrał tego w Gucia - wspomina aktorka. - Nie był za wysokim, ale na scenie był pełen wdzięku, bardzo zabawny. Prywatnie robił wrażenie człowieka spokojnego, z poczuciem humoru. Takiego, do którego uśmiecha się świat.

Aktor dalej współdziałał z łódzką opozycją. Tomasz Filipczak, działacz podziemia, mówił nam, że Jacek był jednym z najwspanialszych ludzi, jakich spotkał na swej drodze.

- Byliśmy ze sobą blisko, choć nie była to przyjaźń na śmierć i życie - dodaje. - Był fantastycznym, otwartym chłopakiem. Zawsze pomógł.

W 1979 roku Jacek Zejdler zagrał jeszcze w serialu Jerzego Hofmana „Do krwi ostatniej” Zbyszka Trepko, młodego chłopaka wstępującego do armii Zygmunta Berlinga. Ale ów rok nie był dla niego szczęśliwy. Stracił pracę w łódzkim Teatrze im. Jaracza. Akurat zmieniała się jego dyrekcja. Jana Maciejowskiego zastąpił Bogdan Hussakowski, który do Łodzi przyjechał z Opola. Zwolnił tylko jednego aktora z dotychczasowego zespołu „Jaracza”. Tym aktorem był Jacek Zejdler. Dziś już trudno dociec dlaczego stracił tę pracę. Tomasz Filipczak przekonuje, że były to powody polityczne.

- Wystawiano spektakl z czasów rzymskich, tytułu nie pamiętam - opowiadałTomasz Filipczak. - Jacek z kolegami na ścianie sceny umieścił wielki napis: KOR...

Jacek był rozczarowany tą decyzją. Z dnia na dzień pozostał bez pracy. Pomogli przyjaciele. Dwóch grało w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu. Zapytali ówczesnego dyrektora Bogdana Cybulskiego, czy przyjmie Jacka. Zgodził się. Tak we wrześniu 1979 roku Jacek Zejdler znalazł się w Opolu. Zaczął próby do „Wojny chłopskiej” Jonasza Kofty. Premiery nie doczekał...

O śmierci Jacka Zejdlera przez lata krążyły legendy. Mówiono, że Tolek Banan zginął w wypadku samochodowym. Pojawiały się informacje, że SB-ecy zrzucili go z mostu na Odrze, albo przejechali go autem. Inna z wersji mówiła, że związali aktora, wsadzili do śpiwora i odkręcili gaz. Jak było naprawdę? Bliski przyjaciel Jacka Zejdlera opowiada, że był ciągany na przesłuchania przez UB, jednak jego zdaniem to, co się stało, było zbiegiem splotu psychologicznych zdarzeń. Rok przed śmiercią Jacek ożenił się. Gdy wyjechał do Opola, jego żona została w Łodzi. Zaczęło się coś psuć. Bardzo to przeżywał.

Imprezę sylwestrową, na której witano nowy 1980 rok zorganizował dyrektor opolskiego teatru, Bohdan Cybulski. Jacek był na tym sylwestrze. Podobno doszło do jakiejś wymiany zdań między nim a dyrektorem. Obaj byli po alkoholu. Jacek wyszedł z imprezy. Wrócił do swojego mieszkania. Na ulicy równo zaparkował swojego fiata, tak by następnego dnia bez problemów nim odjechać. Jacka znaleziono 2 stycznia 1980 roku. Ktoś poczuł gaz wydobywający się z jego mieszkania. Leżał w śpiworze, przy otwartym piekarniku. Podobno wcześniej wykręcił korki... Jacek Zejdler został pochowany w rodzinnej Łodzi, na cmentarzu przy ul. Szczecińskiej w Łodzi.

Andrzej Włast był jednym z najpopularniejszych twórców piosenek przedwojennej Polski. Jeszcze dziś znany takie przeboje jak „Tango milonga”, „Całuję twoją dłoń madame”, „Już nigdy”, „Gdy w ogrodzie botanicznym”, „Jesienne róże”. Autorem słów tych szlagierów był właśnie Andrzej Włast, rodowity łodzian. Urodził się w Łodzi 17 marca 1895 roku jako Gustaw Baumritter. W tym mieście spędził swoje dzieciństwo i lata młodzieńcze. Z Łodzi wyjechał, by zacząć w stolicy studia prawnicze. W Warszawie mieszkał do końca swego życia. Po wybuchu drugiej wojny światowej znalazł się getcie. Dariusz Michalski, znany dziennikarz muzyczny, w książce „Powróćmy jak za dawnych lat” napisał, że na przełomie 1942 i 1943 roku, dokładnej daty nikt nie pamięta, próbowano wyprowadzić Andrzeja Własta za mury getta. Ale gdy zobaczył strażnika, wpadł w panikę i zaczął uciekać. Podobno podczas tej ucieczki został zastrzelony. Inne źródła mówią, że wpadł w ręce gestapo i został zamordowany.

W Łodzi urodził się też jeden z najpopularniejszych aktorów przedwojennego kina, Stanisław Sielański. Wybitny komik, którego mogliśmy oglądać w niemal wszystkich międzywojennych komediach. Wystarczy wymienić chociażby filmy: „Papa się żeni”, „Włóczęgi”, „Zapomniana melodia”, „Ułan Księcia Józefa” czy „Manewry miłosne”.

Sielański, a właściwie Stanisław Nasielski, urodził się w Łodzi w 1899 roku. Tak jak Andrzej Włast, wyjechał na studia do Warszawy i tam już został. Gdy wybuchła druga wojna światowa, przez Rumunię dostał się do Francji, by stamtąd w 1941 roku wyemigrować do USA. Zamieszkał w Nowym Jorku. Tam zmarł nagle w 1955 roku.

Łodzianinem był też inny wybitny polski aktor, Władysław Hańcza, niezapomniany Kargul z legendarnej filmowej trylogii o Kargulu i Pawlaku. Urodził się w Łodzi 18 maja 1905 roku jako Władysław Tosik. Nazwisko Hańcza było jego pseudonimem artystycznym. Tosik pochodził z rodziny włókienników. Nic więc dziwnego, że gdy Władysław zdał w 1924 roku maturę w łódzkim Gimnazjum Humanistycznym im. ks. I. Skorupki w Łodzi, chciał studiować w Belgii włókiennictwo. Ale do wyjazdu za granicę nie doszło. Jednak Władysław Tosik ze studiów nie zrezygnował. Pojechał do Poznania, by na tamtejszym uniwersytecie studiować filozofię i polonistykę. Tam też zajął się aktorstwem. Studiował w poznańskiej Szkole Dramatycznej. W 1929 roku zdał egzamin ZASP i stał się aktorem.

Grał w Poznaniu, Katowicach i oczywiście rodzinnej Łodzi. Ale jeszcze przed wybuchem wojny Władysław Hańcza wyjechał do Warszawy. Tam spędził okupację, przeżył Powstanie Warszawskie. Po jego upadku znalazł się w obozie pracy. Po zakończeniu wojny wrócił do Polski i występował w łódzkim Teatrze Wojska Polskiego. U jego boku na scenie pojawiała się żona Barbara Ludwiżanka. Ale w 1948 roku Władysław Hańcza znów pojechał do Warszawy. Tam mieszkał do swej śmierci w 1977 roku.

Łodzianinem jest też Ludwik Starski, scenarzysta takich przedwojennych filmowych hitów jak „Paweł i Gaweł” , „Jadzia”, „Piętro wyżej”. On też napisał scenariusz do „Zakazanych piosenek”.

Starski urodził się w Łodzi jako Ludwik Kałuszyner, 1 marca 1903 roku. Był dziennikarzem w redakcji „Ekspressu Wieczornego Ilustrowanego”. Jego scenicznym debiutem był wodewil „Hallo łodzianki” wystawiony w łódzkim Teatrze Miejskim. Jeszcze na początku lat trzydziestych wyjechał do Warszawy... Po wojnie Starski na kilka lat powrócił do Łodzi. Zatrzymał się wtedy w kamienicy przy ul. Narutowicza 69. Mieszkał tam żoną Marią Bargielską i synem Allanem. Po latach Allan Starski odebrał statuetkę Oskara za scenografię do „Listy Schindlera” Stevena Spielberga.

Ludwik Starski spędził w Łodzi tylko kilka powojennych lat. Wrócił do Warszawy, gdzie zmarł w lutym 1984 roku. Został pochowany na Powązkach

W Łodzi w listopadzie 1913 roku urodził się znakomity aktor, reżyser oraz pedagog Aleksander Bardini. Tu zaczynał swoja artystyczną. Grał w kwartecie smyczkowym i występował w żydowskim kabarecie „Ararat”. Ale w 1932 roku wyjechał do Warszawy, by zacząć studia w Państwowym Instytucie Teatralnym...

Z Łodzi pochodzili też znakomicie pisarze, Kazimierz i Marian Brandysowie. Ich ojciec był właścicielem domu bankowego. W Łodzi kończyli gimnazjum, zdali maturę i wyruszyli na studia do stolicy.

A na przykład z Sieradzem związany jest książę Leszek Czarny, który na świat przyszedł około 1241 roku. Był wnukiem księcia Konrada Mazowieckiego, tego samego, który sprowadził do Polski krzyżaków. Leszek Czarny miał dwadzieścia lat, gdy objął Księstwo Sieradzkie. Był synem Kazimierza I Kujawskiego, który władał Księstwem Łęczyckim. Mimo młodego wieku był sprawnym władcą. Dzięki niemu powstało wiele nowych wsi i miast. Między innymi Radomsko, Lutomiersk. Nadał im wiele przywilejów. Przywileje otrzymał też Sieradz. Do stolicy Księstwa Sieradzkiego przeprowadził się w 1264 roku. Książę sieradzki cieszył się dużą popularnością wśród tamtejszego rycerstwa, mieszczan. Kiedy w 1267 roku zmarł ojciec, Leszek Czarny objął również Księstwo Łęczyckiej. Z czasem został też księciem krakowskim, sandomierskim. Zmarł w 1288 roku.

Z Sieradza pochodził też Antoni Cierplikowski, znany pod pseudonimem Antoine, fryzjer światowych gwiazd, twórca nowych trendów we fryzjerstwie.

Natomiast w Piotrkowie Trybunalskim w 1895 roku urodził się Stefan Grot-Rowecki, komendant główny Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej. W Piotrkowie skończył gimnazjum, tworzył tu tajny zastęp skautowy. Opuścił miasto, by zostać członkiem Drużyn Strzeleckich w Warszawskie, a następnie wstąpił do Legionów Polskich. Po odzyskaniu niepodległości został zawodowym żołnierzem.

Niemcy aresztowali go 30 czerwca 1943 roku. Znalazł się w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen. Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, Henrich Himmler wydał decyzję o straceniu generała Stefana Grota-Roweckiego. Jak po latach ustalił IPN został zabity między 2 a 7 sierpnia 1944 roku.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Łódzkiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Łódzkiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Łódzkiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Anna Gronczewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.