Profesor Jan Miodek

Nie wymiękać! - Rzecz o języku

Nie wymiękać! - Rzecz o języku Fot. Lukasz Zarzycki / Echo Dnia
Profesor Jan Miodek

Jeśli mówimy o czymś, że mięknie, to znaczy to, że to coś „staje się miękkie” (masło mięknie pod wpływem słońca). Człowiek - metaforycznie - też mięknie: pod wpływem jej opowiadania serce mu miękło, Jurek mięknie i podpisuje petycję, zawsze mięknie na widok wynędzniałego psa czy kota. Poprawne formy czasu przeszłego to miękłem albo mięknąłem, miękł albo mięknął, ale tylko miękła (nie: „mięknęła”) i miękliśmy (nie: „mięknęliśmy”).

Od postaci dokonanej zmięknąć należy tworzyć morfologiczną serię przylegającą do powyższej: zmiękło, zmiękł albo zmięknął, zmiękłem albo zmięknąłem, zmiękła (nie: „zmięknęła”), zmiękliśmy (nie: „zmięknęliśmy”).

Przy okazji - tak jak zawsze ostrzegam przed rażącymi, powstałymi pod wpływem opacznej analogii do form żeńskich wariantami „wziełem”, „zaczełem”, „zdjełem” (bo w rodzaju żeńskim: „wzieła”, „zaczeła”, „zdjeła”) - zamiast „wziołem”, „zaczołem, „zdjołem” (w piśmie, oczywiście, wzięła, zaczęła, zdjęła, wziąłem, zacząłem, zdjąłem) - zwracam uwagę na błędne brzmienia „mięknełem”, „zmięknełem” (poprawne: „mięknołem”, „zmięknołem” - w piśmie mięknąłem, zmięknąłem).

Jeszcze niedawno temu cały ten gramatyczny wywód związany z czasownikami mięknąć, zmięknąć mógłbym w tym momencie skończyć. Dziś tego nie zrobię, bo oto zawrotną karierę w polszczyźnie ostatnich lat - za sprawą młodych generacji - zrobiło słowo wymiękać używane w znaczeniach „przeżywać załamanie psychiczne”, „tchórzyć, bać się” (stąd i wymiękus, czyli „tchórz”), „poddawać się”, „rezygnować”. Zaglądam do „Slangu UG. Słownika slangu studentów Uniwersytetu Gdańskiego” pod red. prof. Macieja Widawskiego, który w roku 2010 recenzowałem, i pod hasłem wymiękać znajduję typowe przykłady: „Nie wymiękaj! Na pewno uda ci się w końcu to zaliczyć”, „Gostek wymiękł. Powiedział, że już dłużej nie da sobie rady”, „Ja już wymiękam, nie dam rady napisać ani jednego zdania więcej”, „No co ty! Z nami nie wypijesz? Wymiękasz?”.

Jak w wypadku większości pomysłów leksykalnych młodego pokolenia, także do wymiękania mam uczucia przyjazne. Chodzi tylko o to, by zarówno ludzie młodzi, jak i starsi byli świadomi jego slangowego, bardzo potocznego charakteru. Niestety, na fali postępującej potocyzacji zachowań komunikacyjnych wymiękanie coraz częściej wdziera się do tekstów oficjalnych, a w nich jest jeszcze stylistycznym zgrzytem. „Prawdziwy mężczyzna nigdy nie wymięka!” - usłyszałem przed paroma dniami w wywiadzie telewizyjnym. - Wymięka, wymięka - mógłbym złośliwie zareplikować, a jeśli rzeczywiście nie wymięka, to się nie powinien tym chwalić w oficjalnej wypowiedzi medialnej. Niech się nie poddaje, nie rezygnuje!

Profesor Jan Miodek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.