Nie oddychasz pełną piersią, czyli co wisi w powietrzu w Opolu?

Czytaj dalej
Fot. Archiwum (o)
Ewa Bilicka

Nie oddychasz pełną piersią, czyli co wisi w powietrzu w Opolu?

Ewa Bilicka

Jest takie powiedzenie: „Człowiek jest tym co je”. Inne powinno brzmieć: „Umrze z powodu tego, czym oddycha”. Tego, czym oddychamy, nie widać. Informacja też jest ograniczana. Przynajmniej w Opolu.

To, czym oddychamy, to rakotwórcze i wywołujące podrażnienia oraz choroby dróg oddechowych pyły, które mieszają się z substancjami toksycznymi, takimi jak wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, oraz metalami ciężkimi, dioksynami i furanami. Koktajl śmiertelny - jak nie zawał, to rak. Te wszystkie substancje przedostają się do organizmu głównie przez drogi oddechowe, ale i przez układ trawienny, bo osiadają na żywności.

Działacze Opolskiego Alarmu Smogowego chcą, aby miasto sfinansowało tablicę, na której wyświetlano by aktualne dane o poziomie zanieczyszczeń w powietrzu w Opolu. Liczą też na inicjatywę uchwałodawczą ze strony prezydenta w sprawie tzw. uchwały antysmogowej. - Jak na razie odbijamy się od muru niechęci - mówią.

Smog tymczasem zabija, i to nie tylko poprzez choroby nowotworowe. Potwierdzają to badania lekarzy ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu oraz Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Medycy zestawili dane dotyczące liczby zawałów serca, udarów mózgu oraz zgonów związanych z chorobami układu sercowo-naczyniowego ze wskazaniami stacji mierzących jakość powietrza uzyskanymi od śląskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Eksperci zauważyli wprawdzie, że generalnie powietrze na Śląsku w porównaniu z poprzednimi dekadami jest czystsze, ale nie zmienia to faktu, że w dniach, gdy poziom niebezpiecznych substancji w powietrzu (pyły zawieszone, dwutlenek siarki, tlenki azotu, czad) sięgał górnych dopuszczalnych norm lub je przekraczał, to aż o 12 procent wzrastała liczba odnotowanych przypadków zawału serca, o 18 procent - przypadków zatorowości płucnej, o 16 procent - udarów mózgu.

U lekarzy rodzinnych przybywało zaś pacjentów o około 14 procent. I co najgorsze - w dniach, gdy smog sięgał górnych granic normy lub ją przekraczał, liczba zgonów związanych z chorobami serca i układu naczyniowego wzrastała aż o 8 procent. Eksperci przeanalizowali 8 lat wstecz, więc trudno tu mówić o wybiórczym i przypadkowym wnioskowaniu. Poza tym - co wynika z badań amerykańskich naukowców z Centrum Zapobiegania Przedwczesnym Porodom w Cincinnati - o 19 procent rośnie ryzyko poronień lub urodzeń wcześniaków, jeśli kobieta zamieszkiwała tereny o wysokim poziomie zanieczyszczeń emitowanych przez piece „kopciuchy” oraz przez samochody. Czyli to, co jest źródłem smogu w Opolu.

W opublikowanym w maju przez Światową Organizacją Zdrowia zestawieniu miast z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem - 33 (na 50 miast) to miasta polskie, głównie ze Śląska. Opola w tym rankingu nie ma, jest Kędzierzyn-Koźle. Jednak nie łudźmy się, że Opole to zielona oaza czystego miasta, w którym można oddychać pełną piersią. Nie można. Tylko że do społeczeństwa nie dociera ta informacja.

Wątpliwości „zielonych” budzi także wiarygodność danych pozyskiwanych ze stacji pomiarowych Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Położone są one na osiedlu AK (koło parku) oraz na terenie klasztoru przy ul. Minorytów. - W obu przypadkach w otoczeniu zieleni, w przypadku ulicy Minorytów stacja jest jeszcze oddzielona murem. Wyniki badań z takich stacji w naszym odczuciu nie oddają rzeczywistego stanu rzeczy - mówi Krystyna Słodczyk z Opolskiego Alarmu Smogowego i Koalicji dla Czystego Powietrza w Opolu.

Jak dowiedzieliśmy się w WIOŚ w Opolu, stacje stoją zgodnie z przepisami zawartymi w odpowiednim rozporządzeniu Ministra Środowiska z 2012 roku. Mowa w tym rozporządzeniu o odległości od skrzyżowań, ulic, źródeł emisji zanieczyszczeń. Jest jeszcze jedna ważna informacja: - Z końcem roku stacja z ulicy Minorytów zostanie przeniesiona na ulicę Koszyka - mówi opolski wojewódzki inspektor ochrony środowiska, Krzysztof Gaworski.

Lokalizacji stacji nie można zmieniać w środku roku, bo to zaburzyłoby wiarygodność rocznych raportów uzyskanych na podstawie wyników jej pomiarów. - Budowany jest wizerunek miasta ładnego, przyjaznego. Wiedza o tym, czym oddychamy, ten obraz skutecznie by zniszczyła. Lepiej więc trzymać mieszkańców z dala od tych informacji - kwituje Krystyna Słodczyk.

Ostatnie szczegółowe studium zanieczyszczenia powietrza w Opolu zostało opracowane (przez firmę Atmoterm) w 2011 roku i opublikowane w 2013 roku w „Programie ochrony powietrza dla strefy miasto Opole, ze względu na przekroczenie poziomów dopuszczalnych pyłu PM10 …”. Wynika z niego, że przekroczenie dopuszczalnego stężenia 24-godzinnego pyłu zawieszonego PM 10 występuje na całym obszarze stolicy województwa, także w miejscach stosunkowo „czystych” (gdzie nie odnotowano przekroczeń dopuszczalnych stężeń rocznych) jak np. Bierkowice. 103 tysiące osób jest narażonych na podwyższone stężenia. W 2011 roku przekroczenia norm dobowych pyłów zawieszonych występowały przez 68 dni; maksymalne stężenie PM10 w ciągu doby to 50 ug/m3 i zdarzało się to maksimum przekroczyć o ponad 300 procent.

Owszem - o wiele lepiej miała się sytuacja z normami średniorocznymi. Przekroczenie stężeń średniorocznych pyłów zawieszonych w Opolu odnotowano „tylko” na osiedlu Chabry, w okolicach ulic Bohaterów Monte Cassino i Luboszyckiej, na osiedlu Malinka. Pozostała część miasta była czysta, a najlepiej oddychało się w Bierkowicach i we Wróblinie oraz na krańcach Wójtowej Wsi i dzielnicy Malina.

Tegoroczne komunikaty WIOŚ informują o ryzyku przekroczenia rocznych dopuszczalnych norm dla województwa: benzenu, ozonu, pyłu PM10 (tu przekroczenia odnotowano także na stacji pomiarowej w Opolu), beznoapirenu (przekroczenia odnotowano też na stacji w Opolu), pyłu PM2,5.

- Te komunikaty wydano na podstawie wyniku badań z poprzedzających je kwartałów. Nie oznacza to jednak, że w skali roku dojdzie do przekroczeń, tym bardziej że w okresie letnim jakość powietrza generalnie uległa poprawie. Jak będzie, przekonamy się w grudniu i styczniu - mówi Krzysztof Gaworski.

Tyle że przekraczane są maksymalne stężenia dobowe, a wyniki badań medyków z Zabrza pokazały jasno, że to dobowe tzw. piki (czyli skoki poziomu zanieczyszczeń wraz z osiągnięciem lub przekroczeniem normy maksymalnej) zanieczyszczeń w powietrzu doprowadzają do zawałów, udarów, zgonów. - Podobnie jak w jednym dniu mamy upał 30 stopni Celsjusza, w drugim - załamanie pogody i spadek temperatury do 16 stopni. Średnia wychodzi całkiem przyjazna, ale jeden dzień upału potrafi wykończyć człowieka, szczególnie chorego na serce - mówi Janusz Piotrowski. I zwraca też uwagę na to, co się działo z powietrzem w Opolu we wrześniu. - To sytuacja niezrozumiała, mieliśmy letnie temperatury, a więc sezon grzewczy nie ruszył - mówi. - A odnotowywaliśmy „piki”, nagłe skoki zawartości PM10 w powietrzu do górnej granicy normy - mówi.

W minionym miesiącu, przy średniej temperaturze 23,4 stopnia Celsjusza (nikt w piecach raczej nie palił), średnia miesięczna PM 10 to 33 ug/m3. Maksymalna dobowa zawartość PM10 - to 47 ug/m3 (a więc na granicy przekroczenia).

- Co więc będzie w październiku, gdy sezon grzewczy ruszył na dobre, pada deszcz, mamy pełne zachmurzenie - czyli warunki bardzo sprzyjające zawieszeniu się nad miastem smogu? - pyta Piotrowski.

- Apelowaliśmy do urzędu miasta o zamontowanie w widocznych miejscach tablic, na których wyświetlałyby się dane dotyczące stanu powietrza w Opolu, w szczególności zawartości pyłów metali ciężkich - przypomina Krystyna Słodczyk.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Opolu udostępnia wprawdzie te dane online na stronie internetowej, ale w formie wykresów i tabeli. Działaczom Alarmu chodziło zaś o prosty i czytelny dla przeciętnego opolanina komunikat - stężenie pyłów wynosi tyle a tyle, przy następującej normie dobowej. Podają przykłady innych miast, gdzie takie monitory funkcjonują: we Wrocławiu na jednym ze skrzyżowań - mówi Janusz Piotrowski z OAS.

- W innych miastach są takie rozwiązania, jeśli sfinansował je samorząd. My - jako instytucja państwowa - robimy dokładnie to, do czego jesteśmy zobowiązani, udostępniając dane na naszej stronie internetowej - mówi szef WIOŚ w Opolu. - Stawianie dodatkowych ekranów z wyświetlanymi na nich interpretacjami danych ze stacji pomiarowych wykracza poza nasze kompetencje, nie wspomnę o braku funduszy.

- Gdyby czytelny komunikat wyświetlać w miejscu publicznym lub podawać do wiadomości w radiu, którego zwykle słucha się w domu przed wyjściem czy jadąc samochodem. Wtedy wiadomo by było, że należy wyjść z domu z maską antypyłową na twarzy czy nie - mówi Janusz Piotrowski z OAS.

OAS zwrócił się do dwóch rozgłośni radiowych w Opolu z prośbą o umieszczanie takich komunikatów przy odczytywanych na antenie prognozach pogody. - Otrzymywaliśmy odpowiedzi, że owszem, ale przy okazji nowej ramówki. Potem nowe ramówki były wprowadzane, ale serwis smogowy - nie - kwituje Słodczyk.

W kwietniu na miesiąc pojawiła się w Opolu tablica z komunikatami o stężeniu pyłów PM10. Nie postawił jej ani WIOŚ, ani władze miasta - choć do nich także zwrócił się OAS. Tylko sami „zieloni” z OAS, za prywatne pieniądze. Również prywatnie działacze OAS „tłumaczyli na polski” dane z wykresów dostępnych na stronach internetowych WIOŚ. Jednak po miesiącu tablica zniknęła: - Jej dysponent nie chciał już dalej z nami współpracować - mówią działacze OAS.

Udało się wprowadzić wniosek o postawienie tablicy informującej o smogu do konkursu na finansowanie z budżetu obywatelskiego Opola. O tym, czy wniosek ten przejdzie, muszą zadecydować sami Opolanie, oddając swe głosy.

OAS ma też inny pomysł: od niedawna prawo daje samorządowi województwa możliwość wprowadzania tzw. uchwał antysmogowych. Taka uchwała funkcjonuje już w województwie małopolskim. Jest zaś procedowana w województwach śląskim i dolnośląskim. - Tam z inicjatywą podjęcia przez sejmik województwa uchwał antysmogowych występowały samorządy miast. - Nauczeni doświadczeniem naszych sąsiadów, chcieliśmy, aby podobną rolę inicjującą miały władze Opola - mówi Piotrowski. Dodaje, że widziałby w takiej opolskiej uchwale antysmogowej wprowadzenie zakazu stosowania w piecach paliwa złej jakości (np. miałów) oraz zakaz handlowania takim paliwem.

Pismo z wnioskiem o podjęcie przez miasto inicjatywy uchwałodawczej wystosowano pierwszy raz w maju. 18 sierpnia przyszła odpowiedź, odmowna. Tymczasem na Dolnym Śląsku sejmik województwa pracuje nad podobną uchwałą, właśnie z inicjatywy prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza. Zawnioskował on do marszałka o wprowadzenie rozwiązań prawnych określających wymagania emisyjne wobec domowych instalacji grzewczych na terenie aglomeracji wrocławskiej. Czyli tam można było. W Opolu - nie. Czemu?

Rzeczniczka prezydenta miasta Opola Katarzyna Oborska-Marciniak wyjaśnia: - Kończymy właśnie inwentaryzację źródeł niskiej emisji (...). Wiem, że w przyszłym roku marszałek województwa opolskiego przystąpi do opracowania nowego programu ochrony powietrza, w którym zostanie przeprowadzona szczegółowa analiza w tym zakresie, a wszelkie nasze inicjatywy, które będą miały długofalowe oddziaływanie, podejmować będziemy po 1 stycznia 2017 r. tak, by ochroną objęte zostało całe Opole, również nowe jego tereny.

OAS jest także za uruchomieniem nowych stacji pomiarowych w mieście. Chce tego także Rada Dzielnicy Zakrzów, oczekując wsparcia od władz miasta. - Chcemy wiedzieć, czym oddychamy, szczególnie że w naszej dzielnicy jest 100 firm, a zdarzają się weekendy lub noce, gdy auta pokryte są grubą warstwą pyłu - mówi Danuta Klemenz z Rady Dzielnicy Zakrzów. Rzeczniczka miasta odpowiada: - Zdaniem WIOŚ w Zakrzowie nie powinno być stacji, ponieważ liczba punktów pomiarowych jest już wystarczająca. Ponadto umiejscowienie stanowiska w rejonie zakładów przemysłowych może powodować niereprezentatywne wyniki.

I tak trwa urzędniczo-obywatelski ping-pong. Działacze OAS są zdegustowani:

- Zarówno tablice z komunikatami o dobowym stężeniu smogu, jak i ewentualna uchwała antysmogowa miałyby działanie prewencyjne, odstraszające - mówi Piotrowski. - Wielu opolan ma domki, a w nich piece kopciuchy, opalane węglem. Wielu latem trzyma auto na włączonym silniku - aby działała klimatyzacja. I znów truje spalinami otoczenie. Gdyby wszyscy oni spojrzeli na tablicę - to kto wie, może naszłaby ich refleksja - mówią.

Co robi miasto:

Opole kończy diagnozę, która określi liczbę i stan pieców węglowych w mieście. W przyszłości ma być podjęta uchwała, która określi nową stawkę dopłaty do wymiany przestarzałego sprzętu. ECO SA w ramach Programu KAWKA podłączy do sieci cieplnej 41 budynków komunalnych do listopada 2017. Już wkrótce ulicami Opola jeździć będą hybrydowe autobusy. Przygotowywany jest projekt Smart City - obejmuje on m.in. przebudowę dróg, budowę węzłów i centrów przesiadkowych.

Co to jest

Pył zawieszony jest mieszaniną cząstek stałych i kropelek cieczy utrzymujących się w powietrzu. Cząsteczki te zawierają różne składniki, m.in.: siarkę, związki organiczne (np. wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne), metale ciężkie, dioksyny oraz alergeny (takie jak pyłki roślin i zarodniki grzybów). Pył PM10 zawiera cząstki o średnicy mniejszej niż 10 mikronów, natomiast pył drobny PM2,5 cząstki o średnicy mniejszej niż 2,5 mikrona.

Pył drobny o średnicy poniżej 2,5 mikrona jest najbardziej niebezpieczny. Dociera on do pęcherzyków płucnych, a nawet do naczyń krwionośnych.

Ewa Bilicka

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.