Nasza winna awangarda ma się coraz lepiej, czyli co piją Polacy?

Czytaj dalej
Alicja Tomczyk

Nasza winna awangarda ma się coraz lepiej, czyli co piją Polacy?

Alicja Tomczyk

Przyszła moda na polskie wina. Choć wciąż ich produkcja jest niszowa, a zajmują się nią tylko pasjonaci, w 2017 r. rynek polskich win był wart 3 miliardy złotych. I choć jako naród pijemy najmniej wina w Europie, to wzrost spożycia rośnie najintensywniej wśród krajów Starego Kontynentu. O winnym biznesie w Polsce rozmawiamy z Maciejem Nowickim, krytykiem winiarskim i dziennikarzem magazynu o winie „Ferment” i portalu winicjatywa.pl.

Wiele osób na hasło „polskie wino” myśli sobie o tzw. jabolach, tanich winach, pitych po kryjomu w czasach liceum…

Nasza winna awangarda ma się coraz lepiej, czyli co piją Polacy?

Zgadza się. A tymczasem polski rynek win, w tym tych organicznych, wytwarzanych tradycyjnie z winorośli fantastycznie się rozwija. Wciąż jest to biznes niszowy, nie przynoszący ogromnych dochodów, ale coraz więcej pasjonatów zakłada winnice.

Chciałoby się powiedzieć: „Ale jak to?”, przecież polski klimat z tymi nieobliczalnymi przymrozkami ma się nijak do pogody na południu Europy, gdzie wytwarza się wino jakie znamy.

Tak naprawdę to problem jest bardziej w głowach. Przez komunizm nie było u nas win, bo Polska stała ziemniakiem i burakiem cukrowym. W Bułgarii była chociaż kadarka, na Węgrzech - Egri Bikaver, a w Polsce potajemnie pędziło się bimber. Tymczasem mamy bardzo dobre ziemie, fantastycznych pasjonatów, którzy są świadomi i coraz częściej decydują się na produkcję win ekologicznych, tak jak małopolska Winnica Wieliczka, pierwszy polski producent którego winnica prowadzona w sposób biodynamiczny.

O jakiej skali mówimy? Ile jest winnic w Polsce i ile litrów wina produkują?

Według rejestru Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w Polsce jest 230 winnic o łącznej powierzchni 330 ha. Co oznacza, że średnia to 1,5 ha na winnicę. Niedużo. A nawet jeszcze mniej, jeśli spojrzymy na „wielką czwórkę”: największa jest Winnica Turnau i Winnica Srebrna Góra - mają po 28 hektarów powierzchni upraw, producenci powyżej 10 hektarów to jeszcze Winnica Gostchorze, Winnica Jaworek czy tegoroczny debiutant - Winnica Silesian. Mówimy o winnicach produkujących wino. Można teraz mówić o prawdziwym boomie w polskim winiarstwie, winnic przybywa w tempie kilkudziesięciu rocznie, szacuje się, że oprócz 230 już sprzedających wino, w Polsce zasadzonych jest przynajmniej drugie tyle, które z czasem także zadebiutują na rynku. To oczywiście nadal jest bardzo niszowa działalność, bo np. we Włoszech winnic jest kilkanaście tysięcy. Większość polskich winiarzy ma normalny zawód, z którego się utrzymuje, a winnicą zajmuje się po godzinach pracy, dlatego sporo tych gospodarstw jest po prostu zamknięta, nie można sobie zrobić winnego touru jak w filmie „Sideways”. To znaczy można! Ale w weekend… Właściciele jednej z najbardziej znanych polskich winnic, państwo Płochoccy dopiero po 12 latach pozwolili sobie, by jedno z nich zrezygnowało z etatu. Co ciekawe, historia polskiego wina w sprzedaży to raptem 10 lat, dopiero w 2008 roku znowelizowano przepisy umożliwiając ich legalne wprowadzenie do obrotu. Przyrost jest bardzo duży - w ostatnich 4 latach przybywało po kilkadziesiąt winnic rocznie.

Polacy piją polskie wino ze względów patriotycznych czy smakowych?

Przede wszystkim interesują się nim coraz bardziej i sięgają po nie coraz częściej, choć nadal wielu z nich jest zaskoczonych, że w Polsce w ogóle produkuje się wino. Tymczasem ich jakość rośnie z roku na rok i już teraz bez jakichkolwiek kompleksów mogą stawać w szranki z winami z Niemiec, Austrii, Węgier czy Moraw. Pierwiastek patriotyczny z pewnością nie jest bez znaczenia, ale z taką sytuacją mamy do czynienia w każdym kraju produkującym wino - po prostu chcesz spróbować krajowego a jeszcze częściej lokalnego produktu.

I zapewne droższego?

Tak, cena polskiego wina oscylująca w granicach 40-50 zł dla niektórych jest nadal problemem, szczególnie gdy porównują ją z butelkami z Chile czy Hiszpanii. Pamiętajmy jednak, że w przypadku polskich win mamy do czynienia z niewielką, czasami wręcz butikową produkcją, a sami winiarze ponoszą znacznie wyższe koszty produkcji czy opłat w porównaniu z ich „kolegami po fachu” za granicą. Z drugiej strony można też zauważyć zjawisko premiumizacji spożycia wina. Krótko mówiąc - rośnie wartość butelki. Naród się edukuje, podróżuje, pije wina zagranicą, a przy okazji zamożnieje. Co ciekawe średnia cena sprzedawanej butelki wina w Polsce to dwadzieścia kilka złotych. Nawet w Łodzi, o której mówi się przecież, że jest trudnym rynkiem dla każdej branży, właścicielka winebaru Dwa przez Cztery, Ola Józefowicz, zamawia coraz droższe butelki, bo na takie jest popyt. Pamiętam, w jakim szoku wszyscy byliśmy, jak na początku działalności jej winiarni, na pniu wyprzedały się wejściówki na wieczór z szampanem i Ola naprędce dokupywała kolejne butelki tego nietaniego przecież trunku. Co ciekawe, to wcale nie jest tak, że dobre wino piją tylko lekarze i profesorowie. Na degustacjach jest coraz więcej osób 25-30 letnich. Zupełnie odwrotnie niż w Hiszpanii, gdzie z kolei rośnie spożycie czystej wódki, a wina spada. Cóż, bunt młodych…

Nasza winna awangarda ma się coraz lepiej, czyli co piją Polacy?

Czy wino może zagrozić mocnej pozycji wódki i piwa w Polsce?

Aż tak to pewnie nie, pamiętajmy, że wciąż wypijamy najmniej wina w Europie, ale z kolei wzrost spożycia jest u nas najbardziej dynamiczny. Cała Europa chce sprzedawać w Polsce wina, regularnie przyjeżdżają do nas przedstawiciele, bo czują, że Polska jest bardzo interesującym rynkiem. Dla porównania - Polacy średnio piją 3 litry wina rocznie, Hiszpanie - 21 l, Francuzi - 42 litry! Mimo to rynek polskiego wina wyceniany jest w tym momencie na 3 miliardy złotych. Nadrabiamy zaległości, które spowodowane były wieloletnią niechęcią Polaków do słabych win, nawet francuskich „kwasiorów”, które napłynęły do nas na początku lat 90.

Jak są promowane polskie wina?

Jeszcze kilka lat temu nawet wśród sommelierów na hasło „wino z Polski” można było zobaczyć szydercze uśmieszki. Dziś każda szanująca się restauracja w Warszawie, Krakowie czy Gdańsku, czyli w najbardziej turystycznych polskich miastach, chce mieć w swojej ofercie lokalne wina. Polskie wina promuje poznański SPOT, gdzie organizowany jest coroczny festiwal Polskie Wina, w czerwcu w Warszawie odbyła się też druga edycja festiwalu Białe Czerwone z udziałem prawie 40 (!) producentów, nowe imprezy winiarskie zagoszczą w tym roku także we Wrocławiu i w Łodzi. Winnice organizują degustacje, weekendy otwarte, nawet imprezy rodzinne! W zeszłym roku do podwarszawskiej Winnicy Dwórzno, na Święto Młodego Wina zjechało tyle gości że sparaliżowało ruch na lokalnych drogach. Jeszcze kilka lat temu imprez winiarskich było 5 w roku, teraz miłośnicy tego trunku muszą dogadywać terminy, żeby zbyt wiele imprez nie nachodziło na siebie. Znakomitym przykładem jest Święto Wina w Janowcu, tym po drugiej stronie Kazimierza Dolnego. Na początku to była to mocno hermetyczna impreza, w tym roku sprzedano 2500 biletów.

Polskie wina mogą konkurować z francuskimi, hiszpańskimi czy włoskimi?

Mogłyby, ale póki co rodzimy rynek chłonie, a precyzyjnie mówiąc - wypija wszystko (śmiech), nie ma czego eksportować. Mimo to w kilku znakomitych restauracjach w Londynie, Berlinie czy Kopenhadze, nasze wina są już obecne.

Wiemy już, że polskie wina można kupić w dobrych knajpach, bezpośrednio w winnicach czy przez internet. A czy doczekamy czasów, gdy będą dumnie prężyły się na półkach supermarketów?

Już się prężą! Mogłaś nie zauważyć, bo gdy na początku września w Lidlu pojawia się wino Polka z winnicy Srebrna Góra, to cały zapas znika w kilka dni. Obserwując branżę, myślę, że w przeciągu 10 lat butelka polskiego wina będzie czymś zupełnie naturalnym. Już teraz w sklepach na lotniskach w Warszawie i Krakowie można kupić je ciekawostkę turystyczną. Ponoć są bardzo pożądanymi souvenirami.

Nasza winna awangarda ma się coraz lepiej, czyli co piją Polacy?
Alicja Tomczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.