Marcin Florkowski

Należymy do królestwa zwierząt i podlegamy prawom, które rządzą zwierzęcymi zachowaniami

Marcin Florkowski, psycholog Fot. Archiwum Marcin Florkowski, psycholog
Marcin Florkowski

W piątek, po wyjściu z pracy, ludzie często czują się bardziej naenergetyzowani niż w poniedziałek, mimo że przed poniedziałkiem odpoczywali, a przed piątkiem pracowali. To zupełnie jak u szczura, który po nagrodzie działa bardziej ospale niż przed jej otrzymaniem.

Przed drugą wojną psychologią naukową rządziły zwierzęta. „Rządziły” w tym znaczeniu, że psycholodzy eksperymentowali przede wszystkim na zwierzętach (zwłaszcza na szczurach, gołębiach, kotach i psach), a wnioski, które wyciągali, przenosili na zachowania ludzi i próbowali w ten sposób zrozumieć ludzkie postępki.

Dzisiaj wydawać się może naiwne przekonanie, że zachowania szczura ujawniają coś istotnego na temat zachowań człowieka, a jednak dzięki eksperymentom na zwierzętach odkryliśmy sporo fundamentalnych prawideł rządzących ludźmi. Niektóre odkrycia, poczynione nawet dekady temu, nadal obowiązują. Ba! Nadal wydają się świeże i pozwalają zrozumieć ludzkie postępki!

Wypoczynek po nagrodzie

W ludzkim życiu kar i nagród doświadczamy każdego dnia. Gdy uśmiechnie się do mnie pani w sklepie, gdy potknę się o własną sznurówkę, użądli mnie pszczoła lub dostanę pochwałę w pracy - wszystkie te wydarzenia możemy potraktować bądź to jako nagrody (przyjemne wydarzenia) bądź kary (wydarzenia przykre). Zarówno te miłe jak i nieprzyjemne sytuacje zmieniają w jakimś stopniu nasze postępki, myśli, uczucia i plany, ponieważ zwierzęta dążą do zwiększenia ilości przyjemnych wydarzeń i zmniejszenia ilości przykrych.

W pewnym eksperymencie uczono szczura naciskać dźwignię, po czym nagradzano go pokarmem. Badacze sprawdzali, czy szczur „zrozumie”, że dostaje nagrodę nie po jednym, ale po kilku naciśnięciach dźwigni. Szczury są naprawdę bystre, potrafią zrozumieć związek między dźwignią a pokarmem, nawet jeśli muszą ją naciskać kilkadziesiąt razy bez nagrody.

Przy okazji psycholodzy odkryli jednak coś o wiele ciekawszego. Powiedzmy, że wygłodzony szczur dostaje małą kuleczkę pokarmu po naciśnięciu dźwigni czterdzieści razy. Otóż odkryto, że tempo naciskania dźwigni jest nierównomierne - im bliżej nagrody (np. trzydzieste naciśnięcie, trzydzieste piąte, szóste, siódme…), tym szybciej szczur dźwignię naciska. Tuż po otrzymaniu kuleczki pokarmu szybko ją zjada (oczywiście nie nasycając głodu), po czym wraca do naciskania dźwigni. Teraz jednak naciska ją o wiele wolniej niż przed chwilą. Z czasem jednak przyspiesza i gdy nagroda jest coraz bliżej, znowu naciska dźwignię bardzo szybko. Po otrzymaniu nagrody znowu zwalnia. I tak aż do momentu, w którym się naje.

Cykliczność w pracy

Prawidłowość, która mówi, że po otrzymaniu nagrody zwierzę mniej się wysila niż tuż przed jej otrzymaniem odnosi się też do ludzi. Na tym polega np. „syndrom poniedziałku” - po weekendzie trudniej jest pracować niż w środę lub piątek. Piątek (a właściwie „piąteczek”) to wszak najprzyjemniejszy dzień w pracy.

W piątek, po wyjściu z pracy, ludzie często czują się bardziej naenergetyzowani niż w poniedziałek, mimo że przed poniedziałkiem odpoczywali, a przed piątkiem pracowali. To zupełnie jak u szczura, który po nagrodzie działa bardziej ospale niż przed jej otrzymaniem.

Podobnie rzecz ma się z dłuższymi urlopami. Przed wyjazdem na wakacje wielu ludzi stara się w pracy dopiąć różne sprawy, które wcześniej odkładali z dnia na dzień. Znowu jak szczury - szybciej naciskają dźwignię, gdy nagroda (tu: urlop) jest blisko.

Naturalny cykl

Odpoczynek po spełnieniu wydaje się czymś oczywistym. Biegacz, który już widzi metę - przyspiesza, ale gdy tylko ją przekroczy, odpoczywa. I to niezależnie, czy biegł na dystansie stu metrów, kilometra czy czterdziestu kilometrów. Tylko pozornie wygląda to jako odpoczynek - przecież widać, że zarówno przyspieszenie jak i zwolnienie związane są z linią mety, a nie z dystansem do pokonania. Znowu podobnie jak u szczurów.

Taki cykl pracy (przyspieszenie przed celem - odpoczynek po osiągnięciu celu) jest tak naturalny, że jeśli coś odbiega od tego wzoru, wydaje się nam dziwne. Na przykład pewien pisarz (wspominał o nim Stephen King w książce pt. „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika”) pisał swoje powieści zawsze między ósmą rano a piętnastą. Jeśli więc jakąś książkę skończył o dwunastej w południe, to brał nową kartkę i rozpoczynał pisanie następnej powieści, bo miał jeszcze trzy godziny na pracę.

Taki cykl pracy wydaje się nam zupełnie nienaturalny. Czyż nie powinno być bowiem tak, że niezależnie od godziny, po skończeniu wielosetstronicowej powieści robi się sobie kilka dni odpoczynku, zamiast z marszu zabierać się do następnej pracy?

Jeszcze innym objawem „cyklu szczura” jest fakt, że wielu ludzi odkłada wykonanie różnych zadań na ostatnią chwilę. Gdy wiedzą już, że zbliża się „deadline”, że czasu nie pozostało wiele, to ich mobilizuje do pracy. Zupełnie jak u szczura, który szybciej naciska dźwignię, gdy zbliża się „meta”.

Czasem potrzebujemy bowiem dodatkowej energii, motywacji, aby zabrać się do wykonania jakiegoś trudnego zadania.

Bliskość celu nas mobilizuje i być może dlatego niektórzy ludzie odkładają wykonanie różnych zadań na ostatnią chwilę?

Marcin Florkowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.