Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Mur będzie, mniej na ONZ, a „tortury działają”. Trump realizuje przedwyborcze obietnice

Czytaj dalej
Fot. EAST NEWS / AFP PHOTO / NICHOLAS KAMM
Rhys Blakely

Mur będzie, mniej na ONZ, a „tortury działają”. Trump realizuje przedwyborcze obietnice

Rhys Blakely

Donald Trump zaczyna realizować przedwyborcze obietnice, by przywrócić potęgę Ameryce. Ale wiele jego pomysłów, jak ograniczenie napływu muzułmanów do USA, czy zapowiedź przywrócenia osławionych tajnych więzień w innych krajach wzbudzają ogromne kontrowersje, nawet wśród najbliższych ludzi Trumpa.

Prezydent Trump przyrzekł „przywrócić w USA rządy prawa”. Rozpoczął też proces spełniania jednej ze swoich najbardziej kontrowersyjnych obietnic wyborczych - podpisał rozporządzenie o budowie muru na granicy z Meksykiem. - Od dzisiaj uzyskujemy kontrolę nad swoimi granicami - oświadczył Trump podpisując dwa dekrety mające ukrócić nielegalną imigrację oraz zmianę sposobu, w jaki Ameryka strzeże swoich granic.

Biały Dom szykuje także rozporządzenia, które zmuszą Pentagon i departament stanu do opracowania planu stworzenia w Syrii stref bezpieczeństwa dla osób cywilnych opuszczających teren konfliktu.

Projekty dekretów zawierają też propozycje ograniczenia wjazdu syryjskich uchodźców do USA oraz czasowe zakazy wjazdów dla osób z krajów „podatnych na terroryzm”. Miałyby one obowiązywać do czasu wprowadzenia nowych i radykalnych procedur prześwietlania przyjezdnych. Chodzi zapewne o Irak, Syrię, Iran, Jemen, Somalię, Sudan i Libię.

Takie zmiany świadczyłyby o ostrym zwrocie w amerykańskiej polityce zagranicznej. Barack Obama sprzeciwiał się tworzeniu stref bezpieczeństwa obawiając się, że przez takie decyzje USA będą musiały głębiej angażować się w konflikt syryjski.

Ze wszystkich obietnic wyborczych Trumpa najwięcej kontrowersji wzbudzała obietnica budowy „wielkiego pięknego” muru wzdłuż południowej granicy USA z Meksykiem. W środę wieczorem prezydent oświadczył, że projekt ruszy w ciągu „miesięcy” i powtórzył, że koszty poniesie Meksyk. - Wystawimy im rachunek w późniejszym czasie. Mówię wam tylko, że zapłacą. To, co robię jest dobre dla Ameryki. Będzie też dobre dla Meksyku. Chcemy, by [kraj ten] był stabilny - powiedział Trump. Zapytany o termin rozpoczęcia budowy, prezydent odpowiedział, że nastąpi to tak szybko jak tylko możliwe. - gdy tylko będziemy zdolni podjąć się tego w sposób fizyczny…powiedziałbym, że w kilka miesięcy…z pewnością już jednak zaczynamy przygotowania - dodał Trump.

Nie wiadomo, gdzie amerykański prezydent chce znaleźć potrzebne na realizację projektu 12 mld dolarów. Zwyczajowo tego typu wydatki musi zatwierdzać Kongres. Republikanie już wskazali, że będą chcieli przyjąć ustawę kierująca na ten cel niewykorzystane środki z powstałego w 2006 projektu budowy ogrodzenia na granicy. Dodajmy innego niż projekt obecny. Pieniądze te mogą okazać się niewystarczające, a „finansowi jastrzębie” w Kongresie będą chcieli zablokować alokację kolejnych środków.

Trump obiecał ożywić gospodarkę amerykańską, a firmy inwestujące w USA i tworzące nowe miejsca pracy mogą liczyć na ulgi

Jednak tak wczesne ogłoszenie zapowiedzi nowej ostrzejszej polityki wobec migrantów można odczytywać jako zwycięstwo w kręgu najbliższych współpracowników prezydenta USA twardogłowych populistów.

Obietnica budowy muru podzieliła elektorat i samą Partię Republikańską. Przeprowadzony już po zwycięstwie Trumpa sondaż wskazywał, że 55 proc wyborców było przeciw projektowi, a 42 go popierało.

Biały Dom chce pokazać zdecydowanie Trumpa, gdy chodzi o szybkie wprowadzanie zmian. Po wizycie prezydenta w departamencie bezpieczeństwa krajowego padło z jego ust, że imigranci, którzy nie udokumentują prawa do pobytu i dopuszczą się przestępstwa zostaną deportowani.

Niektórzy szacują, że budowa muru pochłonie 20 mld dolarów. Trump obiecuje, że powstrzyma on przepływ narkotyków i członków przestępczych karteli z Meksyku i Ameryki Południowej. Meksyk wielokrotnie oświadczał, że nigdy nie zapłaci za budowę.

Mur będzie, mniej na ONZ, a „tortury działają”. Trump realizuje przedwyborcze obietnice
Amy Sussman/REX/Shutterstock/EAST NEWS Zaraz po zaprzysiężeniu Donalda Trumpa na 45. prezydenta USA na ulice wielu amerykańskich miast wyległy tłumy jego przeciwników

Prezydent może jednak napotkać opór także we własnej administracji. Szef departamentu bezpieczeństwa krajowego emerytowany generał John Kelly podczas przesłuchań w Senacie pomijał kwestię wagi tego typu budowli dla bezpieczeństwa USA. - Zbudujemy mur, za chwilę będziemy musieli postawić przy nim patrole, umieścić detektory i inne urządzenia monitorujące. Uważam, że ochrona bezpieczeństwa południowo-zachodnich granic winna zaczynać się 2.5 tys. km dalej na południe. Chodzi o współpracę z takimi krajami jak Peru, które chętnie współpracuje z nami w kwestii zwalczania produkcji i handlu narkotykami - oświadczył Kelly. .

Obietnica budowy muru może też położyć się cieniem na stosunkach USA z Meksykiem. I to w chwili, gdy do USA przyleciał minister spraw zagranicznych tego kraju Luis Videgaray z zadaniem przygotowania wizyty prezydenta Peny Nieto.

„New York Times” twierdzi zaś, że trwają prace nad innym dekretem prezydenckim dotyczącym obcięcia funduszy dla kilku agend oenzetowskich. Choćby tymi zajmującymi się siłami pokojowymi ONZ czy programami dotyczącymi opieki zdrowotnej nad matkami. Trump może też dążyć do obcięcia środków dla wszelkiego rodzaju organizacji, których członkami są Autonomia Palestyńska czy Organizacja Wyzwolenia Palestyny lub które wspierają programy finansujące aborcję.

Trump działa w ekspresowym tempie, niekiedy jednak zadziwia swoimi decyzjami nawet najbliższe otoczenie. Prezydent myśli o rozporządzeniu, które otworzy drogę do ponownego uruchomienia tajnych więzień CIA, które były poza granicami USA. Co więcej, pochwala wzmocnione techniki przesłuchań, jak podtapianie ( mówił o nim „jest w porządku”), a generalnie „ tortury działają”. Te środki trafiły do arsenału amerykańskich śledczych po zamachach z 11 września.

Do tej pory Trump uderzył już w sztandarową ustawę swojego poprzednika Obamacare, zakazał też finansować z funduszy federalnych zagranicznych organizacji pozarządowych, które przeprowadzają bądź promują aborcję.

To jeszcze nie wszystko, bo wycofał USA z Partnerstwa Transpacyficznego (TPP), układu o wolnym handlu skupiającego państwa po obu stronach Pacyfiku, które miało być przeciwwagą dla Chin w Azji.

Nowy prezydent wstrzymał zwiększanie zatrudnienia przez instytucje rządowe, za wyjątkiem armii i agend odpowiadających ze bezpieczeństwo kraju. Naraził się Trump ekologom dając zielone światło dla sfinalizowania budowy dwóch ropociągów - Dakota Acess i Keystone XL. Nakazał też, by przy budowie każdego rurociągu w tym kraju używać rodzimych materiałów. Z ust Trumpa padają obietnice dla firm, które inwestują w USA i tworzą nowe miejsca pracy. Z drugiej strony straszy podatkowym mieczem tych, którzy decydują się na otwieranie fabryk poza Stanami Zjednoczonymi. Wszystko w myśl hasła, że Ameryka będzie znów wielka.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Łódzkiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Łódzkiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Łódzkiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Rhys Blakely

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.