Mundial 2018 - Polska Japonia. Wygraliśmy o mecz o honor, czyli o nic

Czytaj dalej
Fot. Bartek Syta
Sławomir Sowa

Mundial 2018 - Polska Japonia. Wygraliśmy o mecz o honor, czyli o nic

Sławomir Sowa

Mecz Polska Japonia był meczem o honor, czyli o nic. Tak pojęcie pojęcie honoru schodzi na psy

Od meczu Polska - Kolumbia słowo „honor” robi zawrotną karierę. Okazuje się, że mecz o nic, o pietruszkę, o figowy listek, o bezwstydne alibi po upokarzających klęskach, to mecz o honor. Jaki honor? Co takiego honorowego było w meczu z Japonią: żeby go nie przegrać, żeby wygrać, czy pokazać, że umie się grać w piłkę?

Nie ma nic honorowego w tym, że nauczyciel umie dobrze uczyć, murarz prosto stawiać ściany, a policjant skutecznie ścigać przestępców, więc co honorowego miałoby być w przyzwoitej grze piłkarzy? Chyba, że na ich konta przelewa się honory, a nie pieniądze. Oni grają o honor, a my im płacimy honorami – także trenerowi Nawałce. To byłoby uczciwe rozwiązanie.

Honor... Haftowany na sztandarach między Bogiem a Ojczyzną, zawsze był w Polsce doskonałą zasłoną dymną dla klęsk doznanych lub nadchodzących szybkimi krokami. Przypomina się przemówienie ministra spraw zagranicznych Józefa Becka, wygłoszone w maju 1939 roku, wobec niemieckich żądań. „Pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata ma swoją cenę, wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną. Tą rzeczą jest honor.”

No tak, jak legła w gruzach cała polityka zagraniczna, to został już tylko honor.

Honor... Lekcji honoru udzielają nam w tym tygodniu nie tylko piłkarze, ale i politycy. Ku powszechnemu osłupieniu PiS błyskawicznie przepchnął poprawki do ustawy o IPN, które zniosły kary za posądzanie Polski o udział w Holokauście. Po poprawkach ustawa jest jak bezzębny pies, który może już tylko szczekać, ale nie nikogo nie ugryzie. Czy to źle? Nie, dzięki temu uda się odblokować współpracę polityczną, gospodarczą i wojskową z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi. Ale w takim razie czemu służyło rozpętywanie międzynarodowej awantury pół roku temu? Temu, żeby teraz wycofywać się jak pies z podkulonym ogonem? Czy teraz jest równie honorowo jak pół roku temu?

Z drugiej strony, wciąż jest to czas, żeby zademonstrować poczucie honoru. 28 stycznia wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek napisała na Twitterze tak: „Nie będziemy zmieniać żadnych przepisów w ustawie o IPN. Mamy dosyć oskarżania Polski i Polaków o niemieckie zbrodnie.” Pani Mazurek, niech pani złoży urząd albo mandat poselski. Lepiej zrozumiemy różnicę między człowiekiem honoru a partyjnym megafonem.

Honor... Bieg spraw trochę zepchnął w cień romans posła Pięty i porzuconej przezeń kochanki. Gdyby przyłożyć do tej sprawy miarę honoru, Pięta powinien sobie w łeb strzelić. Powinien, ale tego nie zrobił i nie zrobi.

I jeszcze jedno. W tym roku obchodzimy stulecie odzyskania niepodległości Polski. Czy za rok ktoś będzie pamiętał o stuleciu kodeksu honorowego Boziewicza?

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Łódzkiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Łódzkiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Łódzkiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Sławomir Sowa

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.