Łukasz Rzepecki, czyli poseł przed orkiestrą...

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Szymczak/archiwum Dziennika Łódzkiego
Marcin Darda

Łukasz Rzepecki, czyli poseł przed orkiestrą...

Marcin Darda

Młody buntownik partyjnej kary się nie boi: „Kara? Przecież ja realizuję program Prawa i Sprawiedliwości”.

Jedyny odważny w PiS!”, „Czy bohater wyleci z partii?”, „Nieoczekiwany apel posła PiS!” - to tylko niektóre z tytułów wielbiących posła Łukasza Rzepeckiego, którego pięć minut sławy może się przedłużyć. Bo będąc w PiS i powiedzieć publicznie o projekcie popieranym przez prezesa PiS, że jej ów projekt „antyobywatelski i antyludzki”, jak na warunki PiS jest odwagą niemal epicką. A tak właśnie Rzepecki skomentował projekt ustawy, wedle którego benzyna miała zdrożeć o 25 groszy na litrze. Nie u wszystkich jednak zapunktował. Także dlatego, że PiS koniec końców z tegoż projektu decyzją samego prezesa się wycofało i nie wiadomo, czy to właśnie kubeł pomyj wylany na niego przez własnego posła obudził refleksję prezesa. Inni zaś Rzepeckiemu wypominają, iż cóż z tego, że jedną ręką potraktował odmownie podwyżki cen paliwa, skoro drugą poparł zmiany w KRS itd. Ale tak czy siak, dziś Facebook młodego posła zapełnia się kolejnymi wywiadami, których udziela seryjnie po swej sejmowej wolcie.

Najmłodszy poseł, najmłodszy radny

No, ale Rzepecki chyba od zawsze wyrywał się do przodu: w klasie był przewodniczącym i skarbnikiem. Dziś jest najmłodszym posłem w Sejmie, a swego czasu był najmłodszym radnym w Polsce. Nie miał jeszcze matury, gdy został radnym w Ozorkowie. Bywało, że spóźniał się na komisje, bo właśnie miał klasówkę. Wtedy też, w wieku 17 lat wstąpił do PiS. Powtarza, że „to rodzice zaszczepili w nim tradycję i wartości, wyznawane przez Lecha Kaczyńskiego”, ale sami politycznie się nie angażują.

Bycie radnym w Ozorkowie to jednak nie był szczyt jego ambicji. Wtedy w Łodzi i okolicach zaczął się coraz bardziej rozgaszczać inny rzutki i młody polityk PiS Marcin Mastalerek. Szybko dostrzegł młodego radnego i niebawem Rzepecki został szefem młodzieżówki PiS w okręgu. Potem załatwiono szybki przeszczep młodego radnego do Łodzi, bo w 2014 r. Rzepecki otwierał już jedną z łódzkich list PiS do Rady Miejskiej. I radnym został. Nie wiadomo w zasadzie, czy Rzepecki uczył się od Mastalerka, czy też obaj po prostu mają podobną polityczną ekspresję. Łączy ich choćby podobny rodzaj zuchwałości, a czasem bezczelności, wobec politycznych adwersarzy. Obaj mają pewność siebie wypisaną na twarzach, podobną gestykulację, skłonność do happenigów politycznych i dominowania, także własnego środowiska. Do tego dochodzi kluczowa rzecz: łatwa adaptacja nie tylko w nowym środowisku, ale dostosowywanie się do zmian we własnej partii. Obaj umieją też ciężko tyrać w terenie. Tak było choćby latem 2015 r. PiS miało już gotowy projekt list do Sejmu, Mastalerek z Rzepeckim mieli być w pierwszej trójce okręgu sieradzkiego, gdy Kaczyński pokazowo ściął Mastalerka, bo ten podobno nie odbierał od niego telefonu i jeszcze się tym chwalił w towarzystwie. Mastalerek to był wtedy ktoś: blisko z Beatą Szydło i Andrzejem Dudą, ważne ogniwo ekipy, która wprowadziła Dudę do Pałacu Prezydenckiego i wymyśliła Szydło w roli premiera. A jednak Kaczyński usunął go jednym ruchem z listy, a Rzepecki spadł na ósemkę. A i tak zdobył mandat posła, także dzięki Mastalerkowi, który osobiście promował Rzepeckiego w okręgu sieradzkim wiedząc, że sam nie wystartuje. Od rana ulotki na bazarach, dyskusje, kłótnie z oponentami, ale zawsze w ruchu - to jest styl Mastalerka.

Frakcja na wymarciu...

Mastalerek rozgaszczając się w łódzkich okręgach samą swoją obecnością narobił sobie wrogów wśród lokalnych posłów, a po jego politycznej utylizacji, wrogów tych odziedziczył po nim Rzepecki. Od kiedy jest posłem, jest też w konflikcie z szefem okręgu sieradzkiego PiS, posłem Markiem Matuszewskim. Gdy Matuszewski odzyskał pełnomocnictwo w okręgu, Rzepecki zrezygnował z prezesury PiS w powiecie sieradzkim. W listopadzie 2016 r. młody poseł nie dostał zaproszenia na zjazd PiS w okręgu, który wygrał Matuszewski. Rzepecki stwierdził jednak w rozmowie z „DŁ”, że nie chce tego incydentu publicznie roztrząsać.

Politycznie w PiS Rzepecki sytuuje się nadal we frakcji Mastalerka. Frakcji uważanej za wymierającą, ale są tacy, którzy widzą w niej frakcję tkwiącą w przyczajeniu, czekającą na okazję. Okazję czyni zaś prezydent. W zaspanym pałacu ekipa prezydenta w końcu się obudziła. Nowym ministrem od kontaktów z mediami został Krzysztof Łapiński. To jeden z „mastalerian”, weteran kampanii Dudy i Szydło. Łapiński zanim złożył poselski mandat i poszedł na służbę do prezydenta operował znanym już modelem: krytykował pociągnięcia i politykę własnej partii, ale sposób nienapastliwy. To z kolei przyciągało do niego dziennikarzy mediów niekoniecznie prorządowych, a dzięki temu zyskał opinię człowieka rozsądnego, co trzeba przyznać jak na wizerunek PiS, jest dużym osiągnięciem.

A teraz poseł Rzepecki, gdy w Sejmie nie ma już Łapińskiego, krytykując podatek „paliwo plus” właśnie wchodzi na opuszczoną przez niego pozycję „rozsądnego krytyka”. Trzeba zresztą przyznać, że sprytnie wybrał projekt ustawy do publicznego zaistnienia: nie dość, że wzrost ceny paliw wpływ ma na każdego obywatela, bo drożeje wówczas wszystko, co podlega transportowi, czyli głównie żywność, to jeszcze odwołał się do tradycji podwyższania podatków przez PO. A przecież to na krytyce Platformy osadza się głównie sukces wyborczy PiS. Kolejny topos z krótkiej, acz treściwej wypowiedzi posła to odwołanie się do jego obietnic złożonych wyborcom, co musiało skutkować tym, że nawet dla Kaczyńskiego musiało być siarczystym policzkiem, ale dla suwerena wprost przeciwnie. Są i teorie spiskowe, choćby takie, że to wystąpienie było zręczną ustawką. No bo skoro projekt wrzucono tylko po to, by przykryć nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, to z góry było wiadomo, że PiS się z niego wycofa, a część społeczeństwa oddychając z ulgą uzna jeszcze prezesa PiS za zbawcę. Taką ustawkę można było przeprowadzić tylko w porozumieniu z państwowym gigantem paliwowym Orlenem, no a kto tam jest ważnym dyrektorem? Nie kto inny jak Marcin Mastalerek. Zatem posłowie zachwalający ów projekt wcale nie musieli wiedzieć, że kilka dni później poleci do kosza, ale Rzepecki akurat wiedzieć mógł. I zapunktował u suwerena zupełnie za darmo, a że bezczelnie czy populistycznie? Cóż, w końcu to składowa stylu mastalerian. Jak jednak było w rzeczywistości, pewno nie dowiemy się nigdy. Niewielu to może pamięta, ale i w Łodzi Rzepecki wychodził przed orkiestrę. Gdy wojewoda z nadania PiS zamknął trybunę Widzewa, młody poseł PiS napisał list do premier Beaty Szydło, iż uważa „decyzję wojewody za krzywdzącą i nazbyt restrykcyjną”. Może niektórych łodzian do siebie zraził, ale na pewno nie kibiców Widzewa, których w jego okręgu też jest sporo. Teraz jeszcze podbija stawkę: publicznie chwali prezydenta za jego poprawkę w ustawie o KRS, czym budzi irytację większości partii, która tylko salutuje prezesowi, a może i samego prezesa. A prezes nie zapomina, o czym świadczy choćby przykład Mastalerka.

Pytamy, czy liczy się z karą lub pójściem w odstawkę już na początku kariery. „Jakie kary? Przecież ja realizuję program PiS” - odpowiada.

Marcin Darda

Dziennikarz Dziennika Łódzkiego. Polityka, samorząd, partie polityczne

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.