Łódzka specjalność gorseciarska? Coś na duże biusty

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Matylda Witkowska

Łódzka specjalność gorseciarska? Coś na duże biusty

Matylda Witkowska

Muszą być mocne i stabilne, a jednocześnie delikatne i uwodzicielskie. Zbudowanie stanika nie jest proste. Ale w regionie łódzkim to się udaje. Jesteśmy bowiem potentatem bieliźniarskim. Staniki i majtki szyje w regionie łódzkim prawie czterysta firm. Mamy wiedzę, materiały, czasem brakuje tylko wykwalifikowanych szwaczek...

Łódzkie zagłębie bieliźniarskie jest słynne nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Szyciem bielizny zajmuje się prawie 400 firm w regionie. Coraz częściej robią to pod własną marką.

Marka z tradycjami

Potentatem łódzkiego rynku bieliźniarskiego jest Gorsenia. To jedna ze starszych marek. Już w końcu lat 50. polskie kobiety nosiły staniki szyte w regionie łódzkim przez Spółdzielnię Pracy Gorsenia. W szczytowym okresie spółdzielnia zatrudniała około 150 osób. W Żychlinie, Konstantynowie, Krośniewicach, Łasku powstawały bieliźniane konstrukcje w tradycyjnych kolorach: białym, beżowym i czarnym.

Spółdzielnia nie przetrwała zawirowań transformacji. W 1997 roku została objęta procedurą likwidacji. Ale marka Gorsenia została kupiona i ocalona przez prywatną firmę. Wraz z marką firma przejęła część pracowników i wypracowanego przez Gorsenię know-how.

Wkrótce Gorsenia zaczęła się specjalizować w stanikach na duże biusty.

- Chcieliśmy się wyróżnić na rynku, opracowaliśmy więc konstrukcje, które pozwalały na tworzenie takich biustonoszy - mówi Mateusz Walczak z działu marketingu Gorsenii. - A misją właścicieli było dać kobietom w każdym rozmiarze bieliznę ładną, elegancką i wygodną - wyjaśnia.

Dlatego obecnie staniki na duże rozmiary są kolorowe, przewiewne i lekkie, bo panie z obfitym biustem też chcą się prezentować ładnie. Gorsenia szyje je w rozmiarze od A do M według polskiej rozmiarówki. To oznacza, że powstaje aż 13 różnych rozmiarów miseczek, a jeden stanik może pojawiać się nawet w kilkudziesięciu wielkościach.

Wiedza polskich kobiet o bieliźnie, jej rozmiarach, rodzajach czy właściwościach rośnie. A to przekłada się na popyt. - Jednak niektóre panie nadal nie wiedzą, że sieciówki nie zawsze zapewnią im właściwy rozmiar. Zakładają bieliznę źle dobraną, co może w przyszłości zakończyć się chorobami kręgosłupa - mówi Walczak.

Gorsenia sprzedaje w dwóch własnych sklepach w Łodzi, wysyła do sklepów w całej Polsce, a także duże partie do Europy Zachodniej: Niemiec, Holandii, Belgii, Wielkiej Brytanii. Zdobyła też tak trudne rynki jak Kanada, RPA czy Arabia Saudyjska. Sporo towaru wyjeżdża też do Rosji. Tam polskie staniki cieszyły się dobrą opinią jeszcze w czasach socjalistycznych.

- Ta renoma polskich produktów pozostała - podkreśla Walczak.

Od walizki do dużej firmy

Łódzki rynek bieliźniarski to także mniejsze firmy, które powoli zyskują uznanie na świecie. Marka Effuniak jeszcze kilkanaście lat temu mieściła się w jednej walizce, z którą właścicielka Ewa Michalak objeżdżała zloty dziewczyn z dużymi biustami. Michalak działa w tym samym segmencie bielizny co Gorsenia, szyjąc na duży i bardzo duży biust.

Ewa Michalak z wykształcenia jest konstruktorką odzieży. Tworzyła kostiumy kąpielowe i bieliznę dla dużych firm, w końcu postanowiła zacząć działalność pod swoją własną marką. Jej model biznesowy to bezpośredni kontakt z klientkami przez internet i sprzedaż online. W ten sposób sprzedaje się większość produkcji, a staniki wysyłane pocztą mogą dotrzeć nawet w najdalsze zakątki globu.

Effuniak nie inwestuje w kampanie reklamowe, nie ma też własnego salonu. Siedziba firmy to jednocześnie biuro i dział produkcyjny.

- Naszym sposobem na biznes jest marketing szeptany. Klientki polecają nas kolejnym osobom - mówi Ewa Michalak.

Jednak i ona wchodzi powoli w biznes tradycyjny. Wysyła staniki do sklepów stacjonarnych, głównie za granicę.

- Odzywają się do nas sklepy z całego świata: Stanów Zjednoczonych, Australii, a nawet Singapuru - wylicza szefowa firmy.

Od spółdzielni do własnych marek

Łódzkie jest jednym z dwóch w Polsce (poza Białostocczyzną) zagłębi bieliźniarskich. Działa tu 395 firm produkujących bieliznę, z czego w samej Łodzi 162. Większość firm z regionu to małe przedsiębiorstwa zatrudniające do 9 osób. Zaledwie 68 ma 10 i więcej pracowników, a dwie zatrudniają ponad 50 osób.

Wśród bardziej znanych jest założony w Łowiczu Kriss Line, Alles z Głowna czy łódzki Comexim. Wiele firm szyje na zlecenie, nie tworząc własnych marek. Ale inne rozwijają swoje brandy. Zwłaszcza łódzkie staniki na duże biusty są w świecie znane.

Nie bez powodu przemysł bieliźniany rozwija się właśnie w Łodzi i regionie. Jeszcze w czasach socjalistycznych działało tu wiele firm produkujących bieliznę. Tylko Spółdzielnia Gorseciarska w Głownie zatrudniała 1,8 tys. osób z Głowna i okolicy.

- Łódź zawsze była zagłębiem odzieżowym. Gorseciarstwo, produkcja bielizny w tym rejonie były bardzo silne. Tylko w czasie transformacji na jakiś czas warunki się pogorszyły. Obecnie na terenie województwa mamy dobre firmy o profilu bieliźniarskim - mówi Maria Antoniewska-Banach, prezes Gorsenii.

Potem wiele przedsiębiorstw upadło. Ratunkiem dla branży stało się szycie dla dużych, światowych marek. W ten sposób dla Triumpha szył sulejowski Motex, a w Łasku powstawały staniki dla Feliny.

Jednak łódzkie szwaczki okazały się tanie tylko na krótko. Staniki Feliny od wielu lat już nie są szyte w Polsce. Trzy lata temu Triumph zakończył współpracę z firmą Motex.

Etap szycia pod cudzą marką wiele łódzkich firm ma już dawno za sobą. Na dodatek nie tylko promują własne linie, ale i znajdują odbiorców. Wnoszą też do światowej wiedzy o stanikach zupełnie nowe spojrzenie.

Największy stanik na świecie?

Ewa Michalak przez wiele lat walczyła z problemem dopasowania rozmiaru do właścicielki. Chociaż mierzyła obwody pod biustem i w biuście, staniki nie pasowały. Wprowadziła więc do swojego sklepu tzw. trzeci wymiar, czyli obwód w biuście mierzony po nachyleniu. Jej zdaniem to właśnie działa. Michalak stworzyła też prawdopodobnie największy stanik na świecie. Uszyty został dla klientki w USA i ma polski rozmiar 70 Z...

Gorsenia wprowadziła właśnie transparentny biustonosz z profilowanymi termicznie miseczkami. Jego miski wykonane są z materiału o bardzo cienkim splocie. Dzięki temu skóra oddycha, a wyprany stanik schnie momentalnie.

Natomiast naukowcy z Politechniki Łódzkiej stworzyli model stanika, który nie uciska piersi. Na model kobiecych piersi nałożyli stanik i zbadali, gdzie najbardziej uciska. Następnie zmieniali kształt stanika tak długo, aż leżał idealnie.

Innowacyjne podejście, sprawdzone konstrukcje i ładne wzory sprawiają, że łódzkie firmy nie narzekają na brak klientek.

- Każdy stanik znajduje swojego nabywcę, zarówno mój, jak i od konkurencji - mówi Michalak.

Problem jest natomiast brak rąk do pracy. - Możliwości sprzedaży i rozwoju produkcji są bardzo duże. Ale od dawna na rynku brakuje szwaczek. Z każdym rokiem to się nasila - mówi Michalak.

Obecnie jej firma zatrudnia 25 osób.

- Spokojnie mogłabym zatrudnić kolejnych 10, wtedy produkcja odbywałaby się bardziej płynnie - mówi.

Dobra szwaczka bieliźniana w regionie łódzkim może otrzymać na rękę 2,5-3 tys. zł. Jeśli szyje na akord lub chce wyrabiać nadgodziny, to jeszcze więcej.

Jednak młodych osób wchodzących na ten segment rynku pracy nie ma.

- Po firmach krążą od lat te same osoby. Jeśli szwaczka odejdzie z jednej firmy, zatrudnia się w innej. Brakuje natomiast narybku - mówi Ewa Michalak.

Kariera szwaczki nie jest dla dziewcząt atrakcyjna. Zawód szwaczki nie jest prestiżowy, a w regionie łódzkim jego wizerunkowi dodatkowo zaszkodziły trudne lata transformacji. Najpierw kobiety pracujące w zakładach odzieżowych masowo trafiały na bezrobocie. Z trudem odnajdywały się w nowej rzeczywistości i sytuacja finansowa wielu łódzkich rodzin się pogorszyła. Potem latami pracowały za marne pieniądze w niedogrzanych szwalniach, często bez umowy o pracę.

W mającej odzieżowe tradycje Łodzi nie ma już szkoły, która przygotowywałaby do pracy w zawodzie szwaczki. Także dlatego, że brakuje kandydatek do nauki. Tymczasem w zakładzie bieliźniarskim wyuczenie szwaczki trwa nawet rok. Firmy nie chcą płacić za tak długi okres przyuczenia do zawodu ani na zmarnowane na naukę drogie materiały. I koło się zamyka.

Mateusz Walczak z Gorsenii jest przekonany, że zdobycie fachu szwaczki jest dobrą inwestycją w przyszłość.

- Praca szwaczki jest precyzyjna i bardzo zmienna. W najbliższej przeszłości nie ma możliwości, by zastąpiły ją maszyny. Tymczasem wiele innych zawodów i stanowisk wkrótce może przejść do historii - mówi. Jak podkreśla, szwaczki nie powinny już się martwić, że stracą pracę z powodu przenoszenia produkcji do Azji. Szycie w Azji nie jest już takie tanie. Pracownikom trzeba zapłacić coraz więcej - tłumaczy.
A to kolejna dobra wiadomość dla firm z Łodzi.

Jolanta Czerwińska, brafiterka ze sklepu EliLine w Łodzi:

Wybór biustonoszy jest dziś ogromny. Można je dopasować zarówno do dużych biustów, jak i do małych. Można biust zmniejszyć minimiserem lub powiększyć push-upem, można zebrać albo go podnieść.

Wiele zależy też od okazji. Do sukienek wieczorowych panie chcą mieć biust podniesiony i wyeks-ponowany, a stanik z odpinanymi lub silikonowymi ramiączkami.

Do biura biustonosz jest zupełnie inny. Wiele firm nie zgadza się, by pracownice nosiły biustonosze z koronkami, które odznaczają się pod bluzką. Dlatego do firm kobiety często wybierają staniki gładkie, bez ozdób.

Między innymi dlatego po latach mody na biustonosze barwne, wraca moda na bieliznę w tradycyjnych kolorach: białą, czarną, beżową, écru. Bardzo proste, bez dodatków koronek. Choć są też zwolenniczki odważnych kolorów: czerwonego, zielonego czy turkusowego. Wiele z nich nadal szuka kolorowej bielizny.

Sprzedaż staników jest w dużej mierze sezonowa. Najwięcej sprzedaje się ich wiosną i latem. Ramiączka wystają, panie zwracają większą uwagę na to, co noszą.

Matylda Witkowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dzienniklodzki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.